Ten czas zatrzymał się 20.03.2017
Aktualności

Navaja.pl na Facebook

Nóż w Polsce

Scyzoryk myśliwski Gerlach

Więcej …

Spyderco Techno & Marcin Słysz "Mysz"



Wstęp

Od czego by tu zacząć...
Może tak (będzie długo i rozwlekle). Pewnego pięknego październikowego dnia, zupełnie niespodziewanie, otrzymałem od PiteraM, właściciela strony Guns.com.pl e-mail z zapytaniem, czy nie znam kogoś kto chciałby opisać nowy nóż składany firmy Spyderco o nazwie Techno (wprowadzony do sprzedaży w 2012 roku). W wiadomości tej Piotr zaproponował również, że może ewentualnie sam podjąłbym się próby opisania tego noża (łechcąc przy tym moją próżność podrzędnego pisarzyny piątej kategorii). Nie stawiał przy tym żadnych warunków, zaznaczając przy okazji, że nie ma zamiaru w jakikolwiek sposób wpływać na to jak tekst zostanie napisany i jakie wnioski zostaną w nim zawarte.

Szczerze mówiąc nie przepadam za produktami firmy Spyderco. Nie podobają mi się ich projekty, które według mnie w znakomitej większości są po prostu brzydkie. Poza tym, jako zatwardziały miłośnik noży tradycyjnych, a w szczególności hiszpańskich navajas obiecałem sobie solennie, że nie będę już pisał o żadnych nowoczesnych projektach, ponieważ szkoda mi na to czasu, a czasu nie mam zbyt wiele (kto ma zresztą?).

Biorąc to wszystko pod uwagę odpowiedziałem, że oczywiście, bardzo chętnie i z dziką rozkoszą napiszę o tym nożu. Śmiech
Dlaczego?
Otóż dlatego, że Spyderco Techno powstał na bazie noża o nazwie "Mysz", zaprojektowanego i wykonanego w 2011 roku przez polskiego nożownika, Marcina "MarcinSa" Słysza. To pierwszy przypadek w dziejach współczesnego polskiego nożownictwa, gdy zagraniczna firma i to nie byle jaka firma podejmuje się wdrożyć do seryjnej produkcji nóż oparty na polskim projekcie. Można więc śmiało powiedzieć, że to olbrzymi sukces Marcina i serdecznie mu pogratulować.

Mając już w perspektywie przygotowanie tekstu o Techno wpadłem na pomysł, że dobrze byłoby porównać Techno z Myszą, na co Piotr chętnie przystał. Ponieważ jednak rzeczony custom Marcinsa traktowany jest przez Piotra jako egzemplarz wyłącznie kolekcjonerski (co doskonale, jako zbieracz rozumiem), zmuszony byłem poprzestać na porównaniu wyglądu i opisaniu obu noży nie podejmując próby sprawdzenia, w jaki sposób Mysz sprawdzi się w praktyce. Mam nadzieję, że tekst na tym nie ucierpi. Zważywszy jednak na to, że głównym bohaterem jest Techno, porównanie i opis Myszy tak czy siak stanowi tylko wartość dodaną.

„Spyderco” to założona w 1978 roku duża, znana i ceniona amerykańska firma z miejscowości Golden w stanie Colorado. Właścicielem "Spyderco" jest Sal Glesser. W firmie tej stworzono i opatentowano jednoręczny nóż otwierany za pomocą otworu (spyderhole) w głowni. W 1982 roku Spyderco wprowadziło na rynek pierwszy nóż o specjalnie ząbkowanym ostrzu (ten rodzaj ząbków nazwano SpyderEdge). Firma współpracuje z wieloma znanymi projektantami noży, między innymi: Bob Terzuola, Wayne Goddard, Michael Walkers, Jess Horn, Frank Centofane, Bill Moran, Tim Wegner i Jot Singh Khalsa. Spyderco posiada rzesze wiernych fanów i uznaną renomę jako firma produkująca noże bardzo dobrej jakości.





