Ten czas zatrzymał się 20.03.2017
Aktualności

Navaja.pl na Facebook

Nóż w Polsce

Scyzoryk myśliwski Gerlach

Więcej …
Spis treści
Nóż w Polsce
Zagłębiamy się w temat
Chroń nas nożu ode złego
Dawniej...
Wiek zmian
Wczoraj i dziś
Co wolno, a co nie?
Element stroju i wyposażenia
Nożownicy
Kowale i inni
Podsumowanie
Ciekawostki
Mapka
Galeria
Galeria - cześć druga
Galeria - zbójnickie
Galeria - koziki
Galeria - noże wojskowe
Galeria - postacie
Galeria - fabryki, warsztaty, sklepy
Źródła i bibliografia
Podziękowania
Wszystkie strony

Kowale i inni 

W poprzednim rozdziale opisałem nożowników, czyli rzemieślników wyspecjalizowanych w wykonywaniu noży, ale przecież nie tylko oni noże robili. Bez wątpienia najważniejszymi, poza nożownikami oczywiście, i najstarszymi zawodowymi twórcami noży byli kowale.
Kowal była dawniej postacią, która cieszyła się wielką estymą w swoim otoczeniu, poważaną i powszechnie szanowaną; osobą, której przypisywano magiczne moce wynikające z obcowania i umiejętności okiełznania ognia. Przedstawiciele tego zawodu wytwarzali pierwotnie broń, narzędzia użytku codziennego, zamki, kłódki, okucia, ogólnie wszystko, co powstawało z metalu, ale nie tylko. Jako ciekawostkę przytoczę fakt, że kowale pełnili niegdyś rolę dentystów pomagając pozbyć się cierpiącym bolących zębów. Mieli do tego odpowiednie narzędzia i krzepę, przy czym to "niegdyś" nie było wcale tak odległe w czasie, bo kowale usuwający zęby zajmowali się tym w niektórych częściach kraju jeszcze po II Wojnie Światowej i dopiero ułatwiony i powszechny dostęp do usług medycznych spowodował, że ta część ich profesji przestała być praktykowana.


Kowale w 1598 roku.


Z czasem część kowali wyspecjalizowała się i tak powstały nowe zawody zajmujące się konkretnymi dziedzinami rzemiosł w zakresie obróbki metali, w tym również nożownicy, miało to miejsce w okresie gdy rozwijające się ośrodki miejskie oraz wzrost ludności i zmieniająca się struktura społeczna spowodowały zwiększenie zapotrzebowania na konkretne narzędzia, broń, etc.
Samo kowalstwo również uległo przemianom, kowale podzielili się na miejskich i wiejskich, ci pierwsi zaczęli zrzeszać się w cechach, które regulowały i określały to czym zajmował się i co wytwarzał cechowy kowal. Kowale miejscy, z racji szybszego i lepszego dostępu do nowinek technologicznych i nowych prądów w sztuce kowalskiej byli, można powiedzieć, lepiej obeznani z trudniejszą częścią rzemiosła, wytwarzali na potrzeby bogatszej klienteli i wojska, kowalom wiejskim, którzy w dodatku nie mogli sprzedawać z różnych względów swoich wyrobów w miastach (poza wymienionymi już wcześniej wyjątkami) pozostawało zajmowanie się prostszymi pracami, polegającymi głównie na dostarczaniu okolicznej ludności niektórych najpotrzebniejszych narzędzi, najczęściej rolniczych i napraw tego, co wykonywali uprzywilejowani kowale miejscy.
W późniejszych wiekach wraz z pojawianiem się folwarków pojawili się też kowale folwarczni, którzy zajmowali się obsługą tychże, istnieli również kowale wędrowni, którzy krążąc po prowincji sprzedawali swoje wyroby i naprawiali narzędzia w odwiedzanych osadach, tam gdzie nie było kowali miejscowych.

