Ten czas zatrzymał się 20.03.2017
Aktualności

Navaja.pl na Facebook

Nóż w Polsce

Scyzoryk myśliwski Gerlach

Więcej …

BRK&T Highland Special


Wstęp

Nóż, który miałem okazję opisać został mi polecony przez dobrego kolegę nie ukrywającego swojej fascynacji tym konkretnym modelem. Zwrócił on moja uwagę na ten produkt w czasie, gdy zajęty byłem poszukiwaniem idealnego noża na biwak (dawniej powiedzielibyśmy „finki”), z zastrzeżeniem, że z pewnością nie będę żałował. Ponieważ miałem do niego zaufanie, a poza tym nóż ten najzwyczajniej w świecie mi się podobał,  szybko odrzuciłem wszelkie potencjalne wątpliwości i stałem się posiadaczem BRK&T „Highland Special”.
O nożach produkowanych przez BRK&T z czystym sumieniem można powiedzieć, że nie należą do serii produktów, w których dominuje przerost formy nad treścią. Cechują się one prostą konstrukcją, bez udziwnień, zbędnych gadżetów i choć oczywiście można zakupić modele z  „ekskluzywnymi” okładzinami (np. czeczota desert ironwood z turkusowymi przekładkami i pinami mozaikowymi) to nadal są to, co podkreśla producent przede wszystkim narzędzia.

Standardowo podchodzę do noża z punktu widzenia laika, to znaczy: oceniam jak się nim pracuje, czy jest wygodny i kilka innych podstawowych rzeczy, które są moim zdaniem najistotniejsze podczas użytkowania. To, kto go wyprodukował (logo) i jakich supermateriałów użył (czyli podniecanie się nożem tylko i wyłącznie dlatego, że jest wykonany z  np.S30V),  jest dla mnie sprawą drugorzędną, jeśli nóż się sprawdza to może być zrobiony ze zwykłej nierdzewki – tyle w kwestii ideologicznej.
Aha. Staram się być obiektywny, choć czasem przychodzi mi to z trudnością.

„BRK&T” –  Bark River Knife & Tool, to ciesząca się sporą renomą amerykańska firma mająca swoją siedzibę w miasteczku Escanaba w stanie Michigan. Specjalizuje się w produkcji tzw. noży outdoorowych i myśliwskich. Firma oficjalnie i z dumą podkreśla wysoką jakość i walory użytkowe swoich wyrobów oraz udziela dożywotniej gwarancji na swoje produkty. „BRK&T” słynie z doskonałego kontaktu z klientami.

„Higland Special” to nóż z linii „Professional series”.  Serię tych noży według producenta charakteryzuje maksymalna prostota, wytrzymałość i ergonomia konstrukcji oraz wysokie walory użytkowe.




Dane techniczne:
(według producenta, po przeliczeniu na centymetry i zaokrągleniu do jednego miejsca po przecinku)

Długość całkowita:  19,7 cm
Długość głowni:  10,2 cm
Stal:  A2
Waga: 127,6 g
Grubość głowni: 4,3 mm
Materiał rękojeści: Micarta (Antique Ivory)
Hartowanie: 59-60 HRC
Szlif: Convex
Fixed, full tang



Wygląd, jakość i estetyka wykonania

Highland Special” jest pięknym narzędziem. Stwierdzenie to, jakkolwiek bezdyskusyjnie nieobiektywne w pełni odpowiada prawdzie - moim zdaniem rzecz jasna. Jest to nóż o prostej, łagodnej i eleganckiej linii oraz  przyciągających wzrok kształtach; przyciągających lecz co ważne, w żaden sposób nie wzbudzających niezdrowego podniecenia u postronnych obserwatorów. Ponadto w egzemplarzu, który opisywałem okładziny wykonano z „Antique ivory micarta”, w kolorze powiedzmy jasnożółtopiaskowym i choćbyśmy się nie wiadomo jak starali, to nie uda nam się z tym nożem w ręku uzyskać dodatkowych punktów w kategoriach „wzbudzanie strachu” i „taktyczność”. Skojarzenie jest jednoznaczne: niegroźny nożyk na rodzinny biwak – fajny taki.

