Ten czas zatrzymał się 20.03.2017
Aktualności

Navaja.pl na Facebook

Nóż w Polsce

Scyzoryk myśliwski Gerlach

Więcej …
Spis treści
Scyzoryk myśliwski Gerlach
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Strona 9
Strona 10
Strona 11
Wszystkie strony

Scyzoryk myśliwski Gerlach



Fabryka Nakryć Stołowych "Gerlach" w czasach PRL.


Artykuł ten, przynajmniej w kilku wersach, przepełniony będzie moją osobistą frustracją i zawiedzionymi nadziejami polskiego miłośnika noży. Informuję Was o tym celowo, uprzedzając wrażenie, które możecie odnieść po przeczytaniu niektórych fragmentów tego tekstu i choć oczywiście to, co napisałem dotyczy zaledwie części artykułu to uważam, że należy się Wam kilka słów wytłumaczenia.

"Gerlach" to wytwórnia noży, której nazwa bezsprzecznie nie pozostawia żadnego miłośnika noży w Polsce obojętnym, a przynajmniej nie pozostawiała, bo jak się wydaje, wielkość firmy to już śpiew przeszłości. Niestety.
To smutna rzeczywistość dnia dzisiejszego, jednak pamiętać należy o tym, że wciąż jest to najstarsza działająca polska firma nożownicza o korzeniach sięgających roku 1760, kiedy to Filip Nereusz Szaniawski wybudował w majątku swego ojca w Drzewicy pierwszy piec i fryszerki służące do przetopu surówki.

Historia firmy "Gerlach" jest całkiem nieźle opisana, a informacje o niej znajdziecie również i na Navaja.pl, dlatego też ograniczę się we wstępie do przytoczenia tylko kilku podstawowych faktów.
Tradycja firmy odwołuje się do roku 1760, miejscowości Drzewica i założyciela tamtejszych kuźnic Filipa Szaniawskiego, jednak późniejszy "Gerlach" nie przejął tych zakładów bezpośrednio od ich założyciela. W 1809 roku Drzewica przeszła na własność rodziny Reiskich, ale z powodu długów wkrótce (1820 r.) zostaje wydzierżawiona metalurgowi Tomaszowi Evansowi z Warszawy, założycielowi firmy odlewniczej, znanej w przyszłości pod nazwą "Bracia Evans".
Tomasz Evans w roku 1824 roku rozbudowuje zakłady i pozostaje ich właścicielem od 1842 r. aż do roku 1866, kiedy to sprzedaje fabrykę Stanisławowi Lilpopowi (zm. 1866 r.) i Wilhelmowi Rauowi z "Rządowej Fabryki Machin", późniejszej spółce "Lilpop, Rau i Loewenstein". To od tej firmy w 1886 roku drzewicką fabrykę odkupuje rodzina Kobylańskich, właściciele firmy nożowniczej z Warszawy.



Pięcioczęściowy scyzoryk myśliwski. 1976 r.

Fabryka noży Samuela Gerlacha została założona w 1824 roku Warszawie. Po śmierci jej właściciela firmę prowadzi wdowa po nim, Marianna, kolejnym właścicielem jest August Kobylański, były pracownik Gerlacha, ożeniony z córką właściciela Emilią. W 1872 roku rodzina Kobylańskich zmuszona jest sprzedać fabrykę Wojciechowi Bieńkowskiemu z Warszawy, który odtąd prowadzi ją z sukcesami pod własnym nazwiskiem.

W 1875 roku fabrykę noży Gerlachów i Kobylańskich reaktywuje syn Augusta, Samuel Kobylański, a w 1893 roku ostatecznie przenosi ją do zakupionych wcześniej zakładów w Drzewicy, gdzie funkcjonuje do dziś.

Produkcja Gerlacha cieszyła się uznaniem nie tylko w kraju, ale i za granicą. Śmiało można powiedzieć, że cieszyła się renomą "od wieków, a potwierdzeniem tego będzie z pewnością prawo do używania korony w celu znakowania swoich wyrobów - przywilej ten przyznano firmie już w pierwszej połowie wieku XIX.
Sytuacja nie zmieniła się aż do wybuchu II Wojny Światowej, Gerlach był znany i ceniony, choć lojalnie trzeba przyznać, że jeszcze przed wojną zmagać się musiał z silną konkurencją, chociażby ze strony fabryk Bieńkowskiego i Wójcickiego.

Po zakończeniu wojny pozycja Gerlacha w nowej, "obdarowanej" socjalistycznym ustrojem Polsce stała się bezkonkurencyjna. Zlikwidowano praktycznie w całości prywatny przemysł nożowniczy w kraju, firmy upaństwowiono i połączono, a Gerlach stał się głównym producentem noży i praktycznie niezagrożonym monopolistą. Jak już wspomniałem wcześniej status firmy w PRL nie wynikał wyłącznie z jakości i zasług, których nie sposób było odmówić tej firmie przed wojną, ale z decyzji nowych włodarzy Polski - choć oczywiście to, że uczyniono właśnie Gerlacha sztandarową polską firmą nożowniczą nie było rzeczą przypadku.
Niemniej jednak fakt, że Gerlach stał się monopolistą nie muszącym konkurować z nikim i działającym w odrealnionej i nakazowej rzeczywistości gospodarki socjalistycznej przełożyło się w późniejszym okresie na jakość produkcji i przyczyniło do kłopotów, w które firma miała wpaść po 1989 roku.



Pięcioczęściowy scyzoryk myśliwski. 1982 r.


Gerlach produkował setki różnych modeli noży nie musząc praktycznie martwić się o ich zbyt. W socjalistycznej gospodarce wszelkiego i stałego niedoboru kupowano wszystko na pniu, nie patrząc na jakość i wykonanie lub przywiązując do tego mniejszą wagę. Nie oznacza to, że wszystkie produkty firmy z okresu PRL były złe, po prostu nie martwiono się o koszty produkcji, nie zastanawiano nad przestarzałym parkiem maszynowym, nie zwracano uwagi na wykończenie noży - nie było takiej potrzeby. Miliony Polaków wychowanych na nożach Gerlacha i tak je kupowało nie mając większego wyboru. O ile jednak sztućce Gerlacha były raczej niezłej jakości to ze scyzorykami i nożami innego typu nie było już tak "różowo" - jednakże większość odbiorców nie miała szansy by się o tym przekonać, brakowało porównania.

Oczywiście powszechnie firma cieszyła się dobrą renomą, była sztandarową krajową marką i eksporterem, ale jak to z tym eksportem bywało doskonale pokazuje współpraca z amerykańską firmą Camillus.
W połowie lat siedemdziesiątych Gerlach wytwarzał scyzoryki właśnie na zamówienie Camillusa, pod marką Syracuse Knife Co.. Noże te były sprzedawane za dewizy, więc teoretycznie powinny to być produkty najwyższej klasy zważywszy na to jak kolejne rządy PRL dewiz tych poszukiwały.
Cóż... Mam taki nóż w swojej kolekcji, kupiony w USA więc nie ma mowy o scyzoryku odrzuconym tylko o pełnowartościowym towarze eksportowym. Przyznam szczerze, że po obejrzeniu go ręce mi opadły i przestałem się dziwić, że Camillus zrezygnował ze współpracy, mając podobno ogromne problemy ze sprzedażą noży Gerlacha na amerykańskim rynku.
Tragedia. Zresztą napiszę o tym więcej w dalszej części tekstu.



Pięcioczęściowy scyzoryk myśliwski. 1987 r.