Dawniej w każdym mieście działało wielu kowali, jeśli idzie o ośrodki wiejskie, to szacuje się, że na 20-40 mieszkańców wystarczał jeden kowal1. Kowale miejscy w okresie, w którym zaczęły powstawać wyspecjalizowane zawody i cechy zaprzestali wykonywania noży, czym zajęli się nożownicy. Wynikało to z prawa narzucanego rzemieślnikom przez statuty cechowe, natomiast na wsiach kowale nadal je, choć znacznie rzadziej i w prostej formie wytwarzali i tak pozostało w zasadzie do czasów, gdy przemysł wyparł rzemiosło.
Obecnie działają jeszcze kowale, zwłaszcza powiązani z ruchem odtwórstwa historycznego, którzy wytwarzają noże, jednak jest to zaledwie promil ich działalności. Zmieniło się zapotrzebowanie na pracę kowali tak, jak uległo zmianie samo kowalstwo. Jeszcze na przełomie IX/XX wieku tradycyjne kowalstwo w Polsce rozkwitało, początek kresu dobrej koniunktury przyniosło już dwudziestolecie międzywojenne kiedy to rzemiosło zaczęło na dobre przegrywać z przemysłem. Wprawdzie jeszcze podczas II Wojny Światowej i zaraz po niej, nastąpiło znaczne ożywienie tej gałęzi rzemiosła ponieważ fabryki były zniszczone, a zapotrzebowanie na wyroby metalowe ogromne, ale po odbudowie przemysłu kowalstwo dotknął prawdziwy regres. Ludzie woleli kupować w sklepach, a zapotrzebowanie na kunsztownie kute i zdobione wyroby metalowe, w wyniku zmiany ustrojowej i kształtowanych przez nią nowych, obowiązujących gustów spadło na łeb, na szyję. Przede wszystkim jednak zabrakło koni...
Współcześnie zauważyć możemy wzrost zapotrzebowania na pracę kowali, ale już w zdecydowanie innej formie, dominować zaczęło zdecydowanie kowalstwo artystyczne.


"Kuźnia" Józef Brodowski, wiek XIX Muzeum Narodowe w Krakowie


Kowale w Polsce to nie tylko grupy, które opisałem w skrócie powyżej, ważną rolę w kształtowaniu się tego rzemiosła pełnili również polscy Cyganie, a zwłaszcza specjalizujący się w pracach kowalskich Bergitka Roma. Cyganie ci przybyli do kraju z południa w kilku falach (pierwsza już w XV w.), a począwszy od wieku XVIII porzucili koczowniczy tryb życia i zaczęli osiedlać się na terenie południowej Polski, co może zaskakiwać, bo pozostałe grupy polskich Cyganów, aż do przymusowego ich osiedlenia przez władze PRL w drugiej połowie XX wieku za nic nie chciały wyrzec się tradycyjnego wędrowania.
Inną grupą Cyganów, która zajmowali się obróbką metali byli wędrowni Kełderasze, jednak oni specjalizowali się głównie w kotlarstwie, na co zresztą wskazuje już sama nazwa tej grupy, która wywodzi się od rumuńskiego słowa căldare, oznaczającego po prostu "kocioł".

Cygańscy kowale słynęli ze świetnej jakości swoich wyrobów, wytwarzali siekiery, noże, gwoździe i prymitywne ozdoby metalowe, nie były to być może przedmioty o wyjątkowych walorach artystycznych, ale jeśli idzie o narzędzia, to bezsprzecznie cieszyły się bardzo dobrą opinią u kupujących. W niektórych osadach osiadły Cygan był jedynym kowalem, kowalem najczęściej wiejskim, ponieważ osiedlali się oni głównie w mniejszych miejscowościach.
Kowalstwo było przez wieki jednym z głównych zajęć Cyganów, jeszcze w po II Wojnie Światowej wędrowni kowale cygańscy oferowali swoje produkty w mniejszych miejscowościach, chociaż w wiekach wcześniejszych pojawiali się nawet w dużych miastach. Kres temu przyniósł rozwój przemysłu i oczywiście przymusowe osiedlanie Romów, co miało miejsce ostatecznie w 1964 roku.2

O wytwarzanych przez Cyganach nożach, przy okazji wyjaśniając znaczenie słowa "cyganek" pisał Stefan Żeromski:

"W górach świętokrzyskich, w okolicy wsi Jeleniowa istnieje naturalne w ziemi zagłębienie, rodzaj rozległej półkolistej areny, gdzie swego czasu stale przebywały półkoczownicze rodziny cyganów ze swymi miechami i kowadłami. Wykuwali w tym miejscu koziki z żelaznym ostrzem, osadzonym w trzonku z jałowcowego pręta, zaopatrzonym w rowek na ostrze nożyka, oraz w nacięcia zabarwione na czerwono i zielono. Koziki te, które na rzemyku, zawieszonym u pasa, nosił każdy mężczyzna tamtych okolic, wykonane przez cyganów, nosiły nazwę "cyganków". Zdaje się, iż w kształcie zacięć, rowków, w barwie ozdób cyganka mamy najpierwotniejszy chyba "prymityw" zdobienia rzeczy ludzką ręką wykonanej. A jednak i te najpierwotniejsze ozdoby - "cerwiniuśkie, kieby krew, zieleniuśkie, kieby trowa", - najprostszego z przyrządów były produktem jakiegoś wzoru, - a dla mieszkańca tamtych okolic cyganek był przedmiotem nie tylko pożytecznym, lecz i pięknym, ozdobą, zbytkiem, przybyszem z obcego świata do jednostajnej i smutnej pustki. Twórca ozdób na trzonku cyganka nie wykonywał ich według własnego widzimisię, lecz powtarzał pewien typ uznany za doskonały i znajdujący zatwierdzenie w powszechnym upodobaniu."


"Wnętrze warsztatów kowalskich". Rysował na miejscu Erazm Fabjański. Wiek XIX. Muzeum Narodowe w Krakowie


Rozwój gospodarczy kraju doprowadził z czasem do zmarginalizowania znaczenia rzemiosła, pojedyncze warsztaty zostały zastąpione przez wyspecjalizowane manufaktury, które z kolei ustąpiły miejsca fabrykom i wielkim zakładom przemysłowym. Rzecz jasna proces ten nie nastąpił z dnia na dzień i choć pierwsze manufaktury pojawiły się w Polsce w XVI wieku (Już w 1524 roku Zygmunt Stary wydał przywilej pozwalający krakowskiemu kupcowi, Pawłowi Kaufmanowi, na założenie w Starczynowie manufaktury wyrobów metalowych. Wytarzać w niej miano igły, noże, miecze oraz drut, i blachy mosiężne i miedziane.4) to na rozwój przemysłowy z prawdziwego zdarzenia trzeba było czekać jeszcze bardzo długo.

Wynikało to bezpośrednio z historii naszego kraju. W ogromnym uproszczeniu; począwszy od XVII wieku toczyliśmy ciągłe wojny, głównie wtenczas obronne, nękały nas najazdy, rokosze i powstania, z których, co prawda Rzeczpospolita wyszła zwycięsko (choć nie obyło się bez strat terytorialnych), ale kraj został spustoszony, rozgrabiony i wyludniony, stracił też swą siłę i znaczenie jako największe mocarstwo w tej części Europy.
Przyczyn oczywiście było więcej, bo i przecież wieki wcześniejsze nie należały do spokojnych, a jakoś kraj nasz pomimo tego rósł w siłę i rozwijał się, ale nie o tym teraz mowa.
W każdym razie w siłę urosły kraje ościenne, które nie ustawały w wysiłkach by doprowadzić do dalszego osłabienia Polski. Wszystko to odbiło się na kondycji gospodarczej państwa, doprowadziło do zatrzymania rozwoju kraju, a nawet cofnęło nas o dziesiątki lat. Oczywiście podejmowano próby naprawy, reformowano, ale niestety było już na to za późno, tym bardziej, że sąsiedzkie interwencje skutecznie torpedowały wszelkie próby sanacji. Ostatecznie skończyło się rozszarpaniem Rzeczpospolitej przez wrogich sąsiadów pod koniec XVIII wieku.  

Pozostający pod zaborami kraj nie rozwijał się jednakowo, najlepiej pod tym względem wyglądały prowincje będące pod zaborem pruskim, najgorzej ziemie pozostające pod władaniem austriackim. Rozwojowi gospodarczemu terenów dawnej Rzeczypospolitej nie sprzyjały działania i kondycja państw zaborczych, mam na myśli np. zacofanie gospodarcze Rosji, czy też kryzysy austriackie oraz rzecz jasna akcje podejmowane, w mniejszym lub większym stopniu przez wszystkich okupantów, mające na celu wynarodowienie Polaków. Kolejną rzeczą, o której warto wspomnieć były represje, które spotykały nas ze strony zaborców po wybuchających kolejnych powstaniach narodowych.
Osobną sprawą był etos szlachecki, który od wieków nie skłaniał ówczesnych elit Rzeczpospolitej do zajmowania się handlem i produkcją, zmieniło się to ostatecznie dopiero w wieku XIX.