Dane techniczne
(pomiar własny)

Model
Mysz
Techno

Długość całkowita
153 mm152 mm
Długość noża zamkniętego   88 mm87 mm
Długość głowni65 mm65 mm
Szerokość głowni30 mm29 mm
Grubość głowni4 mm4 mm
Długość ostrza61 mm59 mm
Grubość pojedynczej tytanowej "okładziny"4 mm3 mm
Materiał rękojeścitytan
tytan
Rodzaj stali głowniRWL 34CTS XHP
Typ blokadyframe lockframe lock
Średnica otworu w głowni12,5 mm13 mm












Budowa, wygląd i jakość wykonania


Cóż. Obiektywnie rzecz biorąc zmuszony jestem przyznać, że Techno mi się podoba. Tak po prostu. Ma ładną linię i jest, pomimo swej "krępej sylwetki" wielce urokliwym nożem. Nie bez znaczenia jest dla mnie to, że jak na tak mały nożyk to jest on bardzo masywny i solidny, a ja lubię konstrukcje tego typu. Jest to więc jedyne "Spyderco", o którym mogę powiedzieć, że mi się podoba.
Zapewne wpływ na moje postrzeganie Techno ma również fakt, że lubię i cenię sobie pomysły oraz estetykę projektów MarcinSa, a w przypadku tego modelu Spyderco nie odeszło zbytnio od pierwotnego zamysłu twórcy czyli Myszy. Oczywiście ocena wyglądu to niezwykle subiektywne zajęcie i zdaję sobie sprawę z tego, że to, co podoba się mnie, niekoniecznie będzie się podobało komu innemu. Rzecz gustu... wiadomo.





Porównując oba noże zauważymy, że pomimo pierwszego wrażenia identyczności różnią się one od siebie. Zacznijmy od wymiarów.
Mysz jest nieznacznie dłuższa od Techno (około milimetra) i minimalnie, choć wyczuwalnie cięższa. Wynika to prawdopodobnie z tego, że w Techno zastosowano "okładziny" o mniejszej niż w Myszy grubości - to widać na pierwszy rzut oka i docelowo czuć. Sam kształt rękojeści Techno również odbiega nieznacznie od pierwowzoru. Najwyraźniej widać to gdy spojrzymy na podcięcie pod palce, które w Myszy jest odrobinę głębsze; linii grzbietu, która w Techno opada łagodniejszym łukiem i w zdecydowanie dłuższym w Myszy niż w Techno podcięciu odsłaniającym rampę kciuka.




Głownia Techno jest smuklejsza niż Myszy, mniej "liściasta" (ma spłaszczony "brzuszek") i nieznacznie węższa oraz opada gwałtowniej od strony rampy kciuka (w kierunku ostrza) półkoliście załamując się nad "Spyderhole". Krawędź tnąca jest minimalnie krótsza. Wyraźnie krótsza niż w Myszy i zauważalna na pierwszy rzut oka jest natomiast rampa kciuka, która w customie MarcinSa kończy się "za" otworem ułatwiającym otwieranie noża, a w Techno mniej więcej w jego połowie. Jeśli weźmiemy pod uwagę również to, iż "Spyderhole" jest umieszczony w głowni Techno bliżej rękojeści niż otwór w Myszy to różnice w kształcie obu kling staną się oczywiste.
W obu nożach mamy do czynienia ze szlifami pełnymi płaskimi, różnica polega w sposobie ich położenia. Wyjście i linia szlifów w Techno jest prosta i załamuje się na krawędzi "Spyderhole" podczas gdy w Myszy są one poprowadzone łukiem omijając otwór i zakręcając nad nim. Różnice zauważymy również przyglądając się płazom klingi. W przypadku Myszy szlify schodzą się pod większym kątem przez co wyprowadzenie ostrza jest w tym modelu czystą formalnością (prawie "zero grind"). Jeśli idzie o Techno, to wyraźnie można wskazać miejsce, w którym kończą się płazy, a zaczyna ostrze. Najłatwiej będzie nam to ocenić spoglądając na wyjście szlifów od strony notcha (który również wyprowadzony jest w obu modelach pod różnym kątem). Czy jednak nawet tak nieznaczna różnica ma przełożenie na agresywności cięcia? Wydaje się, że ma. Pozwoliłem sobie przeprowadzić drobny test i pociąłem kilka kartek. Jakkolwiek oba noże cięły bardzo dobrze, to głownia Myszy stawiała wyczuwalnie mniejszy opór przez co cięcie było zdecydowanie przyjemniejsze. Ciężko jest mi powiedzieć jednakże jak duży wpływ miały na ten "teścik" właściwości stali obu noży, ponieważ z każdą z nich miałem do czynienia po raz pierwszy.






