Ten czas zatrzymał się 20.03.2017
Aktualności

Navaja.pl na Facebook

Nóż w Polsce

Scyzoryk myśliwski Gerlach

Więcej …

Herbertz Solingen, model 259910


Ponieważ nie samymi Benchmade’ami, Spyderco itp. Świat stoi (że nie wspomnę o już customach), może tak dla odmiany coś z niższej półki.

Być może się komuś to przyda  
Nie znam się na nożach (zaznaczam z góry, wybaczcie brak fachowego słownictwa), tak więc to będzie jedynie subiektywna opinia wieloletniego użytkownika noża niezbyt poważanej u nas marki (przynajmniej nikt się specjalnie nie chwali posiadaniem noża tej firmy). Był to mój pierwszy „firmowy” nóż składany, kosztował mnie 60 zł (było to dla mnie wtedy bardzo dużo pieniędzy), a zakupu dokonałem tak z 10 lat temu (jeśli dobrze pamiętam) i do połowy 2007 roku używałem go jako EDC.

Mowa o folderku firmy Herbertz Solingen, model 259910.

Takim właśnie:



Dane techniczne
(według producenta)

Długość całkowita: 17,5cm
Waga: 99 g
Długość głowni: 7,5 cm
Długość rękojeści: 10 cm
Materiał głowni: stal nierdzewna
Materiał rękojeści: aluminium z wstawkami z elastomeru

Dane dodatkowe:

Grubość głowni: 2 mm
Szerokość rękojeści: od 1,2 do 2 cm (rękojeść zwęża się w kierunku głowni)

W rzeczywistości nóż jest dłuższy o 0,5 cm (głownia o 2 mm, rękojeść o 3 mm) – do pomiaru użyłem specjalistycznego narzędzia firmy „Tirolpi” (linijka o długości 20 cm)

Słowem wstępu

Firma „Herbertz” została założona w 1956 r. w Solingen (Niemcy). Poza sprzedażą noży pod własnym szyldem zajmuje się także obrotem nożami innych producentów. Handluje także między innymi: sprzętem do szermierki, łukami, wyposażeniem do bilardu, gry w strzałki i przyborami wędkarskimi.
Szeroki zakres...

Wygląd, jakość i  estetyka wykonania

Oczywiście to, co się komu podoba, to jak najbardziej rzecz gustu (który jak wiadomo nie podlega... itd.). Mnie się podobał, chociaż oczywiście widziałem setki ładniejszych noży.
Na zdjęciu w katalogu producenta wygląda jednak zdecydowanie lepiej niż „na żywo”, co niespecjalnie powinno dziwić, wszak każda firma ma swój wydział propagandy (jakoś się to fachowo nazywa).
Na przykład: śruba mocująca głownię (pivot) na zdjęciu wygląda na stalową,
w rzeczywistości jest mosiężna (wygląda to średnio). Kołek także jest mosiężny (stalowy wyglądałby zdecydowanie lepiej). To oczywiście duperele, ale niewątpliwie oka nie cieszą.
Co do estetyki wykonania.
Ogólnie nie można mieć większych zastrzeżeń, chociaż...
Krawędzie wkładki elastomerowej nie są dokładnie wyrównane, co na styku z rękojeścią sprawia wrażenie, że linia jest delikatnie „poszarpana”. Otwór w który wchodzi pivot jest kiepsko obrobiony, a sama śruba jest najzwyczajniej w świecie tandetna i brzydka. „Blaszka” liner lock’a jest zbyt „wysoka” i delikatnie wystaje przy otwartym nożu, co zbyt wrażliwszym użytkownikom może przeszkadzać (chociaż ułatwia to zamykanie noża). I na koniec. Jedna z okładzin jest „zintegrowana” ze spacerem (taka jest konstrukcja noża, jej zakończenie służy także za blokadę głowni w pozycji otwartej), a jej wykończenie, zarówno od strony ostrza (przy zamkniętym nożu) jak i na grzbiecie pozostawia trochę do życzenia. Są to drobiazgi, ale mnie osobiście drażnią. W końcu  „Herbertz” to firma z tradycją i oficjalnie szczyci się jakością swoich wyrobów (nawet tych tańszych).
Byłbym zapomniał...
Klips. Wybrałem ten nóż z oferty katalogu „Błękitni” (takie tam „mydło i powidło”, od pralek po wibratory) i w opisie produktu widniał klips (na zdjęciu go nie było). Cóż... Po otwarciu opakowania z nożem okazało się, że klipsa nie ma. Wydaje mi się, że w ogóle nie był przewidziany do tego noża. Nie za bardzo mogłem odnaleźć miejsce, w którym mógłby być przytwierdzony. W elastomerze i częściowo w rękojeści (z każdej ze stron) jest otwór, który wygląda ja dziurka na linkę, z tym że nie jest przelotowy (ani też nagwintowany), po prostu sobie jest. Nie chce mi się wierzyć, że ktoś wpadł na pomysł by mocować klips „na wcisk” jakimś np. „pseudopinem”? W każdym razie nie zgłaszałem reklamacji.