Właśnie w wieku XIX zaczynają powstawać fabryki wyrobów metalowych z prawdziwego zdarzenia, które z czasem stają się przedsiębiorstwami znanymi w całym kraju i nie tylko. W tym wieku rozkwitają zakłady Kobylańskich (Gerlach), Norblina, Braci Buch, Frageta, Bieńkowskich i wielu, wielu innych, część z nich przetrwa do wybuchu II Wojny Światowej, nieliczne, jak Gerlach, działają do dziś jako odrębne przedsiębiorstwa lub stanowią część większych firm (jak to ma miejsce w przypadku Hefry dziedziczącej tradycję wytwórni Frageta i Braci Henneberg).
Wiek XX przynosi spore zmiany, najistotniejszą z nich jest wybuch I Wojny Światowej ze wszystkimi jej konsekwencjami w tym najważniejszą dla nas, skutkującą odzyskaniem niepodległości. Okres powojenny to czas, w którym trwa powolna odbudowa po zniszczeniach powojennych i integrowanie się kraju w jednym systemie gospodarczym, odradzają się dawne wytwórnie i powstają nowe firmy, jak na przykład: Wójcicki z Przedborza, czy Stojadła. Ogólnie do wybuchu II Wojny Światowej działa na terenie Polski przynajmniej kilkadziesiąt mniejszych i większych wytwórni noży.


Fabryka Wyrobów Stalowych "W. Bieńkowski i Synowie". Wiek XIX, Warszawa


II Wojna Światowa doprowadza kraj do ruiny, w tym oczywiście również producentów noży, po jej zakończeniu niektórzy z nich wznawiają produkcję, ale przedstawiciele nowego ustroju politycznego szybko, bo już w latach czterdziestych i pięćdziesiątych uświadamiają im, że działalność prywatna nie jest mile widziana w nowej Polsce, pomimo tego część z warsztatów działa (najczęściej z przerwą) jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Dopiero nadejście drapieżnego kapitalizmu po 1989 roku sprawia, że w większości zamykają swoje firmy.
Ogólnie po wojnie znakomita większość prywatnych wytwórni noży zostaje znacjonalizowana i skonsolidowana pod przymusowym zarządem państwowym, ci, którzy nie chcą się na to zgodzić muszą zamknąć swoje fabryczki. Państwowe zakłady i kombinaty całkowicie dominują od tej pory na polskim rynku nożowniczym.
Jednak, jak już napisałem wcześniej, część prywatnych firm przetrwała ciężkie lata pięćdziesiąte i po odwilży politycznej rozpoczęła produkcję na nowo, dobrym przykładem jest tu fabryka Michalskiego z Przedborza. Poza tym powstają kolejne, prywatne wytwórnie noży, jak na przykład wrocławskie "Pronowo" oraz "Żbik" z Olsztyna, czy w późniejszym okresie "Kopromed" z Nowego Tomyśla, razem z nimi działają na rynku pojedynczy wytwórcy noży, jedni dłużej, inni krócej, większość z nich kończy swą działalność już po odzyskaniu przez Polskę suwerenności.

Omawiając nożownictwo polskie po zakończeniu II Wojny Światowej nie możemy zapomnieć o tym, że z pewnością w latach powojennych (II połowa lat czterdziestych) noże wytwarzali nie tylko zawodowi nożownicy i producenci. Ogromne potrzeby w tej materii zaspokajali również indywidualni twórcy, których do nożownictwa przyciągnęła potrzeba i przypadek, a samo wytwarzanie noży było w ich przypadku raczej pracą dorywczą i sezonową, a nie podstawą zarobkowania. Potwierdzenie tej tezy znaleźć możemy w reportażu-wywiadzie Hanny Krall, w którym przepytywana Anna Walentynowicz wspomina: "Po powrocie do Polski (po wojnie) zaczęłam chodzić po wsiach i najmować się do pracy: latem do żniw, jesienią do sprzedawania noży kuchennych, które gospodarze wyrabiali ze starych kos..." ("Polityka" nr 46 15 XI 1980 r. - reportaż zdjęty przez cenzurę. Opublikowany "Polityka" nr 8 2017 r.)
Nie sądzę, by był to przypadek jednostkowy, podejrzewam również, że noże w ten sposób wytwarzano na długo przed wspomnianym okresem i oczywiście, choć w mniejszym stopniu w latach późniejszych. 