Pozostały nam jeszcze do omówienia różnice konstrukcyjne obu modeli (pod względem technicznym) - bo takowe są zauważalne. Oba noże zaopatrzono w blokady typu "frame lock" jednak pomimo tego, że działają one w jednakowy sposób to różnią się od siebie sposobem wykonania. W Myszy Marcin wyciął stosunkowo wąski listek blokujący pod kątem prostym, w Techno jest on odrobinę szerszy i wycięty został pod kątem rozwartym. Technologiczne podcięcie "okładziny" umożliwiające jej zaginanie się wykonano w Myszy od wewnętrznej strony szkieletu noża, natomiast w Techno jest ono wykonane w zewnętrznej części "okładziny". "Detent ball" w Myszy umieszczono pośrodku listka w widocznym z zewnątrz otworze, a w Techno jest on zamocowany w narożniku listka i niewidoczny z zewnątrz. Jeśli chodzi o względy estetyczne, to moim zdaniem lepiej wyglądają rozwiązania zastosowane w Myszy. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę względy praktyczne, to wydaje się, że sposób wykonania blokad nie ma na nie najmniejszego wpływu. W obu nożach działają prawidłowo i spełniają swoją rolę.
Dodatkowym "smaczkiem" jest umieszczenie w Myszy blokady uniemożliwiającej wygięcie listka "frame locka" na zewnątrz "okładziny". Jest to mała tytanowa blaszka przykręcona po wewnętrznej stronie listka blokady za pomocą małej śrubki. Zapiera się ona w wyfrezowanym w stałej części "okładziny" prostokątnym podcięciu. Perfekcyjnie dopasowana i praktycznie niewidoczna. Znakomity pomysł i w dodatku świetnie zrealizowany. W Techno nie zastosowano tego typu rozwiązania.






Oba noże skręcone są na śruby typu torx. W Myszy są ich cztery: pivot i trzy mniejsze śrubki, natomiast w Techno trzy: dwie większe (w tym pivot) i jedna mniejsza. W Myszy wywiercono dodatkowo otwór na linkę, a w Techno podobny otwór umieszczono w miejscu, w którym w Myszy znajduje się przedostatnia śrubka. Ostatnią z dużych śrub w Techno przymocowano klips, który może być zamocowany obustronnie (w specjalnie wyfrezowanych do tego celu miejscach). W Myszy mamy do czynienia z klipsem umieszczonym jednostronnie (bez możliwości przełożenia) na dwóch dodatkowych śrubkach. Klipsem w Techno jest stalowy, wyprofilowany drut, natomiast w Myszy rolę tę pełni tytanowa blaszka. Zdecydowanie sposób zamontowania klipsa jest praktyczniejszy w Techno niż w Myszy (chodzi o możliwość przełożenia), natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę względy estetyczne, to ładniejszy i bardziej elegancki wydaje się być klips z Myszy. W mniejszym stopniu odstaje on też od "okładzin" niż drut z Techno, co znajduje swoje przełożenie na wygodę chwytu (o tym niżej). Mocowanie klipsa ma też wpływ na sposób, w jaki wkładamy noże do kieszeni. W obu przypadkach zapadają one w kieszeni bardzo głęboko gdyż klipsy przykręcono tuż przy zakończeniu okładzin, różnica polega na tym, że w Techno nóż chowamy w pozycji "czubkiem w górę", a w Myszy "czubkiem w dół". Kwestią osobistych upodobań i przyzwyczajeń jest to, który ze sposobów jest lepszy.




Stop piny w obu nożach przykręcono mniej więcej w tym samym miejscu, różnica polega na tym, że w Myszy miejsce to jest widoczne z zewnątrz (otwór przewiercony przez okładziny), a w Techno ukryte. W każdym razie oba stop piny spełniają swoją rolę bez zastrzeżeń.
"Back spacer" w Myszy jest wyraźnie dłuższy i karbowany na całej swojej długości, w Techno nie wykonano karbowań na "głowicy" noża. W tym miejscu "back spacer" jest gładki. Nie ma to żadnego wpływu na ergonomię i użytkowość noży, może co najwyżej mieć wpływ na odczucia estetyczne, ale to już wielce subiektywna sprawa. Osobiście nie byłbym w stanie powiedzieć, które z tych rozwiązań podoba mi się bardziej. W obu nożach ten element konstrukcyjny wygląda ładnie.