Tu przechodzimy do sedna sprawy. Osoby, które wychowały się w PRL pamiętają zapewne magiczny zwrot: "odrzut z eksportu" oznaczający towar, który z różnych względów nie przeszedł kontroli jakości i został uznany za niegodny wysłania za granicę lub odrzucony jako niespełniający oczekiwań przez kupującego. Towary te były poszukiwane i rozchwytywane oraz uważane za lepsze niż to, co było przeznaczone na rynek krajowy.
Młodszym czytelnikom wydawać się to może niezrozumiałe, zwłaszcza w kontekście wpisów internetowych handlarzy dawnymi polskimi scyzorykami Gerlacha wspominających o "legendarnej jakości PRL", ale tak było. Niepełnowartościowe towary, odrzucone przez zagranicznych kontrahentów i tak były lepsze od tego, ze sprzedawano w Polsce. To wiele wyjaśnia.

W każdym razie nastały lata dziewięćdziesiąte, rynek został otwarty na produkty zagraniczne i nagle można było porównać z nimi wyroby krajowe.
Nie będę się silił na wywody ekonomiczne zwłaszcza, że się na tym nie znam; nie będę dociekał przyczyn kłopotów Gerlacha bo nie mam wglądu w sytuację firmy z tamtych lat i mogę tylko przypuszczać, że takowe były. Mogę natomiast opisać to, co wynika z moich obserwacji.
Okazało się po pierwsze, że istnieją produkty zagraniczne, w porównywalnych cenach ale o jakości o wiele wyższej; po drugie, ludzie spragnieni towarów zagranicznych, o których do tej pory tylko słyszeli, rzucili się je kupować w przeświadczeniu, że wszystko jest lepsze niż krajowe, co nie zawsze było zgodne z prawdą. 

Pozbawiony opieki państwa Gerlach nie potrafił się odnaleźć się w nowej, konkurencyjnej rzeczywistości, albo nie było pomysłu albo woli by coś zmienić. Nie wiem, mogę tylko przypuszczać. Firma ciągnęła siłą rozpędu bazując głównie na przyzwyczajeniu do marki wciąż jeszcze ogromnej, ale stale topniejącej rzeszy klientów. Renomą cieszyły się nadal wyroby kuchenne i sztućce, ale już noże innego typu mocno odstawały od zmieniającej się wciąż oferty konkurentów, wydaje się również, że czas w Gerlachu zatrzymał się w miejscu.



Pięcioczęściowy scyzoryk myśliwski. Eksportowy, z sygnaturą SYRACUSE KNIFE CO. 1974-1976(?) r.


To nie jest tak, że Gerlach nie potrafił robić noży, absolutnie nie! Jednak firma, zamiast dynamicznie modernizować się, szukać nowych rozwiązań i bazując na ogromnym doświadczeniu eksperymentować z materiałami oraz wprowadzać nowe modele stała w miejscu, a to, co proponowano było już od nowości przestarzałe i nieprzystające do oczekiwań klientów. Z pewnością próby ratowania sytuacji i pozycji firmy były, z pewnością wprowadzano reformy, ja jednak oceniam firmę przez pryzmat tego, co można było kupić na rynku i rzecz jasna wyłącznie z perspektywy klienta.
Oczywiście nie wszystko, co produkował Gerlach było niewypałem, wiele modeli miałoby szansę stać się pełnowartościowymi nożami w ofercie każdej firmy nożowniczej, ale...

No właśnie "ale".
Mogę tylko przypuszczać co było powodem i co stało się z Gerlachem. Jak już napisałem wcześniej, nie wiem nic o wewnętrznych perturbacjach właścicielskich oraz przyjętej linii i wizji rozwoju firmy, ale obserwując z boku jako miłośnik noży, mogę tylko z rozżaleniem konstatować, że zaprzepaszczono ogromną szansę i zdewastowano dorobek wielu pokoleń.
Z perspektywy zwykłego zjadacza chleba, miłośnika noży i postronnego obserwatora: Gerlach całkowicie oddał pola na rynku noży myśliwskich np. Kopromedowi, nowej firmie założonej przez pracownika Chify; po sprzedaży około 2010 roku linii produkcyjnych scyzoryków Polmagowi, zaprzestał wytwarzania modeli zaprojektowanych jeszcze przez swoich pracowników, a na rynku noży kuchennych, stołowych i sztućców dzieli się tortem z coraz śmielej rozpychającymi się Gerpolem, Polkarsem.
Jeśli idzie o firmy krajowe, o zagranicznych nie będę nawet wspominał.

Aktualnie Gerlach skupia się już tylko na sztućcach i nożach kuchennych oraz innych produktach wyposażenia kuchni.
Z mojej strony.
Od kilku lat, wiedziony ciekawością i chęcią napisania artykułu o firmie i jej produktach oraz pragnieniem ocalenia dla potomności wiedzy o dawnej produkcji tej firmy próbuję się skontaktować z jej przedstawicielami. Wysłałem już w tej sprawie przynajmniej kilkanaście e-maili, które pozostały bez odpowiedzi, a jeśli udało mi się dodzwonić to nie potrafiono mi udzielić żadnych informacji. Raz jednak dostałem adres e-mail do osoby, która podobno może mi pomóc... cóż z tego, skoro wysłana do niej wiadomość od wielu miesięcy pozostaje bez odpowiedzi... Kolejne telefony również nie przyniosły żadnego efektu.



Trzyczęściowy scyzoryk myśliwsko-wędkarski. 1973 r.


Opisywanie i systematyzowanie noży firmy Gerlach to prawdziwa droga przez mękę i wie o tym każdy zbieracz i kolekcjoner tych noży. Panuje w tym temacie chaos i jeden wielki galimatias.
Przede wszystkim zachowało się niewiele katalogów i ulotek reklamowych tej firmy - z powodów mi nieznanych - chociaż mogę pokusić się o wysnucie pewnej teorii, będącej jednak tylko przypuszczeniem, a nie stanem faktycznym. 
Pamiętam, że za czasów PRL nie było normą i regułą kierowanie oferty w formie ulotek i katalogów bezpośrednio do klientów, znacznie częściej informowano w ten sposób o produktach przedstawicieli handlowych i odbiorców hurtowych. Z tego tytułu nie drukowano papierowych katalogów w dużych ilościach, nie było takiej potrzeby, a skoro nie było ich wiele to i niezbyt dużo zachowało się do naszych czasów. Rzecz druga to to, że zapewne nikt ich nie gromadził i nie zbierał, a po zdezaktualizowaniu się oferty po prostu je wyrzucano.

Dalej.
Oferta Gerlacha była naprawdę bogata, przez okres PRL wyprodukowano miliony noży w setkach wzorów, wiele z nich w małych seriach, a ponieważ praktycznie nie ma katalogów Gerlacha, niezwykle ciężko jest to wszystko usystematyzować. Niektóre modele wytwarzano przez długie lata, inne bardzo krótko, należy pamiętać też o tym, że zapewne tysiące noży przez te wszystkie lata wykonano poza oficjalnym obiegiem, na własne potrzeby lub na czyjeś prywatne zamówienie. To wcale nie była rzadkość w przaśnych czasach naszej ówczesnej, socjalistycznej ojczyzny.
Mniejszy problem (dla kolekcjonera), jeśli te, zmontowane "na lewo" noże wyglądały jak te z aktualnej oferty firmy, gorzej jeśli stanowiły "inwencję własną" będącą połączeniem części pochodzących nierzadko z różnych modeli. Czasem więc natrafiamy na takie "perełki", które szczerze wprawiają nas w osłupienie, co nie oznacza że były to noże złej jakości czy nieużytkowe, czasami nawet były lepsze od wersji produkcyjnych.