 



Ergonomia i obsługa

Rękojeść zwęża się ku linii styku z głownią i jest to dość znaczna i wyczuwalna różnica (od 2 do 1,2 cm). Silnie opada też ku końcowi (to akurat zaleta).
Śmiało mogę powiedzieć, że jest wygodna i dobrze leży w dłoni (grubość jest w moim przypadku zaletą), przeszkadzać może jedynie ta nieszczęsna, zbytnio wysunięta „blaszka” liner lock’a (lekko uwiera w palec wskazujący).
Sama blokada jest niezawodna. Absolutnie nie mam żadnych zastrzeżeń.  
Otwieranie noża to już inna historia.
Pomimo tego, że kołek jest „wysoki”, grubość rękojeści sprawia, że chowa się on całkowicie, ponadto wcięcie pod niego (trudno to nazwać wcięciem pod palec wskazujący) jest zbyt małe i kołek zbytnio przylega do rękojeści.  Obie te rzeczy sprawiają, że aby otworzyć ten nóż, należy silnie „naprzeć” na kołek końcem kciuka (otwarcie go opuszką palca jest niezwykle niewygodne i może człowieka szlag trafić, więc lepiej nie próbować).
Zamykanie przebiega bezproblemowo.
Niezwykle natomiast drażniła mnie jedna rzecz. Blade play (nieduże, ale zawsze).
W zależności od częstotliwości „klikania” musiałem dokręcać śrubę nawet codziennie, przy czym blade play znikało tylko wtedy, gdy śruba była przykręcona tak mocno, iż uniemożliwiała otworzenie noża.
Irytujące.  



Praca i po...