Zarówno Techno jak i Mysz wykonane zostały znakomicie. Nie dopatrzyłem się prawie żadnych błędów. Dlaczego prawie?.
Dlatego, że jeśli już miałbym podejść do tematu z aptekarską dokładnością i pedantyzmem, to w Myszy przy zamkniętym nożu, przesuwając palcem po tylnej części noża, tuż za "back spacerem", daje się wyczuć wystający czubek, który przy dociśnięciu palca potrafi zakłuć. "Problem" to w tym przypadku o 0,5 mm za dużo na długości głowni. Maksymalnie o 0,5 mm. Muszę jednak zaznaczyć, że Mysz, którą opisywałem nie jest jedynym nożem, który powstał, być może więc w innych ten problem nie występuje, nie miałem jednak okazji by to sprawdzić. Lojalnie wszak trzeba zaznaczyć, że w przypadku Techno nie mamy z czymś takim do czynienia.

Ergonomia

Techno i Mysz to małe noże, a ich rozmiar ma rzecz jasna wpływ na wygodę używania. W mojej dłoni (rozmiar raczej średni) oba noże leżały, posługując się kolokwializmem: "tak sobie". Opierając kciuk na rampie do tego przeznaczonej na uchwycenie rękojeści pozostają nam zaledwie trzy palce, czwarty już się nie zmieści. Czy to jest jednak powód do utyskiwania? Sądzę, że nie. Ze względu na swe rozmiary, zarówno Techno jak i Mysz nie są dedykowane zapaleńcom, których głównym powodem uciech jest rozpruwanie nożem blachy, podważanie drzwi czy inne tego typu zabawy (choć przyznam szczerze, że trzymając je w dłoni odczuwałem pokusę by wbić je w coś naprawdę twardego, zapewne wpływ na to odczucie miała ich masywna konstrukcja i blokada, która jak się wydaje, bez problemu wytrzymałaby silne obciążenia - ot, takie nieuzasadnione pragnienie poddania ich ciężkiej próbie). Oba te noże to małe, podręczne narzędzia do cięcia i do wykonania tej czynności zapewniają wystarczającą pewność i wygodę chwytu.




Trochę inaczej przedstawia się sprawa, jeśli próbujemy ułożyć je w dłoni pragnąc np. zestrugać kawałek drewna. Tu moim zdaniem wyraźnie widać przewagę Myszy. Z kilku powodów. Druciany klips w Techno odstaje w większym stopniu od powierzchni, do której jest przymocowany niż ma to miejsce w przypadku tytanowego klipsa Myszy, poza tym wykazuje on tendencję do przesuwania się na boki. Klips w Myszy pozostaje nieruchomy. Ponieważ klips Techno odstaje i przesuwa się, o czym przed chwilą napisałem, jest wyraźnie wyczuwalny we wnętrzu dłoni i przy przyłożeniu do jakiejś pracy większej siły uwiera. Dość nieprzyjemne uczucie. Trzymając w analogicznej sytuacji w dłoni Mysz nie odnosimy takiego wrażenia. Płaski i przylegający klips w zasadzie w niczym nam nie przeszkadza.
Ogólnie rzecz biorąc odniosłem wrażenie, że bez klipsa Techno układałby się w dłoni zdecydowanie lepiej, w przypadku Myszy usunięcie klipsa nie miałoby dużego znaczenia.
Kolejną rzeczą, która przemawia na korzyść Myszy jest grubość tytanowych okładzin, które są od "okładzin" Techno nieznacznie, ale jednak grubsze. Mysz więc wypełnia lepiej wnętrze dłoni niż Techno i ma to wpływ na wygodę podczas pracy nożem. Oczywiście nie jest to kolosalna różnica, ale jednak odczuwalna. Zwłaszcza w przypadku noża tej wielkości.