Tu płynnie przejść możemy do współczesnych, domorosłych "składaczy".
Przez lata noże Gerlacha raczej nie były kolekcjonowane, lub jeśli już to bardzo rzadko. Leżały na portalach aukcyjnych, na targowiskach staroci, kosztowały grosze i mało kto się nimi interesował. Ot, zwykłe, powszechnie dostępne narzędzia. Sytuacja zmieniła się w ostatnich latach kiedy to zapanowała moda na zbieranie pamiątek z czasów PRL, wywołana zapewne nostalgią i sentymentem.
Oczywiście ceny natychmiast skoczyły w górę, ale nie to jest najgorsze. Wraz z popytem pojawili się "składacze", którzy w domowym zaciszu składają dzisiaj takie modele "oryginalnych" Gerlachów, o których nie śniło się nawet ich projektantom i to już jest zwyczajne oszustwo. Oczywiście wszystkie te "gerlachy" opisywane są jako "nowe", "stany magazynowe", "oryginalne", etc., etc. To wielce szkodliwy proceder zakrawający na oszustwo ponieważ wprowadza w błąd mniej obeznanych zbieraczy, lub po prostu ludzi, którzy chcieliby sobie kupić nóż przywołujący wspomnienia.
Rzecz jasna montują je ludzie mający dostęp do części, umiejętności oraz potrzebne do tego narzędzia. Kim są? Nie mam pojęcia, pozostają nam tylko domysły, ale pozwólcie, że powstrzymam się od wydawania opinii na ten temat.



Pięcioczęściowy scyzoryk myśliwski. 1996 r. Ten akurat model upamiętnia 45-lecie Wojskowego Koła Łowieckiego "Zajęczy Trop".
Na scyzorykach Gerlacha wcale nierzadko nanoszono różne reklamy oraz okolicznościowe nadruki, nie jest to więc jakiś wyjątkowy egzemplarz pod tym względem.


Dla wyjaśnienia.
Nie przeszkadza mi, że nóż, który kupiłbym nie jest fabryczny, a tylko zmontowany z oryginalnych części (choć oczywiście istotne jest by był złożony zgodnie ze sztuką i wzorem). Nie różni się on wtedy, jak dla mnie, od oryginału, zwłaszcza, że usłyszałem niegdyś opowieść o tym, że wcale nierzadką i oficjalną praktyką było montowanie noży przez pracowników Gerlacha poza zakładem pracy, ale na zlecenie firmy (ile w tym prawdy, nie wiem, podobno składano tak noże monterskie). Niech to jednak będzie faktycznie model produkowany, a nie kuriozum powstałe w wyniku zapotrzebowania "składacza" na żywą gotówkę.
W każdym razie z tymi "gerlachami" jest trochę tak, jak w starym kawale o ZBOWiDzie, im dalej od wojny tym więcej kombatantów. i coraz egzotyczniejszych...

Irytującą mnie osobiście sprawą są też niektóre kolekcje prywatne, a w zasadzie to, co się dzieje z nożami jak już do nich trafią. Serce mi się kraje kiedy widzę, gdy kolejne ciekawe noże wykupywane są na aukcjach internetowych, zapewne przez panów z zasobnym portfelem sądząc po cenach, które między sobą licytują. I znikają gdzieś jak kamień w wodę, przepadają... tak po prostu.

Tak wiem, z pewnością pomyślicie, zazdroszczę, że noże te nie trafiają do mnie.
Przyznam uczciwie, że po części pewnie tak jest, ale nie o to mi głównie chodzi. Takie noże to bezcenne źródło informacji dla osoby o nich piszącej, to materiał porównawczy, a jak wiadomo im go więcej, tym konkretniejsze i bardziej rzeczowe wnioski. Tymczasem z różnych powodów właściciele takich kolekcji, z pewnością imponujących, siedzą jak te smoki na złocie... smutno trochę i żal.
Pozostaje nam mieć nadzieję, że kiedyś się ujawnią i zechcą podzielić wiedzą, bo przecież o to w tym całym kolekcjonerstwie chodzi. Nie w tym rzecz bowiem, by kupić dla siebie rzecz rzadką, zamknąć się z nią w pokoju i sycić wzrok w samotności, ale o to by się nią dzielić - i nie nakłaniam bynajmniej nikogo do tego, by koniecznie jeździł ze swoją kolekcją po kraju i pokazywał ją każdemu, kto wyrazi na to ochotę, a raczej do uczestnictwa w wirtualnym świecie zbieraczy skupionych na forach tematycznych.
W miarę możliwości rzecz jasna.



Pięcioczęściowy scyzoryk myśliwski. Ciekawy pod tym względem, że okładziny wykonano z barwionej pleksi.


Warto pamiętać o jednym, co pozwoli zachować zimną krew podczas zakupu (co mnie samemu zdarza się bardzo rzadko, ale "dobre rady" nic nie kosztują, prawda?).
Składane myśliwskie Gerlachy to były noże produkcyjne, noże wytwarzane w tysiącach sztuk, ogólnodostępne i niebędące w większości przypadków żadnymi unikatami. Z pewnością setki jeszcze walają się gdzieś po szufladach i skrzynkach narzędziowych, więc szansa na to, że kiedyś kupimy swojego myśliwskiego w rozsądnej cenie, a nie cenie podyktowanej i nierzadko podbijanej przez aukcyjnych spekulantów jest nadal duża.
Oczywiście liczyć się z tym musimy, że trafienie np. noża z lat siedemdziesiątych w "stanie magazynowym" graniczy z cudem, a przy okazji, powinno uruchomić w naszej głowie dzwonek alarmowy.

Z powodów, które wyłuszczyłem wcześniej, większość informacji umieszczonych w tym artykule wynika raczej z osobistych spostrzeżeń, teorii, przypuszczeń i wymiany informacji pomiędzy kilkoma osobami, niż z oficjalnych gerlachowskich katalogów i informacji firmowych. Ponieważ jednak nieodmiennie zależy mi na rzetelności powstrzymywałem się od konfabulacji i zamieszczałem wyłącznie informacje sprawdzone, lub takie, których sens opierał się na twardych, istniejących w naszych kolekcjach dowodach.
W naszych kolekcjach, ponieważ artykuł ten byłby znacznie uboższy i mniej wartościowy gdyby nie pomoc Janka Jedlińskiego, Arka Ossowskiego, Jacka Jackiewicza i Jakuba Czyżyckiego, za co serdecznie im dziękuję.

Tyle tytułem wstępu.


Pochodzenie, czyli krótko o protoplastach rodu



Wyprodukowany w 1982 roku scyzoryk myśliwski mojego ojca.


Składany myśliwski nóż Gerlacha jest jedynym modelem tej firmy, który zbieram i mogę śmiało powiedzieć, że darzę go sentymentem. Z kilku powodów.
Po pierwsze właśnie ten model był jedynym nożem, pomijając noże do tapet o inne okazyjnie używane, który znalazł na stałe miejsce w skrzynce narzędziowej mojego ojca. Traktowany był przez niego jak każde inne narzędzie - z szacunkiem, ale bez estymy, był po prostu używany. Ojciec mój nie był fanem noży, interesowała go dawna broń biała i palna (rekonstruował zresztą własnoręcznie tego rodzaju broń) natomiast noże traktował jak każde inne narzędzie. W każdym razie mój pierwszy myśliwski Gerlach, rocznik 82' był nożem mojego ojca.


Ciężko jest mi powiedzieć jak to się stało, że nóż ten znalazł się w kręgu moim zainteresowań, przez lata po prostu sobie leżał, niespecjalnie mnie interesując. Pewnego dnia oglądając go uznałem nagle, nie potrafiąc podać powodu, że jest całkiem fajny (pomijając wykończenie rzecz jasna). Z czasem zaczął mi się podobać bardziej, a stąd już tylko krok do zbierania.
Zacząłem poszukiwać tych noży, przyglądać się im i porównywać. W pewnym momencie całkiem subiektywnie uznałem, z czym można się oczywiście nie zgodzić, że to wyjątkowy nóż w ofercie Gerlacha, jeden z niewielu produkcyjnych modeli, który wyróżniał się nawet na tle noży zagranicznych. Czy pozytywnie, np. pod względem jakości wykonania i użytkowości? Hmm... można by polemizować, natomiast z pewnością wyróżniał się kształtem, a to już było coś, co zwracało na niego uwagę.