Kolejnym przełomowych okresem jest wspominany już wcześniej rok 1989. Upadek ustroju socjalistycznego i wprowadzenie kapitalizmu przetasowuje polski rynek nożowniczy, dawni producenci w większości nie przetrwali zalewu konkurencyjnych produktów z zagranicy i zamknęli swoje wytwórnie, przetrwało niewielu.
Obecnie podaż w tej części gospodarki zdominowana jest przez producentów zagranicznych, nie oznacza to jednak, że w Polsce zaprzestano wykonywania noży, wręcz przeciwnie! Dzięki działalności portali internetowych zrzeszających miłośników noży, takich jak na przykład "Knives.pl", czy też forów kowalskich i tych zrzeszających odtwórców historycznych, zauważyć możemy w ostatnich latach prawdziwy wysyp nożowników, większość z nich to hobbyści, ale przynajmniej kilkudziesięciu wytwarza noże bardzo dobrej jakości, a kilku osiągnęło już spore sukcesy międzynarodowe. To już nie światełko, a silny strumień światła w tunelu, tym bardziej to cieszy, że widać już zalążki nowych firm nożowniczych, pozostaje więc tylko życzyć im powodzenia.
To była ostatnia z grup wytwarzających noże, o której, moim zdaniem, należało napisać.


Fabryka Gerlacha w Drzewicy przed 2012 rokiem. "Nasze miasto" Tomaszów Mazowiecki


Na zakończenie zasadniczej części tego rozdziału chciałem jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy, mianowicie o miejscach, w których wytwarzano noże w Polsce. Miejscowości te były rozsiane na terenie całego kraju i było naprawdę wiele, w niektórych tradycja nożownicza sięga początków państwa, w innych noże wytwarzano tylko czasowo.
Nie oznacza to rzecz jasna, że była to tradycja ciągła, w rozumieniu, przechodząca z ojca na syna aż do dziś, niestety tak nie było, ponieważ z różnych przyczyn było to niemożliwe, pisałem już o tym wcześniej, jednak działały w tych miastach warsztaty, manufaktury, fabryki, które choć pracowały pod różnymi szyldami i miały różnych właścicieli, których aktywność czasowo zazębiała się tworząc ciągłość produkcji nożowniczej w mieście. Do takich miejsc należą z pewnością miasta takie jak: Poznań, Kraków, Gdańsk, Warszawa, czy Wrocław, w których niegdyś istniały cechy nożowników, a dziś tworzą tam noże firmy, czy chociażby pojedynczy rzemieślnicy.

W wielu miejscowościach warsztaty nożownicze działały jednak tylko przez dłuższy, bądź krótszy okres i obecnie pozostały po nich wyłącznie ślady w postaci zapisków w archiwach. Dziś już mało kto wie, może poza lokalnymi pasjonatami, że np. Baborów na Śląsku, w którym dominowała ludność polska i czeska słynął w XIX wieku z produkcji kozików, że w maleńkim Przedborzu działało przed wojną i tuż po wojnie przynajmniej kilka wytwórni noży, w Bielsku jeszcze w 1932 r. aktywnych było pięciu producentów,5 że w Fałkowie (Świętokrzyskie) wytwarzano koziki w założonej w 1836 roku fabryce Karola Burkcharda, że Dobrzyniewie istniały Zakłady Przemysłowe Wyrobów Stalowych Eugeniusza Błędowskiego, w Siedlcach Fabryka Noży Kazimierza Boguckiego, w Mrozach fabryka Władysława Grzechowiaka i Stanisława Rygockiego, etc., etc.
Pomimo tego, że interesuję się dość mocno tą tematyką, to z pewnością również i mnie nie jest znana większość miejsc, w których dawniej wytwarzano noże, mam tego świadomość. A jeśli dołożę do tego tysiące nieznanych mi kowali, którzy wykuwali noże na potrzeby lokalnej społeczności i zapomnianych pojedynczych nożowników, to okazuje się, że wiem naprawdę niewiele... niestety. Dezaprobata
Mam jednak nadzieję, że za kilkadziesiąt lat będę wiedział odrobinę więcej. Uśmiech