W tym miejscu pozwolę sobie również rozwinąć kwestię noszenia noża w kieszeni. Jak już wcześniej napisałem, oba modele zapadają w kieszeń bardzo głęboko i jak dla mnie jest to zaleta, nie kłopoczemy się przynajmniej o to, czy damy radę je zgubić czy nie.
Ze względu na swe rozmiary żaden z opisywanych noży nie uwiera, nie obciera uda i ogólnie rzecz biorąc nie przeszkadza. Już po chwili od włożenia noży zapominamy o tym, że cokolwiek mamy w kieszeni. Również ich waga, dość spora jak na tak małe noże nie jest odczuwalna. W sumie więc nie ma się nad czym specjalnie rozwodzić. Jest dobrze.
Kolejnym elementem, który chciałem omówić jest otwór na linkę. Zamontowana w nim linka może oczywiście spełniać różne role. Może być długa i pełnić rolę zabezpieczającą przed wysunięciem się noża z dłoni podczas cięższych prac - jednak biorąc pod uwagę rozmiary tych narzędzi możemy raczej wykluczyć tą opcję. Może też pełnić rolę ozdobnika lub ułatwiać nam wyciągnięcie noży z kieszeni. O ile w przypadku Techno teoria o praktycznym zastosowaniu linki znajduje swoje uzasadnienie ponieważ po umiejscowieniu noża w kieszeni przeciągnięta przez otwór linka wystaje poza nią i faktycznie pomaga go wyciągnąć, to już w przypadku Myszy idea ta się nie sprawdza gdyż linka tkwi schowana wraz z narzędziem głęboko we wnętrzu kieszeni - jest więc bezużyteczna (ma na to wpływ pozycja klipsa narzucająca sposób mocowania noża na krawędzi kieszeni, o czym już zresztą wcześniej pisałem). Tak więc jeśli doczepimy linkę do Myszy to osiągniemy raczej na pewno wyłącznie efekt wizualny, bez praktycznego wpływu na użytkowanie noża. No chyba, że ktoś się bardzo uprze.

Praca

W tym miejscu skupimy się już wyłącznie na Techno.
Dłuższą chwilę zastanawiałem się nad tym, co właściwie miałbym opisać w tym dziale. Techno jest małym rozmiarowo narzędziem i pomimo swej solidnej konstrukcji nie nadaje się raczej do prac, które z powodzeniem można by wykonać większym nożem. Rozmiarowo dedykowany jest do drobnych prac polegających na przycinaniu nitek, rozcinaniu kartonów i wykonywaniu innych, tym podobnych, niewymagających zbytniego wysiłku czynności. Materiałowo i konstrukcyjnie to masywny malec obiecujący wiele jeśli idzie o wytrzymałość. Chociaż, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że sporą część głowni zajmuje Spyderhole bez wątpienia osłabiając ją w tym miejscu, to "mocarność" klingi może się okazać wyłącznie iluzoryczna. Ogólnie rzecz biorąc zachodzi więc tu pewna sprzeczność. I to podwójna. Mamy w ręku nóż, który pod względem konstrukcyjnym obiecuje dużą wytrzymałość, a którego głownię jednocześnie projektant osłabia sporym otworem (na ile osłabia nie przekonamy się nie ryzykując zniszczenia noża). Z drugiej strony, niewielkie rozmiary noża sprawiają, że prawdopodobnie nigdy nie będziemy w stanie obciążyć na tyle, żeby doszło do pęknięcia głowni, nie wyobrażam sobie bowiem do jakich celów moglibyśmy używać tego maleństwa, by spowodować zniszczenie klingi. Wywarzanie drzwi odpada ze względów praktycznych. No chyba, że się uprzemy.
Tak więc otrzymujemy do rąk nóż o, można powiedzieć, wytrzymałej konstrukcji wykonany z dobrych materiałów, osłabiony jednak otworem zajmującym znaczną część głowni czyli teoretycznie podatnym na uszkodzenie i nie nadającym się do cięższych prac, ale... Rozmiary tego noża z założenia wykluczają użycie go do tego typu prac więc paradoksalnie wielkość otworu i jego umiejscowienie nie ma żadnego wpływu na jego wytrzymałość w normalnym użytkowaniu. Uff... Naprodukowałem się, ale mam nadzieję, że udało się wam zrozumieć moje odczucia.
Do rzeczy jednak.




Skoro ma to być nasze podręczne narzędzie to uznałem, że nie może obejść się bez próby przyrządzenia sobie tym nożem posiłku (choć to w sumie banalne zajęcie). I tak. Techno pokroi nam chleb i bułki - przetworzone zboża, spulchniacze i inne dodatki nie oparły się sile chłodnej stali. Ale cóż, jak można się było spodziewać długość głowni nie ułatwiała nam tych czynności. Smarowanie powierzchni masłem, serkami itp. przyniosło oczekiwany efekt, choć wszelkiego rodzaju otwory w konstrukcji noża bardzo szybko pozapychały się rozsmarowywaną materią. Krojenie twardszych produktów spożywczych również się udało, choć i w tym przypadku nie bezproblemowo. Krótka i gruba głownia zaczyna ciąć świetnie, ale po chwili nie przecina tylko rozłupuje, pomimo tego, iż położono na niej szlify płaskie. Ogólnie rzecz biorą posiłek przyrządzić tym nożem da się, czy jednak można tą czynność określić jako przyjemną? Raczej nie.