Do rzeczy jednak.



Wojskowy nóż saperski Gerlach. Pierwsza generacja wzorowana na niemieckim nożu Mercator.


Protoplastą serii składanych noży myśliwskich Gerlach był wojskowy nóż saperski tej samej firmy.
Pierwszy ze składanych noży saperskich Gerlacha opracowano w latach sześćdziesiątych na podstawie niemieckiego Mercatora K55K, wprowadzając jednak kilka zmian (firma miała zresztą doświadczenie w ich produkcji sięgające jeszcze czasów przedwojennych), niemniej jednak był to nóż łudząco podobny do pierwowzoru, na pierwszy rzut oka odróżniała go tylko wielkość (saperski jest większy) oraz okładziny, które w polskim nożu wykonano z tekstolitu. Rękojeść spajało 5 nitów, centrycznie umieszczony nit w tylnej części rękojeści utrzymywał niewielkie uszko przeznaczone do zamocowania linki. Noże te wytwarzano jeszcze na początku lat siedemdziesiątych, najmłodszy, który widziałem nosił sygnaturę rocznika 1971.
Ten model oznaczano wybijaną na ricasso nazwą GERLACH obok której umieszczano skrócony rok produkcji, pod tą inskrypcją mniejszą czcionką nabijano napis "nierdzewne".



Wojskowy nóż saperski. Druga generacja.


W 1972 roku wdrożono do produkcji model, który najbardziej nas interesuje, czyli składany nóż saperski w nowej wersji.
Dokonano w nim znacznych modyfikacji w porównaniu do noża z lat sześćdziesiątych, tworząc praktycznie całkowicie nowe narzędzie, które z poprzednikiem łączyło głównie przeznaczenie, podstawowe założenie konstrukcyjne (jedna głownia, dwie okładziny umieszczone na linersach i blokada typu backlock) oraz materiał, z którego go wykonano (tekstolit).

Przede wszystkim zmieniono kształt rękojeści; znacznie rozbudowano część przednią przez którą przechodzi nit stanowiący oś obrotu głowni, zmodyfikowano kształt blokady przesuwając dźwignię ze środka na koniec rękojeści, zakończenie tej części dźwigni blokady wyniesiono ponad grzbiet rękojeści tworząc element popularnie nazywany "płetwą". Dźwignia blokady zintegrowana była w tym modelu ze sprężyną.
Przeniesiono też uszko, do którego można było zamocować linkę ze środka na górną krawędź tylnej części rękojeści. W starszych wersjach noży uszko jest mniejsze, w nowszych dwukrotnie większe (w moim nożu z 1973 roku zamocowano małe uszko, natomiast w egzemplarzu z roku 1975 uszko jest już wyraźnie większe). Rękojeść spojona była czterema nitami.
Modyfikacji uległ też kształt samej głowni z lekko opadającej na taką, w której oś sztychu umieszczona była bardziej centrycznie.
Sprężyna w tej wersji "saperskiego" zapierała się na tekstolitowej wstawce umieszczonej pomiędzy linersami w tylnej części rękojeści, na wysokości uszka. Teoretycznie pomysł, by oprzeć metalowy, pracujący element na podstawie wykonanej z tworzywa sztucznego nie powinien się sprawdzić, ale widziałem naprawdę niewiele egzemplarzy pochodzących z tego okresu, w których ta część noża uległa zniszczeniu.



Wojskowy nóż saperski NK 308. Trzecia generacja. Noże te wchodziły w skład zestawu minierskiego ZM-63M.


Noże te sygnowano podobnie jak w poprzedniej wersji, nazwą firmy GERLACH z umieszczoną obok datą produkcji oraz napisem "nierdzewne" wybitym pod nimi. Co ciekawe, nie jest to regułą ponieważ widziałem również egzemplarz noża saperskiego tej generacji z wybitą sygnaturą SYRACUSE KNIFE CO, co teoretycznie oznaczałoby, że i one, obok innych scyzoryków Gerlacha przeznaczone były na eksport do USA. 

To właśnie na bazie tego modelu wyprodukowano pierwsze wersje cywilne noża stanowiącego przedmiot naszego zainteresowania.
  
Co ciekawe, noże saperskie tej generacji produkowane były bardzo krótko, bo zaledwie 7 lat (1972-1978) - spotkałem się z opinią, że ich użytkownicy byli z nich niezbyt zadowoleni ze względu na słabą jakość materiałów i niezbyt wygodną w użytkowaniu konstrukcję (co wcale nie jest niebezpodstawnym zarzutem, o czym napiszę szerzej przy omawianiu wersji cywilnej). W każdym razie, nie roztrząsając w tej chwili faktycznych powodów wycofania tej wersji noża saperskiego, z pewnością w 1976 roku opracowano, lub wprowadzono do produkcji kolejną generację noży saperskich (według Z. Gwoździa).

Ja zapewne zauważyliście, we wcześniejszym akapicie napisałem, że noże tej generacji produkowano do roku 1978, a w kolejnym zdaniu podałem rok 1976. To tylko pozorna niezgodność.




II i III generacja noży saperskich z wybitym na ricasso rokiem produkcji. Odpowiednio: 1978 i 1979 r. Zdjęcia niestety bardzo słabej jakości, ale otrzymałem potwierdzenie tego faktu od właściciela noży.


Zwróćcie uwagę na to, że powołałem się na pana Zbigniewa Gwoździa, co jest bardzo istotne w tym przypadku - otóż wspomniany autor w swojej książce pt. "Noże Wojska Polskiego" (wyd. II) podał rok 1976 jako ten, w którym wprowadzono do produkcji kolejną, trzecią generację noży myśliwskich, podpierając się przy tym dodatkowo twardym dowodem w postaci fabrycznego rysunku konstrukcyjnego noża NK 308 opracowanego przez J. Kwietnia i datowanego właśnie na rok 1976.
Teoretycznie więc taki argument powinien uciąć wszelkie dywagacje na temat zakończenia produkcji drugiej wersji i rozpoczęcia produkcji wersji trzeciej noża saperskiego, ale...

Widziałem noże saperskie II generacji z wybitym na ricasso rokiem 1978 i nie był to przypadek jednostkowy, natomiast najstarszy nóż saperski III generacji miał na głowni wybitą sygnaturę z rokiem 1979. Podobnie rzecz się ma jeśli idzie o scyzoryki myśliwskie oparte na tych konstrukcjach.
Oznacza to, że z pewnością jeszcze w roku 1978 produkowano noże saperskie z "płetwą", ale już w latach kolejnych wyłącznie narzędzia oparte na zmodernizowanej konstrukcji. Przyjąć więc możemy, że chociaż faktycznie w 1976 roku opracowano zmiany, to nowe noże wprowadzono do produkcji z, mniej więcej, trzyletnim opóźnieniem.


Wojskowy nóż saperski NK 308 z okładzinami z tworzywa sztucznego. Wchodził on w skład zestawu miniersko-ropoznawczego ZMR-89. Ta wersja dostępna była również na rynku cywilnym.


W kolejnej, trzeciej już wersji wprowadzono niezmieniające radykalnie konstrukcji, ale jednak istotne zmiany, które miały duży wpływ na wygodę użytkowania oraz trwałość noża. Zlikwidowano "płetwę" wyrównując grzbiet rękojeści, podcięto zamiast tego w tym miejscu okładzinę umożliwiając naciśnięcie dźwigni i odblokowanie klingi.