Zarówno głownia jak i rękojeść zostały wypolerowane i czynność tą wykonano bardzo dobrze -  brak niedoróbek, „zadziorów”, nierówności; piny i trzpień w żadnym miejscu nie wystają nad poziom i spomiędzy okładzin. Spasowanie okładzin z trzpieniem i pinów z otworami perfekcyjne, wszelkie krawędzie ładnie wyoblone i wyprofilowane, szlify na głowni położone symetrycznie. Ogólnie: bardzo elegancko i estetycznie.
Pierwszy zgrzyt pojawił się podczas oglądania głowni, zauważyłem mianowicie, że logo formy zostało krzywo naniesione, niby drobiazg, ale jest.
Natomiast po bliższym przyjrzeniu się okładzinom mój zmysł estetyki doznał potężnego wstrząsu...
Są one niesymetryczne wyprofilowane na całej długości rękojeści, jest to zauważalne na pierwszy rzut oka i mnie akurat bardzo razi. Patrząc na nóż od tyłu  na początku odniosłem wrażenie, że to trzpień jest krzywy, ponieważ trzymając nóż w ręku w taki sposób, że krawędzie okładzin (górna i dolna) na „dupce” ustawione są równolegle do podłoża, trzpień układa się pomiędzy nimi bezdyskusyjnie pod skosem –  to złudzenie, którego przyczyną są właśnie nierówne okładziny, tang jest prosty. Spoglądając na nóż strony grzbietu i „wnętrza” rękojeści utwierdzamy się w tym przekonaniu.
Moim zdaniem to niedopuszczalne i nie ma tu najmniejszego znaczenia, że noże BRK&T to właściwie semi-customy.  „Highland Special” jest mimo wszystko nożem produkcyjnym wykonywanym w wielu egzemplarzach, w związku z tym odnoszę wrażenie, że kontrola jakości w firmie kuleje, zwłaszcza, że miałem okazję obejrzeć jeszcze dwa „Highland Speciale” i w każdym z nich problem ten występował, w mniejszym lub większym stopniu. Nóż ten kosztuje w zależności od rodzaju okładziny od 129 do 210 dolarów (w takich cenach znalazłem go w sieci, kwoty dotyczyły noży z podstawowymi okładzinami typu: drewno, micarta, róg, G10 itd. ), czyli nie jest on tani. Fakt, iż nierówne okładziny nie mają wpływu na walory użytkowe tego modelu nie ma tu nic do rzeczy, powtórzę raz jeszcze, taki „bubel” jest niedopuszczalny w przypadku ceniącej się firmy.

Pochewka jest zgrabna, elegancka i dobrze uszyta, krawędzie bardzo ładnie wykończone, dodatkowo producent zaopatrzył ją w uszko na krzesiwo. Świetnie komponuje się z nożem. Na odwrocie wytłoczono duże lecz estetycznie wykonane logo firmy.
Jednak również w tym przypadku nie obyło się bez uwag z mojej strony.
Jak dla mnie pochewka zbyt wysoko wisi na pasie, co utrudnia dobywanie noża i niestety bardzo szybko się „wyrobiła”, efekt jest taki, że nóż „siedzi” w niej dość luźno, a po obróceniu „do góry nogami” po prostu z niej wypada, szkoda.
Od osoby szyjącej pochewki, po oględzinach, uzyskałem informację, że pochwa nie została fabrycznie zaimpregnowana i powinniśmy to zrobić samodzielnie.