Oczywiście bawiłem się tym nożykiem przekrawając wszelkiego rodzaju nitki, sznurki węzełki i takie tam. Szło mi znakomicie i absolutnie nie mogę narzekać. Krojenie kartek, kartonów, rozcinanie kopert itp. to przyjemność. Ponieważ kiedyś, w przypadku innego małego nożyka niemile rozczarowałem się próbując powyciągać zszywki z kartonu (czubek się wygiął,a krawędź tnąca wyszczerbiła) powtórzyłem tą czynność używając  Techno - poszło mi świetnie, żadnych śladów na KT.  I tak sobie ciąłem, przecinałem i kroiłem... aż mi się znudziło. W każdym bądź razie Techno w roli biurowego EDC sprawdził się dobrze.





Postanowiłem jednak zabrać go do lasu.
Na początek zapragnąłem sprawdzić, jak nóż sprawdzi się podczas wbijania w pieńki. Otóż wbija się, to fakt, ale niezbyt głęboko. Spiczasty kształt czubka obiecuje wiele, jednak krótka rękojeść (i oczywiście brak jelca) nie pozwala uchwycić go na tyle pewnie, by zaryzykować uderzenie z dużą siłą. Gdy próbowałem ścisnąć go mocniej i wbić z większą siłą (a próbowałem) boleśnie odczuwałem we wnętrzu dłoni kształt rękojeści oraz ten nieszczęsny klips. Nic przyjemnego. Nie będę więc odkrywczy jeśli stwierdzę, że do wbijania ten nóż nadaje się raczej średnio. Tego się można było jednak spodziewać.
Inna sprawą jest to, że ani przez chwilę nie miałem wrażenia, że nożykowi może się coś stać, że rozpadnie mi się w dłoni przy próbie wbicia z impetem. Nic z tych rzeczy. Konstrukcja trzymałą się krzepko, nic się nie wyginało nic nie drgało, głownia wytrzymała nawet wyłamywanie, ogólnie duży plus.
Struganie cieńszych patyków to przyjemność, gorzej idzie z grubszymi gałązkami w których głownia grzęźnie i się klinuje. Gdy przykładamy do tej czynności większą siłę, natychmiast odczuwamy we wnętrzu dłoni kształt klipsa. W dodatku przesuwającego się.
Fajną sprawą było natomiast rzeźbienie i struganie tym nożykiem w korze. Mały rozmiar, krótka głownia i spiczasty czubek pozwalają wykonywać bardzo precyzyjne i dokładne ruchy przez co ta czynność sprawiała mi prawdziwą przyjemność.





Pomimo tego, że nóż bardzo łatwo ubrudzić, zwłaszcza podczas smarowania, niezwykle łatwo też jest go oczyścić. Techno ma konstrukcję otwartą, także praktycznie w prawie każdy zakamarek dotrzemy bez problemu. Prawie w każdy, bo oczywiście zostają nam prześwity pomiędzy okładzinami a podkładkami pod głownie, ale problem z czyszczeniem tej części noża dotyczy rzecz jasna prawie każdego noża składanego.





Co do trzymania ostrości. Nie zauważyłem, żeby krawędź tnąca tępiła się w jakiś zastraszająco szybki sposób. Po przecięciu wielu, różnej grubości i różnego rodzaju materiałów nóż nadal nadaje się do użytku i jak na moje potrzeby jego ostrość jest wystarczająca. Ponieważ nie lubię zbyt często ostrzyć noży traktując tą czynność jako konieczność, a nie przyjemność, mogę uznać, że trzymanie ostrości materiału klingi bardzo mi odpowiada.