Ponadto w nowym modelu zrezygnowano z tekstolitowej wstawki, na której zapierała się wcześniej zintegrowana z dźwignią blokady sprężyna, na rzecz odrębnej sprężyny o kształcie przypominającym włąśnie połączenie sprężyny i wstawki. Dźwignia blokady i sprężyna stanowiły w tym nożu dwa oddzielne elementy.
Okładziny rękojeści wykonano, podobnie jak w modelach wcześniejszych z tekstolitu.
Całość konstrukcji rękojeści utrzymywało 5 nitów, na jednym z nich, dodatkowym, zamocowano uszko na linkę, przesunięte względem poprzedniej wersji noża o około 6 milimetrów bliżej głowni (w linii prostej).

Modyfikacje te spowodowały, że nóż stał się znacznie wygodniejszy w użytkowaniu (przestała przeszkadzać wystająca "płetwa") oraz zdecydowanie trwalszy dzięki wymianie tekstolitu na metal. To, moim zdaniem, najbardziej udana wersja
Noże te sygnowano GERLACH z umieszczonym obok skróconym rokiem produkcji i wybitym pod nazwą firmy oznaczeniem stali w języku angielskim STAINLESS, stosowano również inny sposób oznaczeń gdzie na ricasso umieszczano w trzech rzędach koronę, napis GERLACH oraz STAINLESS. 
Autorem modyfikacji, która nastąpiła w roku 1976 był J. Kwiecień, a nowy nóż nosił fabryczne oznaczenie NK-308.



NK 308C


Najmłodszym oznaczonym datą nożem z tej serii (który widziałem) był "saperski" z 1998 roku. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to był ostatni rok produkcji składanych noży saperskich z tekstolitowymi okładzinami, czy może wytwarzano je jeszcze przed kilka lat, ale wydaje się prawdopodobne, że zakończono ich produkcję właśnie pod koniec XX wieku - chociaż z drugiej strony...
Bardzo możliwe jest również to, że produkcję zakończono dopiero w roku 2010, kiedy to linie produkcyjne scyzoryków odsprzedano firmie "Pol-mag" z Końskich. Wskazuje na to fakt, że noże te do dzisiaj produkowane są przez "Pol-mag" w praktycznie niezmienionej formie (główna różnica tkwi w rodzaju tekstolitu i sposobie wykończenia) oraz to, że w niektórych z pierwszych modeli montowano jeszcze głownie sygnowane puncą Gerlacha.

W latach dziewięćdziesiątych (możliwe, że nawet do 2010 roku) Gerlach wytwarzał jeszcze noże saperskie z okładzinami z tworzywa sztucznego w kolorze czarnym i czerwonym, o oznaczeniu firmowym NK 308 (czarny) i NK 308 C (czerwony) - szerzej omówię je w dalszej części tego opracowania.
Obecnie, o czym już wspomniałem, noże saperskie Gerlacha z okładzinami z tekstolitu produkuje "Pol-mag".



U góry zdjęcia współczesny nóż saperski produkowany przez firmę "Pol-mag" sygnowany "MADE IN POLAND", u dołu nóż wyprodukowany przez "Pol-mag", ale z głownią Gerlacha, oznaczoną sygnaturą GERLACH STAINLESS. Przypuszczam, że wraz z wykupieniem przez "Pol-mag" linii produkcyjnych Gerlacha, firma kupiła również niewykorzystane półfabrykaty i niezamontowane jeszcze części magazynowe, których użyto w dalszej produkcji aż do czasu całkowitego wyczerpania tych zasobów.


Wydaje się, że najpierw opracowywano wersje wojskowe noży saperskich, lub ich modyfikacje, a dopiero po nich wersje cywilne (wnioskować to można po pierwszeństwie produkcji wojskowej przed cywilną za czasów PRL), jednak modyfikacje te musiały przebiegać błyskawicznie, praktycznie w tych samych latach ponieważ równocześnie z tym, jak zmieniały się noże wojskowe, zmianie ulegały również ich wersje cywilne (oparte na tej samej konstrukcji).
Być może jednak decyzja o wdrożeniu do produkcji obu wersji, wojskowej i cywilnej była jednoczesna, tego nie wiem, a to również wielce prawdopodobna teoria, na którą zresztą wiele wskazuje.



Pierwsza, druga i trzecia generacja saperskich noży Gerlach.


Wojskowe wersje były znane ze swej wytrzymałości i chwalone przez użytkowników ze względu na swą wszechstronność, oczywiście uwzględniwszy zastrzeżenia względem noży z lat siedemdziesiątych.


Ogólnie o scyzorykach myśliwskich.



1980 r.


Dla przypomnienia. Moim zainteresowaniem cieszą się noże, których kształt rękojeści wywodzi się z wojskowego noża saperskiego II i III generacji. W zależności od modelu nosiły one firmowe oznaczenie NK 611, NK 306 (wersja eksportowa, "amerykańska"), NK 308 (jednoczęściowa), NK 308C (jednoczęściowa, czerwona) oraz NK 611W (myśliwsko-wędkarski, kod firmowy przypuszczalny). Co ciekawe, nie udało mi się nigdzie znaleźć żadnej informacji o oznaczeniu firmowym wersji trzyczęściowej, a skoro wersje jedno i pięcioczęściowe miały swoje, odrębne kody fabryczne to z pewnością miała i je wersja trzyczęściowa.
Szczegółowiej opiszę kolejne wersje i modele w dalszej części opracowania, teraz chciałbym się skupić na wrażeniach ogólnych i subiektywnej ocenie ich użytkowości.

Składane noże myśliwskie Gerlach były dużymi narzędziami o solidnej konstrukcji, bezsprzecznie wytrzymałymi i dość przyjemnymi w użytkowaniu. W oficjalnej nomenklaturze firmy nazywano je "scyzorykami", co może dziwić gdyż scyzoryki kojarzą się nam bardziej  z wielonarzędziowymi, małymi i podręcznymi nożykami chowanymi w kieszeniach niż z tak dużymi nożami jak te modele. Niemniej jednak tak właśnie było.
Produkowano je w trzech wersjach: jednoczęściowej ("ostrze duże"), trzyczęściowej ("ostrze duże, korkociąg, piłka do drewna") oraz najbardziej rozbudowanej wersji pięcioczęściowej ("ostrze duże, korkociąg, otwieracz do kapsli, piłka do drewna, ostrze specjalne"). Głownie wytwarzano ze stali nierdzewnej (prawdopodobnie 4H13) i były identyczne jak w wytwarzanych w tym samym czasie nożach saperskich (przez cały okres produkcji), okładziny rękojeści najczęściej z celuloidu i celidoru, rzadziej z innych tworzyw sztucznych oraz poroża, mosiądzu i drewna.



Wersja trzyczęściowa z 1976 roku.


Noże te opisywane były jako noże myśliwskie. Nie jestem wprawdzie i nie byłem nigdy myśliwym, ale wydaje mi się, że w ich zastosowanie w czynnościach związanych z myślistwem było dość ograniczone oraz niezbyt praktyczne i że zdecydowanie odpowiedniejszymi do tych celów są noże z głownią stałą. Nie chodzi tu o to, że poszczególne narzędzia mogły być nieprzydatne, wszak korkociągi i otwieracze do kapsli pewnie też się łowcom od czasu do czasu przydawały, ale o samo rozwiązanie konstrukcyjne.
Wieloczęściowe noże składane mają z założenia wiele ruchomych części i znacznie bardziej skomplikowaną budowę niż noże z głownią stałą, mogą się więc zapychać różnego rodzaju brudem, wszak czynności myśliwskich nie wykonuje się w warunkach sterylnych, czy nawet domowych, co w konsekwencji uniemożliwia wygodne korzystanie z noża i jego narzędzi  - to, że tak się czasem faktycznie dzieje potwierdziło mi w rozmowach kilku myśliwych. 