 

 




Ergonomia

Niesymetryczne wyprofilowanie okładzin rękojeści o czym wspominałem wcześniej nie ma na szczęście w tym przypadku żadnego wpływu na ergonomię tejże. „Highland Special” jest nożem średniej wielkości i to raczej jego wymiary oraz kształt rękojeści mają największy wpływ na komfort pracy.
Po wypakowaniu noża z pudełka, pomimo tego, iż wcześniej zaznajomiłem się z danymi technicznymi i opiniami na jego temat byłem zaskoczony, że jest on tak „niewielki”… przyznam nawet, że wpadłem w lekką panikę, czy aby nie za mały. Nic z tych rzeczy.
Dłoń ma raczej w średnim rozmiarze i nóż układał się w niej znakomicie. W czym rzecz.
Rękojeść począwszy od niewielkiego podcięcia pod palec wskazujący opada łagodnym łukiem ku tyłowi noża jednocześnie rozszerzając się, by tuż przed końcem gwałtownie „zakręcić”, ponadto okładziny rozszerzają się w analogiczny sposób jeśli spojrzymy na nóż od strony grzbietu (bez gwałtownego „zakręcania” w tym przypadku ). Kształt rękojeści oraz sposób wyprofilowania okładzin powoduje, że dłoń wygodnie mieści się na niej, a palce znajdują dodatkowy punkt zaparcia na początku i pod koniec „wcięcia” – Prostota, wygoda i elegancja. Przemyślany projekt.

Highland Special” prawie na pewno (wyjątki się zdarzają) będzie niezwykle wygodnym nożem dla osób o małych i średnich dłoniach, natomiast wszystkim tym, których natura obdarzyła większą ręką poleciłbym, o ile to możliwe, zaznajomić się z nożem jeszcze przed zakupem - tak na wszelki wypadek, by uniknąć ewentualnego rozczarowania.



Praca i po

Pomimo średnich, a może nawet niewielkich rozmiarów „Highland Special” to bez wątpienia „kawał” solidnego noża. Konstrukcja typu full tang, stalowe piny, ponad czteromilimetrowej grubości głownia z dobrej gatunkowo stali oraz szlif convex budzą zaufanie i dają nam nadzieję, że nóż ten nie rozpadnie się podczas strugania patyków.
Na początek wziąłem nóż do kuchni, bo dlaczegóż by nie.
Jak łatwo było to sobie wyobrazić, nóż ten nie jest stworzony do bycia kuchenniakiem. Grubość głowni w połączeniu ze szlifem typu convex sprawiają, że bardziej rozłupuje on produkty spożywcze niż tnie. Oczywiście przygotowanie sobie nim posiłku nie sprawia najmniejszej trudności, chleb pokroimy, posmarujemy; pomidor, kiełbasa i ser nie będą stawiały oporu … wprawdzie komfort pracy nie jest tak wysoki jak to ma miejsce w przypadku noży ze szlifem płaskim, ale damy radę.
A2 jest stalą narzędziową o wysokiej zawartości węgla, wolno się tępi i ma bardzo dobre właściwości mechaniczne ale błyskawicznie pokrywa się nalotem – warto o tym pamiętać jeśli ktoś lubi mieć zawsze błyszczącą głownię noża. Głownia w „Highland Special” ciemnieje na sam widok musztardy, że o przecierze pomidorowym ledwie wspomnę... ale nie ma tragedii, wyszorowana mleczkiem „Cif” szybko odzyskuje pierwotny blask.
Ponieważ nóż ten miał być z założenia nożem biwakowym, zabrałem go do lasu.
Świetnie się tym nożykiem struga, nic się nie klinuje, ostrze wchodzi w drewno jak w masło, czubek solidny – wytrzymał wbijanie i wykręcanie. Jednym słowem: wyśmienicie.
Na ostatnim ognisku, bardziej z ciekawości niż z potrzeby pobawiłem się w odłupywanie mniejszych szczap drewna z polana za pomocą metody tajemniczo zwanej: batonowanie. Nie oszczędzałem noża i dał radę, w zasadzie bez problemu. Jedyne co mi przeszkadzało to krótka głownia, gdy nóż już zagłębił się w drewnie jedynym miejscem, które wystawało był czubek i w niego też uderzałem bez pardonu. Nic się nie wygięło, nic nie ukruszyło, a prawdziwym problemem, przy którym odpuściłem był dopiero duży sęk. Nieźle. Całkiem nieźle.
Później jeszcze wbijałem nóż w centymetrowej grubości sklejkę i rozwarstwiałem ją, nóż nie wbijał się zbyt głęboko ze względu na swoją grubość, a szczerze mówiąc nie próbowałem przykładać do tej czynności zbyt wielkiej siły ponieważ brak jelca i płytkie podcięcie pod palce wskazujący nie predysponują tego noża do wbijania z dużą siłą – takie ostrzeżenie dla „wyrywnych”.   Jeśli natomiast chodzi o samo rozwarstwianie sklejki, które wiąże się jak wiadomo z wykręcaniem i przechylaniem na boki głowni, a w przypadku tego noża właściwie czubka to poszło bez problemu – chociaż szczerze muszę przyznać, że szybciej tą czynność wykonamy gdy dysponujemy nożem, który głębiej penetruje materiał. W każdym razie głownia nie poniosła uszczerbku „na zdrowiu”.
Co zaś się tyczy legendarnej wręcz zdolności stali A2 do pozostawania w stanie ostrym.
Nóż został doprowadzony przez wiadomego Mistrza do stanu golenia.
Następnie uciąłem i ostrugałem nim kilka patyków, odłupałem cztery szczapy z polana, powbijałem go trochę w drewno, rozwarstwiłem sklejkę i... właściwie bez problemu przeciąłem kartkę (właściwie, ponieważ w jednym miejscu krawędź tnąca delikatnie haczyła papier). Byłem pozytywnie zaskoczony i osobiście bardzo mnie to ucieszyło ponieważ nie przepadam za ostrzeniem.
Jeszcze jedno.
Ciekaw byłem jak w tym nożu na pewność chwytu wpływa wypolerowanie micarty. Otóż jeśli mamy suchą dłoń, to trzyma się nóż bardzo pewnie i bardzo przyjemnie, ani przez chwilę nie miałem obawy, że wysunie mi się w sposób niekontrolowany z ręki. Później opłukałem dłoń i rękojeść bieżącą wodą i to już nie było to. Co prawda nie zauważyłem by nóż w jakiś specjalny sposób wysmykiwał się i wysuwał z dłoni, ale pewność chwytu straciła na jakości do tego stopnia, że zacząłem być ostrożny.
Oczywiście w żadnym przypadku nie należy zapominać, że wszystko co robimy należy robić z głową i że nie warto nadmiernie ufać „cudownym zdolnościom” materiałów i projektów.