Konkluzja

Ogólnie rzecz biorąc mogę się o Techno wypowiedzieć pozytywnie choć miałem kilka dylematów, których nie udało mi się jednoznacznie rozstrzygnąć. Nóż jest ładny i bardzo dobrze wykonany choć zdecydowanie pod względem stylistyki nie jest to, moim zdaniem nóż do garnituru. Ze względu na jego rozmiary nie wykonamy nim oczywiście wielu czynności, do których większe noże byłyby odpowiedniejsze, podobnie zresztą jak ma to miejsce w przypadku innych noży porównywalnych rozmiarowo. Można się oczywiście zastanowić nad tym, po co w takim razie zastosowano takie, a nie inne materiały? Po co taka, a nie inna grubości głowni? Przecież nóż o klindze mniejszej grubości ciąłby zapewne jeszcze lepiej, a wykonany z innych materiałów i o innej konstrukcji byłby zapewne lżejszy. Tyle tylko, że niektórych rzeczy nie da się racjonalnie wytłumaczyć.
Zapewne projektantowi i producentowi zależało na tym, by klient otrzymał nóż o solidnej, obiecującej dużą wytrzymałość konstrukcji i to się w zasadzie udało. Nie bez znaczenia w tym przypadku były zapewne osobiste upodobania Twórcy i sporej rzeszy klientów pragnących mieć oprócz narzędzia dobrego, również narzędzie wytrzymałe (choć nie przeznaczone do wykonywania ekstremalnych zadań, pamiętajmy, że ponad jedną trzecią szerokości głowni poświęcono na Spyderhole). Nawet jeśli chodzi o nóż takich, a nie innych rozmiarach. Istotne jest również to, że pomimo tych cech Techno nadal spełnia swoje podstawowe zadanie czyli dobrze tnie. Poza tym z pewnością nie zniszczy się przypadkowo podczas np. upadku, powinien również wytrzymać nam przez wiele lat normalnego użytkowania. Pod tym względem Techno jest nożem udanym.





Jeśli więc ktoś chciałby mieć mały nożyk, nowocześnie i ładnie wyglądający to Techno jest dla niego. Jeśli ktoś chciałby mieć dodatkowo nóż wykonany dobrze i z dobrych jakościowo materiałów, to również powinien być z Techno zadowolony. No i oczywiście jeśli ktoś, mimo posiadania małego nożyka o wspomnianych wyżej cechach pragnie w duszy, by jego "maleństwo" nosiło w sobie znamiona "mocy i potęgi" pozwalającej na znacznie więcej oraz zapewniało "przedłużoną trwałość" użytkowania, to Techno spełni jego oczekiwania. Jeśli zaś ktokolwiek z was zapragnie go kupić ponieważ mu się po prostu podoba, to nie ma o czym rozmawiać.
Podstawową przeszkodą, która może utrudnić zakup Techno (jeśli już oczywiście zdecydujemy, że potrzebujemy akurat tego, co Techno może nam zaoferować) jest cena tego noża, moim zdaniem zbyt wysoka (biorąc pod uwagę realia krajowe, a nie siłę nabywczą mieszkańców kraju producenta). Warto to poważnie przemyśleć.

Względy praktyczne? Cóż. Jak w przypadku każdego małego nożyka mogą być one wielce dyskusyjne, ponieważ jednak małych nożyków są na świecie tysiące, można śmiało uznać, iż są one potrzebne. Z pewnością dla miejskiego adepta sztuki przetrwania nożyk ten będzie wystarczającym narzędziem.


Ps. Zrezygnowałem z zamieszczania w tekście zdjęć pokazujących nóż podczas pracy ponieważ uznałem, że nic odkrywczego one nie wniosą.


Janusz Łangowski


Zdjęcia wykorzystane do zobrazowania tekstu zostały wykonane przez Krzysztofa Sawarzyńskiego "Ofaniela".
Bardzo dziękuję Krzysiu!


Serdeczne podziękowania dla PiteraM za umożliwienie mi opisania tych ciekawych noży.
Bardzo dziękuję Piotrek!

Utworzony: czwartek, 11 października 2012 21:30 | Poprawiony: środa, 31 października 2012 00:38
Spyderco Techno & Marcin Słysz "Mysz"
Drukuj
 
Ocena użytkowników: / 16
SłabyŚwietny 

Komentarze  

 
+3 #1 Maciej 2012-10-30 22:11
Brawo Jasiu i Krzysiu. Ciekawy tekst i świetne foty. Idźcie dalej tą drogą... :-)
Cytować
 
Projekt i realizacja: wdmm.eu .

Pliki cookies! Ta strona używa plików cookies aby lepiej spełniała Twoje oczekiwania oraz do prowadzenia statystyk odwiedzin.
Można zablokować zapisywanie plików cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej szczegółów o plikach cookies tutaj -> wszystkoociasteczkach.pl.
OK, rozumiem!