Kilka subiektywnych zdań o zaletach i wadach.
Zaletą głowni były z pewnością jej mała rdzewność oraz to, że była naprawdę spora i dość szeroka (jak na scyzoryk), co umożliwiało wykonanie większości czynności biwakowych czy turystycznych bez specjalnego wysiłku i bez obaw, że coś się może z nią stać podczas cięższej pracy (choć czasem rzeczywistość rozmijała się z oczekiwaniami). Stal, z której wykonywano głownie dawała się też stosunkowo łatwo i bezproblemowo naostrzyć, choć należy przy tym zaznaczyć, że stosunkowo szybko traciła na ostrości - bezsprzecznie nie była to stal z najwyższej półki jeśli idzie o materiały używane w nożownictwie, ale niewymagająca i niesprawiająca większych problemów nawet osobom, które niespecjalnie dbają o swoje noże.



Pięcioczęściowy NK 306 w dłoni.


Długa rękojeść pozwalała na wygodne umieszczenie dłoni i w zależności od modelu w większym lub mniejszym stopniu ją wypełniała, co nie oznacza wcale, że ta konstrukcja była spełnieniem marzeń użytkownika.
W każdej z wersji scyzoryka rękojeść miała jakieś wady (głownie wykończeniowe), ale podstawową było to, że wypełniające wnętrze noża narzędzia wrzynały się w dłoń podczas cięższej pracy sprawiając, że nie była ona w pełni komfortowa - wyczuwalne było to zwłaszcza w modelach najbardziej rozbudowanych, pięcioczęściowych. Pod tym względem najwygodniejsza była w mojej ocenie wersja trzyczęściowa, o najlepszym stosunku wysokości do szerokości i ograniczonej ilości narzędzi ukrytej we wnętrzu noża. Z kolei modele jednoczęściowe (podobnie jak mosiężne) miały rękojeść zbyt wąską by uznać ją za optymalną (chlubnym wyjątkiem jest tu posiadany przeze mnie egzemplarz pochodzący, jak sądzę, z ostatnich lat produkcji tej serii, w którym okładziny wykonano z egzotycznego drewna). Zasadniczo też modele z lat siedemdziesiątych były w moim odczuciu mniej wygodne i poręczne, na co wpływ miała wystająca "płetwa" blokady (na szczęście usunięta w kolejnej wersji konstrukcyjnej).

Należy również wspomnieć o niedociągnięciach w ogólnym wykonaniu i wykończeniu noży, co zdarzało się niestety nader często i czasami miało wpływ na wygodę użytkowania tych scyzoryków (np. fatalnie i/lub niesymetrycznie obrobione krawędzie okładzin). Ponadto w niektórych egzemplarzach poszczególne narzędzia (najczęściej piła) wpadały po zamknięciu zbyt głęboko pomiędzy okładziny, co znacznie utrudniało lub nawet uniemożliwiało ich wydobycie bez "zewnętrznego wsparcia" w postaci dodatkowego narzędzia. 
Nie był to mankament niemający wpływu na użytkowość noża, wręcz przeciwnie. Niestety również i tak fatalnie złożone noże wypuszczano na rynek.

Jeśli już opisujemy wady tej serii noży, to nie sposób nie wspomnieć o fatalnej jakości korkociągach. Nie mam pojęcia dlaczego akurat korkociągi w scyzorykach myśliwskich były tak słabej jakości, w każdym razie było to narzędzie, które najczęściej się psuło. Czasem nawet jednorazowe użycie korkociągu kończyło się jego złamaniem, wygięciem, a nawet częściowym wyprostowaniem. Bardzo możliwe, że działo się tak ze względu na niewłaściwy gatunek stali użyty do ich produkcji (H17).



Pięcioczęściowy NK 611 w dłoni.


Scyzoryki myśliwskie Gerlacha zaopatrzono w blokadę typu "back lock". Aby odblokować głownię i zamknąć nóż należało nacisnąć na wystającą "płetwę" (w scyzorykach z lat siedemdziesiątych dźwignia blokady zintegrowana była ze sprężyną), lub na końcowy fragment dźwigni blokady, chowający się pomiędzy okładzinami, który z kolei uruchamiał umieszczoną pod nim sprężynę (w modelach późniejszych). Bezsprzeczną zaletą tego typu blokady była jej pewność, praktycznie nie znam żadnego przypadku, by w prawidłowo zmontowanym i nieuszkodzonym nożu blokada samoczynnie "puściła" głownię.
Natomiast miała ona pewną "wadę" w każdej z serii, na którą uskarżał się niejeden użytkownik noża. Otóż przeważnie należało użyć dużo siły by odblokować scyzoryk - blokada była "twarda" i wcale niełatwo było złożyć noże z tej serii, ogromne problemy miały z tym na przykład kobiety i dzieci dysponujące zazwyczaj mniejszą siłą fizyczną (sprawdzone empirycznie).

Ogólnie scyzoryki myśliwskie i myśliwsko-wędkarskie były nożami bardzo wytrzymałymi i odpornymi na zniszczenie. Oglądając egzemplarze pochodzące z różnych lat zauważyłem, że zasadniczo dotrwały one do naszych czasów w stanie bardzo dobrym, a zdecydowanie większość z nich nosiła ślady użytkowania. Najczęstszymi uszkodzeniami, które można zaobserwować w nożach tej serii są drobne pęknięcia okładzin przy nitach, zdecydowanie częstsze w nożach z okładzinami czerwonymi niż w tych z okładzinami czarnymi (inny materiał), obkurczanie się okładzin (tu również widać przewagę okładzin czarnych nad czerwonymi) oraz oczywiście zniszczone korkociągi.
Natomiast głownie, najważniejszy element noża, zazwyczaj nieźle przetrwały próbę czasu - o ile oczywiście nie dopadło je w międzyczasie nasze "narodowe hobby", czyli ostrzenie na szlifierkach wysokoobrotowych. Nieczęsto jednak, jak się wydaje, łamano je i niszczono w inny sposób podczas normalnego użytkowania, podobnie jak otwieracze do kapsli (widziałem jeden złamany otwieracz) oraz piły i głownie do skórowania.
Zupełnie inną sprawą jest oczywiście to, jak często każde z tych narzędzi było używane, w przypadku korkociągów wystarczało czasami tylko jednorazowe użycie by je zniszczyć.



Model z roku 1990, korkociąg ułamany.


Podstawowym pytaniem, które należałoby postawić na początek jest to, jak długo w ogóle noże te były produkowane. 
Pierwowzorem całej serii scyzoryków myśliwskich jest bez wątpienia wojskowy nóż saperski z 1972 roku. Wprawdzie niezwykle ciężko jest mi bezsprzecznie określić, ze względu na brak informacji, czy najpierw opracowano nóż saperski z II generacji, a dopiero później cywilne noże myśliwskie, czy może też wersje tych noży powstawały jednocześnie, ale roboczo przyjąłem, że wojskowy nóż powstał wcześniej i to właśnie ten model uznałem za protoplastę całej serii (powody przyjęcia takiej teorii wyjaśniałem przy opisywaniu noży saperskich).