Używałem tego noża praktycznie wyłącznie do drobnych prac.
I tak. Przygotowanie sobie posiłku przy jego pomocy nie sprawia problemów. Szlif płaski (choć niezbyt wysoki) w połączeniu z cienką głownią powoduje, że krojenie warzyw i owoców to żaden wysiłek (nie wyciskał z ust słów wulgarnych, co akurat jest rzadkością w moim przypadku), w ogóle krojenie czegokolwiek z tematyki „pożywienie” (kości nie próbowałem). Oczywiście rozkrojenie bułki czy ukrojenie skibki chleba ze względu na niezbyt imponującą długość głowni odbywa się
„na okrętkę”. Rozsmarowanie czegokolwiek na chlebie także nie sprawia większych trudności, pomimo ostrego i wąskiego „czubka”.
Wiadomo, ze nie ma to jak noże kuchenne, ale w warunkach „polowych” naprawdę grzechem byłoby narzekać w przypadku tego nożyka.
Struganie patyków, obrabianie kory, przycinanie sznurków, a nawet wykładziny było miłe, przyjemne i w ogóle.
Natomiast zawód przeżyłem gdy spróbowałem wyciągnąć zszywkę z plastiku (podczas rozpakowywania rolety okiennej)... czubek się wygł... no wygł się i już (chociaż nie ułamał), a ja straciłem wiarę w możliwości mojego noża (ten brak zaufania pozostał mi już do końca). Bardzo wrażliwy jest na uszkodzenia, nie polecam np. podważania czegokolwiek, z drugiej jednak strony logicznym jest, że nóż ten nie jest przeznaczony do rąbania, wyłamywania drzwi, aktywnej rozbiórki mebli (w ramach odreagowania), wyłupywania itp. To delikatne narzędzie do cięcia. Kroiłby bajecznie, gdyby posiadał szlif pełen płaski, ale to by go jeszcze bardziej osłabiło (hmm... ).
Ostrzenie nie nastręcza trudności. Używałem do tego celu zwykłego pręta do ostrzenia noży kuchennych, chwilami osełki i nie narzekałem (o Trianglach i innych samoostrzących i wszystkorobiącychzaciebie ostrzałkach nie miałem zielonego pojęcia). Przy wykonywaniu prac, o których pisałem powyżej, nie zauważyłem, by nóż tępił się specjalnie szybko.
Nigdy mi nic w nim przez ten czas nie zardzewiało, ale tutaj akurat nie jestem miarodajny. Najdalej po pięciu sekundach od zakończenia jakiejkolwiek pracy nożem lecę go umyć i dokładnie wycieram (mam lekką obsesję na tym punkcie  ).

Konkluzja

Jak już napisałem powyżej. Jest to nóż przeznaczony wyłącznie do drobnych prac, nazwałbym go nożykiem „biurowym”. Zrobić sobie jedzonko, ostrugać patyczek, korę, obrać jabłuszko - nie stanowi to dla niego wyzwania. Jeśli ktoś szuka czegoś niedrogiego do takich celów, to ten nożyk może być (wciąż jest w ofercie firmy, aktualna cena to: 12,20 euro).
Używałem go przez ładnych kilka lat i byłem z niego zadowolony (jedyne, co się w nim „zepsuło” to to, że puścił klej i elastomer zaczął miejscami odchodzić – „Kropelka” i po sprawie). Wystarczał mi w zupełności. Nie znałem wtedy superbajeranckichmagawypasionych noży za kupę kasy i na moje codzienne potrzeby ten był dobry. Być może był to stan, który można by określić jako „szczęśliwość ignoranta”  

Jednak z perspektywy czasu i „mania możliwości obmacania” kilku innych noży wolałbym poczekać i uzbierać pieniążki na coś konkretniejszego. Z różnych względów. Wzrósł mi poziom estetyki „nożowej”, wymagania itp.
Krótko. Dzisiaj nie kupiłbym tego noża po raz wtóry. Poza tym, że zmieniło mi się podejście do noży w ogóle, to najzwyczajniej w świecie ten model przestał mi się podobać.  

Ps. Oczywiście jak zaznaczyłem na wstępie, to tylko subiektywna opinia dyletanta.  


Elastomer – polimer o elastyczności gumy. Materiał odporny na rozciąganie, a także na ścieranie i wysoką temperaturę („Encyklopedia noży” A.E. Hartink)

Zdjęcia w tekście autorstwa Jumbo (Dziękuję)

Dane na temat firmy "Herbertz" zaczerpnąłem z „Encyklopedii noży” autorstwa Anton E. Hartink

Janusz Łangowski

Tekst został napisany w marcu 2008 roku i umieszczony na stronach vortalu knives.pl:
http://www.knives.pl/forum/index.php/topic,65175.0

Utworzony: środa, 26 stycznia 2011 21:50 | Poprawiony: środa, 26 stycznia 2011 23:32
Herbertz Solingen model 259910
Drukuj
 
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Projekt i realizacja: wdmm.eu .

Pliki cookies! Ta strona używa plików cookies aby lepiej spełniała Twoje oczekiwania oraz do prowadzenia statystyk odwiedzin.
Można zablokować zapisywanie plików cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej szczegółów o plikach cookies tutaj -> wszystkoociasteczkach.pl.
OK, rozumiem!