Niektóre z tych miejscowości, o których napisałem wyżej umieściłem na mapce, którą możecie obejrzeć klikając w poniższy link. Oczywiście to zaledwie wierzchołek góry lodowej, spis zawiera prawie wyłącznie nożowników oznaczających swoje prace:


http://www.navaja.pl/roznosci/97-miejsca-wytwarzania-noy-w-polsce-mapka.html


Jeśli jesteście zainteresowani, zapraszam też do zapoznania się ze spisem nożowników, którzy działali, lub działają nadal w Polsce, znajdziecie tu wszystkie firmy i twórców, o których wspomniałem w tekście:


http://www.navaja.pl/roznosci/90-punce-i-sygnatury-polskich-tworcow-i-producentow-noy.html 


Rozmawialiśmy już o twórcach noży, warto jednak krótko wspomnieć również o ludziach, którzy noży nie wytwarzali, ale żyli z nożownikami w ścisłej symbiozie albo chociaż korzystali bezpośrednio, lub też pośrednio z efektów z ich pracy. Bez wątpienia do tej grupy zaliczyć należy kupców i innych sprzedawców, bo przecież narzędzie trzeba było nie tylko wykonać, ale i zadbać o to, by trafiło do odbiorcy.
Niemożliwym jest opisanie w kilku zdaniach historii kupiectwa, bo przecież różnie ta sprzedaż wyglądała na przestrzeni wieków, wybaczcie więc proszę to poniższe, olbrzymie uogólnienie, na swoje usprawiedliwienie podam tylko, że nie o kupcach tu przecież piszemy, a pojawiają się oni wyłącznie w kontekście handlu nożami. 


Jarmark w Częstochowie. Początek XX wieku.


W zasadzie noże zawsze można było zamówić i kupić bezpośrednio od nożownika czy kowala, który je wytwarzał, ale zazwyczaj sprzedaż tego typu odbywała się lokalnie, w warsztacie twórcy lub należącym do niego kramie, na miejscowych targach, jarmarkach, czy odpustach. W posiadanie potrzebnego narzędzia można też było wejść nabywając je od kupców i innych sprzedawców. Kupcy wędrowali od miasta do miasta kupując, a następnie sprzedając lokalne wyroby poza miejscami ich wytwarzania. Docierali ze swoją ofertą nie tylko do wielkich ośrodków, w których działały warsztaty nożownicze, ale i do mniejszych miejscowości, przy okazji przyczyniając się zapewne do spopularyzowania i rozpowszechniania pewnych wzorów, form i elementów zdobniczych.

Oczywiście oprócz bogatych kupców dysponujących własnym transportem i pomocnikami, pokonujących nieraz setki kilometrów w celu sprzedaży towarów oraz kupcami drobniejszymi, działającymi na rynkach krajowych, regionalnych lub lokalnych, handlem na mniejszą skalę trudnili się również oczywiście różnego rodzaju sprzedawcy obwoźni i obnośni. I oni przemierzali nieraz pieszo wiele kilometrów, by sprzedać swój towar - wśród nich byli też oczywiście sprzedawcy noży.

Przez wieki towary sprzedawano w miastach wyłącznie w określonych miejscach, najczęściej w kramach zlokalizowanych w rynkach  (ale i przy niektórych kościołach), kramy te miały różnych właścicieli, wśród nich byli również nożownicy. Wraz z bogaceniem się ich właścicieli oraz samych miast kramy rozbudowywano i stawiano w ich miejsce murowane budynki będące odpowiednikami dzisiejszych centrów handlowych, nie oznacza to oczywiście, że drewniane kramy całkowicie zniknęły, nadal zajmowały one znaczną część miejskich rynków. W murowanych budynkach sprzedawali zazwyczaj najbogatsi kupcy i rzemieślnicy, np. sukiennicy i złotnicy, mniej zamożni musieli zadowolić się niższym standardem, rzecz jasna istniał też wtedy handel obwoźny. Z czasem zaczęły powstawać nowe stacjonarne miejsca sprzedaży, a wymiana handlowa, choć oczywiście nie zniknęła z miejskich rynków i wyznaczonych placów handlowych, rozprzestrzeniła się na całym obszarze miast.
Jeśli idzie o noże, to przynajmniej w ostatnich dwóch stuleciach (mniej więcej) określone sklepy sprzedawały różne ich rodzaje, np. pospolite scyzoryki, noże i noże składane można było kupić przed wojną (i w wieku XIX) w każdym sklepie z artykułami i galanterią metalową (składach żelaznych), ale już ekskluzywne modele z okładzinami wykonanymi np. z szylkretu, rogu lub kości dostępne były wyłącznie w wybranych punktach sprzedaży.