Niezaprzeczalnym faktem jest to, że najstarsze scyzoryki myśliwskie noszą na sobie sygnaturę wskazującą na ten sam rok produkcji, co ich najstarszy wojskowy odpowiednik (odpowiednik modelu jednoczęściowego oczywiście), można więc chyba przyjąć za pewnik, że to właśnie rok 1972 jest rokiem narodzin serii scyzoryków myśliwskich.
Z pewnością już od początku wytwarzano wersje jedno i pięcioczęściową, na co mam twarde dowody w postaci zachowanych egzemplarzy, bardzo możliwe również, że i model trzyczęściowy produkowano w 1972 roku, ale w tym przypadku mogę tylko przypuszczać ponieważ najstarszy nóż tej wersji, który widziałem, wyprodukowano z pewnością w roku 1973.

Pierwsze scyzoryki myśliwskie jak przypuszczam, posiadały okładziny wykonane z czarnego tworzywa sztucznego - wersje z okładzinami czerwonymi pojawiły się prawdopodobnie później, około 1974 roku wraz z nawiązaniem współpracy z Camillusem. Wnioskuję po tym, że nie widziałem żadnego czerwonego scyzoryka starszego niż wersja eksportowa wytwarzana pod szyldem SYRACUSE KNIFE CO.
Najmłodsze scyzoryki myśliwskie tej generacji, które widziałem, noszą na sobie wybity rok produkcji 1976 (czarne okładziny), natomiast w katalogu firmowym Gerlacha z roku 1978 zauważyć możemy scyzoryk myśliwski z czerwonymi okładzinami, co raczej potwierdza, że były jeszcze wówczas produkowane (bądź przynajmniej rok wcześniej).



Wersja trzyczęściowa z mosiężnymi okładzinami.


W 1976 roku nastąpiła poważna modernizacja konstrukcji noży saperskich i z pewnością wtedy właśnie powstała III generacja tych noży. Czy jednak już w tym roku wdrożono je do produkcji i czy za zmianami w nożach saperskich podążyła natychmiastowa modernizacja scyzoryków myśliwskich? Podejrzewam, że nie, o czym napisałem już wcześniej. 
Obecność w katalogu z 1978 roku scyzoryka myśliwskiego I generacji (z "płetwą") wskazuje na to, że przynajmniej jeszcze przez dwa kolejne lata cywilne wersje wytwarzano w niezmienionej formie. Nie widziałem natomiast żadnego scyzoryka myśliwskiego, który miał na głownie wybite lata produkcji 1977-78 - co oczywiście nie oznacza, że w tych latach noży takich nie produkowano, wszak w latach siedemdziesiątych oznaczano scyzoryki myśliwskie również sygnaturą bez roku produkcji (patrz też: katalog z 1978 r.).
Można więc chyba przyjąć, nie naginając faktów, że okres zakończenia produkcji noży tej konkretnej serii przypadł na rok 1978.

Co ciekawe, widziałem "czarne" scyzoryki myśliwskie z lat siedemdziesiątych we wszystkich wersjach produkcyjnych, jedno, trzy i pięcioczęściowej, natomiast jeśli idzie o noże z czerwonymi okładzinami, to odnotowałem obecność wyłącznie modeli pięcioczęściowych. Czy oznacza to, że inne wersje nie były wtenczas produkowane? Bardzo możliwe, ale zbyt wcześnie na to, by wyciągać tak daleko idące wnioski.  

Z pewnością już w roku 1979 na rynek trafiła zmodernizowana wersja scyzoryków myśliwskich, tę datę bowiem nosi na głowni najstarszy ze znanych mi scyzoryków myśliwskich II generacji - jest to trzyczęściowy model z czerwonymi okładzinami. Najciekawsze w tym jest to, że jest to w ogóle jedyny trzyczęściowy scyzoryk z tą wersją okładzin okładzin (z II generacji), który widziałem. Bardzo możliwe, że w tym samym roku pojawiają się również modele pięcioczęściowe, chociaż najstarszy taki nóż, który widziałem nosił na sobie sygnaturę z roku 1980.



Wersja trzyczęściowa z 1979 r.


Oceniając wyłącznie na podstawie pojawiających się w sprzedaży i znajdujących się w różnych kolekcjach noży z tej generacji, można pokusić się wyciągnięcie następujących wniosków.

Jeśli idzie o najpopularniejszą wersje scyzoryków myśliwskich, czyli noże z czerwonymi okładzinami, to przez lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte produkowano z pewnością i w bardzo dużych seriach modele pięcioczęściowe - musiało ich być naprawdę sporo, bo nie jest trudno je kupić, nawet dzisiaj.
Scyzoryki trzyczęściowe, jak już wspomniałem wcześniej, to była rzadkość, nie wiem nawet czy poza końcówką lat siedemdziesiątych były w ogóle wytwarzane i chociaż to bardzo możliwe, to z pewnością były znacznie rzadsze niż wersje pięcioczęściowe. Wersje jednoczęściowe pojawiają się najprawdopodobniej dopiero w latach dziewięćdziesiątych (NK 308C) i chociaż nie należą do specjalnie rzadkich modeli, to i tych noży było znacznie mniej niż pięcioczęściowych.

Z pewnością od 1980 roku wytwarzano modele pięcioczęściowe z okładzinami z poroża jelenia. Tu sytuacja wygląda podobnie jak w przypadku noży z okładzinami czerwonymi (chociaż nie wytwarzano ich na tak dużą skalę), nie widziałem ani jednego modelu w wersji trzyczęściowej i kilka jednoczęściowych, ale te ostatnie to najprawdopodobniej również produkcja z lat dziewięćdziesiątych.
Scyzoryki z mosiężnymi okładzinami wytwarzano na pewno w trzech wersjach, jedno, trzy i pięcioczęściowej, nie mam jednak pewności co do tego, kiedy rozpoczęto ich produkcję, wszystkie modele, które widziałem miały na głowni wybitą sygnaturę bez daty produkcji, wskazującą na lata dziewięćdziesiąte, ale to oczywiście wyłącznie hipoteza.
W tym przypadku również, jak w wersjach poprzednich, model trzyczęściowy jest najrzadziej reprezentowany.

Ponad wszelką wątpliwość w latach dziewięćdziesiątych wytwarzano również modele jednoczęściowe o oznaczeniu fabrycznym NK 308 i NK 308 C, czyli z okładzinami z czarnego i czerwonego tworzywa. W moim posiadaniu jest również scyzoryk jednoczęściowy z okładzinami wykonanymi z drewna egzotycznego, a co ciekawe, nie posiada on uszka i jest złączony nitami stalowymi, a nie mosiężnymi - wydaje mi się, że to jedna z ostatnich wersji scyzoryka jednoczęściowego. Raczej na pewno jest to oryginalny, seryjny nóż Gerlacha sądząc po sygnaturze oraz oznaczeniach na oryginalnej torebce foliowej, w której był sprzedawany. Chociaż wiadomo...



Jedne z najnowszych modeli z okładzinami wykonanymi z drewna egzotycznego.


Paradoksalnie więc najrzadszymi modelami nie są wcale uważane powszechnie za takie scyzoryki myśliwskie z okładzinami z poroża czy mosiądzu, a nawet scyzoryki "malowane", a właśnie modele trzyczęściowe. 

Seria scyzoryków myśliwskich II generacji produkowana była z pewnością do końca lat dziewięćdziesiątych w praktycznie niezmienionej formie, jedynie na przełomie 1983 i 1984 roku konstrukcja poddana została drobnej modyfikacji - napiszę o tym szczegółowo w rozdziale poświęconych scyzorykom z tych lat.
Do kiedy je produkowano?
Podejrzewam, że w latach dziewięćdziesiątych zakończono produkcję noży pięcio i trzyczęściowych, a najdłużej wytwarzano modele jednoczęściowe z czerwonymi i czarnymi okładzinami, dostępne były one bowiem w sklepach jeszcze w okolicach roku 2010. Najmłodszy z datowanych scyzoryków myśliwskich z całej serii nosi na sobie sygnaturę z rokiem 1998, podobnie jak najmłodszy z widzianych przeze mnie, noży saperskich.