 

 

 

Konkluzja

Highland Special” bardzo mi się podoba, nie ukrywam tego. W tekście wielokrotnie użyłem określenia „elegancki” lecz mimo tego nie uważam bym go nadużył, a zatem raz jeszcze: piękna, elegancka linia, świetnie leżąca w dłoni rękojeść, wielkość odpowiednia do większości prac, które musimy wykonać w czasie wyjazdu na „łono natury”, dobre materiały – jest to niezaprzeczalnie bardzo dobry nóż.
Jeśli więc ktoś nie jest estetą przedkładającym wykończenie noża nad jego wartości użytkowe (mowa o tych niesymetrycznych okładzinach), a potrzebuje niezawodnego narzędzia na biwak, do lasu itp., to jest to nóż właśnie dla niego. „Highland Special” to zgrabny, lekki i piękny nożyk  i choć nie jest bez wad to zdecydowanie wart jest polecenia.

Janusz Łangowski

Tekst został napisany w listopadzie 2009 roku i umieszczony na stronach vortalu knives.pl:
http://www.knives.pl/forum/index.php/topic,88070.0



Utworzony: niedziela, 23 stycznia 2011 16:13 | Poprawiony: środa, 26 stycznia 2011 22:04
BRK&T Highland Special
Drukuj
 
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Projekt i realizacja: wdmm.eu .

Pliki cookies! Ta strona używa plików cookies aby lepiej spełniała Twoje oczekiwania oraz do prowadzenia statystyk odwiedzin.
Można zablokować zapisywanie plików cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej szczegółów o plikach cookies tutaj -> wszystkoociasteczkach.pl.
OK, rozumiem!