Nie oznacza to, że handlarze obwoźni i obnośni zniknęli z krajobrazu kraju. 
Jeszcze w XX wieku można było spotkać na ulicach polskich miast, miasteczek oraz na wiejskich odpustach i targach obnośnych handlarzy artykułami metalowymi, w Małopolsce (i nie tylko) nazywano ich z niemiecka hausernikami lub putniarzami, ta ostatnia nazwa pochodziła od drewnianej skrzyni zwanej putnią, w której umieszczano sprzedawany towar i którą zawieszano za pomocą pasków na szyi. Tak opisywał tych sprzedawców Stanisław Broniewski: "...W przejściu Sukiennic zaś, od strony pomnika Mickiewicza, krążyli ślusarze świątniccy, obwieszeni na piersiach całymi łańcuchami kłódek i scyzoryków. Natomiast bezuche scyzoryki nieśli przed sobą na tacach wraz z przeróżną ślusarską galanterią".6

Rzecz jasna nie tylko sprzedawcy wyrobów metalowych współpracowali i handlowali z nożownikami. Wytwórcy noży potrzebowali przecież materiałów, z których można było wykonać noże, więc żelaza którego dostarczali im nie tylko rodzimi hutnicy, ale i kupcy sprowadzający towar z zagranicy, materiałów na rękojeści, węgla i drewna do opalania, narzędzi, które częściowo wykonywali własnoręcznie, a częściowo kupowali u innych, wyspecjalizowanych rzemieślników, np. u kamieniarzy (koła szlifierskie, osełki), czy pilnikarzy. No i oczywiście, co wynikało między innymi z obowiązującego prawa cechowego, nożownicy kooperowali również z innymi rzemieślnikami, np. ze złotnikami, którzy jako jedyni mieli prawo inkrustowania rękojeści noży metalami szlachetnymi, czy szlifierzami (patrz rozdział: Nożownicy). Sieć powiązań między profesjami była, podobnie jak i dzisiaj, bardzo gęsta, a ilość ludzi zależnych od siebie ogromna.


Ludwik Langiewicz Sprzedawca noży i kłódek z Krakowa. 1932 r.


Był jeszcze jeden zawód, o którym chciałbym wspomnieć i którego istnienie uzależnione było i ściśle powiązane z pracą nożowników, byli to uliczni szlifierze, ostrzyciele noży i nożyczek. Wędrowali oni głównie po podwórkach i ulicach ciągnąc ze sobą umieszczone na stelażu, dawniej ręcznie (nożne), a później mechanicznie napędzane koło szlifierskie i donośnie anonsowali swoje przybycie wywabiając z domów okolicznych mieszkańców. Dziś jest to egzotyka i zawód ewidentnie ginący, choć jeszcze w 2015 roku można było spotkać w Poznaniu, przy Rynku Jeżyckim ostrzącego noże i nożyczki Mieczysława Ludwiczaka, czy krążącego po Warszawie ostrzyciela, Edwarda Kołodziejczyka.



1
"Rzemiosło wiejskie w Polsce XIV-XVI wiek" Henryk Samsonowicz
2 "Niektóre elementy tradycyjnej gospodarki Cyganów" Adam Bartosz
3 "Snobizm i postęp" Stefan Żeromski
4 "Przemysł polski w XVI wieku" Ignacy Baranowski
5 Sprawozdanie Izby Handlowej i Przemysłowej w Bielsku 1932 r.
6 "igraszki z czasem" Stanisław Broniewski

Janusz Łangowski



Utworzony: sobota, 26 października 2013 01:00 | Poprawiony: czwartek, 02 marca 2017 15:54
Nóż w Polsce - Kowale i inni
PDF Drukuj
 
Ocena użytkowników: / 46
SłabyŚwietny 
Projekt i realizacja: na6.eu .

Pliki cookies! Ta strona używa plików cookies aby lepiej spełniała Twoje oczekiwania oraz do prowadzenia statystyk odwiedzin.
Można zablokować zapisywanie plików cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej szczegółów o plikach cookies tutaj -> wszystkoociasteczkach.pl.
OK, rozumiem!