Czy zatem można uznać, że w latach dziewięćdziesiątych ostatecznie zakończono produkcję noży z tej serii? To bardzo możliwe, chociaż ostrożność nakazuje, by nie wydawać zbyt pochopnych wyroków w tej sprawie. Jeśli przyjęlibyśmy, że faktycznie wraz z końcem wieku przestano je wytwarzać, to zaskakujące wydaje się, że jeszcze pod koniec pierwszego dziesięciolecia wieku XXI można je było kupić w sklepach (modele jednoczęściowe) - oznacza to, że albo wyprodukowano ich bardzo dużo, albo nie cieszyły się większym zainteresowaniem - lub jedno i drugie (zwłaszcza to drugie jest możliwe, jeśli dobrze pamiętam ten okres).
Z drugiej strony, równie dobrze mogły być jeszcze po 2000 roku produkowane, np. nóż saperski według starego wzoru wytwarzany jest przez firmę "Polmag" do dziś.


Następcy NK 611 czyli przedstawiciele serii 612, III generacji scyzoryków myśliwskich. Oprócz tych widocznych na zdjęciu produkowano również noże myśliwsko-wędkarskie oznaczone symbolem 612W.


Pewne jest natomiast to, że w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku Gerlach produkował już nową serię noży, będącą w prostej linii następczynią serii NK 611 - scyzoryki te otrzymały oznaczenie fabryczne 612. Przekonstruowano w tych nożach rękojeść, która otrzymała "brzuszek" i bardziej "opływowe" kształty, zrezygnowano z montażu korkociągów, osobnego otwieracza do kapsli i uszka, schowano nity pod okładzinami oraz  zmodyfikowano kształt piły i ostrza do skórowania.
Od 2010 roku noże tej serii, czyli III już generację scyzoryków myśliwskich produkuje "Polmag".



Lata siedemdziesiąte



Modele z lat siedemdziesiątych. I generacja scyzoryków myśliwskich.


Seria scyzoryków myśliwskich z lat siedemdziesiątych oparta jest na konstrukcji wojskowego noża saperskiego drugiej generacji wprowadzonego do produkcji w 1972 roku. W tym samym roku pojawiły się również pierwsze modele składanych noży myśliwskich.

Scyzoryk myśliwski jednoczęściowy różnił się od saperskiego noża wojskowego wyłącznie rodzajem okładzin, które w tym, jak i w innych scyzorykach tej serii wykonano z tworzywa sztucznego. W modelu trzyczęściowym zamontowano dodatkowe narzędzia: piłę i korkociąg, natomiast w wersji pięcioczęściowej: piłę, korkociąg, głownie do skórowania oraz otwieracz.



Rzut górny. Wersja jedno, trzy i pięcioczęściowa.


Charakterystycznym elementem wyróżniającym wszystkie modele z tej serii jest wystająca ponad grzbiet rękojeści "płetwa", która zwieńczała końcową część dźwigni blokady.
Sposób działania blokad oraz budowę noży z tej serii opisałem już częściowo w poprzednich i opiszę bardziej szczegółowo w kolejnych rozdziałach. W tym miejscu skupię się na wymienieniu drobnych zmian konstrukcyjnych oraz na wersjach scyzoryków produkowanych w latach siedemdziesiątych.

Raczej pewne jest, że w latach 1972-1976 wytwarzano jedno, trzy i pięcioczęściowe scyzoryki myśliwskie z okładzinami wykonanymi z tworzywa sztucznego w kolorze czarnym, wskazują na to sygnatury z rokiem produkcji umieszczonym na ich głowniach. Pewne wątpliwości istnieją, ponieważ nie widziałem modelu trzyczęściowego z roku 1972, najstarszy nosił na sobie sygnaturę z roku 1973.
Nie widziałem również żadnej wersji z czarnymi okładzinami, która miałaby naniesioną sygnaturę z lat 1977-78, co nie oznacza, że nie były one wtedy produkowane, dlatego że nie wszystkie modele z lat siedemdziesiątych miały sygnatury z wybitym rokiem produkcji. 



Widok od strony narzędzi.


Prawdopodobnie w roku 1974, lub nawet 1973 pojawiają się wersje z czerwonymi okładzinami, pierwszym takim modelem jest, jak się wydaje, pięcioczęściowa wersja z sygnaturą SYRACUSE KNIFE CO. Ostatni "czerwony" model pięcioczęściowy pojawia się w katalogu Gerlacha na rok 1978.
Co ciekawe, nie widziałem wersji "czerwonych" trzy i jednoczęściowych, nie potrafię więc określić bez wątpliwości, czy były one w ogóle produkowane w latach siedemdziesiątych. Bardzo możliwe, że nie.
Z pewnością też wytwarzano w tym okresie modele "malowane". Ile ich jednak powstało i w jakich wersjach? Nie sposób określić ze względu na brak materiału porównawczego.

Ze względu na odmienną od serii z lat późniejszych konstrukcję blokady, modele z lat siedemdziesiątych nie miały podciętej lewej okładziny, natomiast w okładzinie prawej podcięcie ograniczało się wyłącznie do miejsca na korkociąg. 
Prawdopodobnie około 1974 roku drobną modyfikację przeszło uszko na linkę. W modelach sprzed 1974 jest ono wyraźnie mniejsze niż w modelach wyprodukowanych po roku 1974, ciekawe jest również to, że w modelach jednoczęściowych, które miałem okazję obejrzeć w ogóle nie było uszka - czy jednak faktycznie uszek w tych wersjach nie montowano? Ciężko powiedzieć. Zdecydowanie brak mi materiału do analizy. 



Na zdjęciu widać wstawki z tworzywa sztucznego, o których wspominam w tekście. W nożach z okładzinami czarnymi stosowano najczęściej wstawki z tekstolitu i czarnego tworzywa, natomiast w modelach z okładzinami czerwonymi, wstawki czerwone, w różnych odcieniach.


Wersja jedno, trzy i pięcioczęściowa.


Seria z lat siedemdziesiątych różniła się też nieznacznie od późniejszych kształtem głowni, która w modelach z tych lat wydaje się być wizualnie smuklejsza (bardziej kończysta) niż w modelach produkowanych w latach późniejszych. 
Przy opisywaniu tych noży nie sposób nie wspomnieć o charakterystycznej wstawce z tworzywa sztucznego, która stanowiła podstawę, na której opierała się sprężyna. Co ciekawe,nie we wszystkich modelach była ona jednakowa, wydaje się również, że wytwarzano ją w różnych materiałów.
I tak, poza wstawką wykonaną, podobnie jak w nożach saperskich z tekstolitu, zauważyć możemy wstawki wykonane z tworzywa sztucznego w kolorze czarnym oraz czerwonym (w różnych odcieniach). Wydaje mi się, że kolorowe wstawki wytwarzano z tego samego materiału, co okładziny noży.


Scyzoryki myśliwskie z lat siedemdziesiątych w pozycji zamkniętej. Od góry: model pięcioczęściowy, trzyczęściowy i jednoczęściowy.


Uwagi dodatkowe.

W ulotce reklamowej z lat 1975-1976 firmowanej przez "Medom", natrafiamy na pięcioczęściowy Scyzoryk myśliwski NK 306 marki Gerlach. Nóż ten, pomimo na pozór zaskakującej numeracji modelu to nic innego jak scyzoryk myśliwski Gerlacha znany jako NK 611, tyle, że w wersji "amerykańskiej". Podejrzewam, że oznaczenie NK 306 wynika w tym przypadku właśnie z tego, że były to głównie noże eksportowe, wysyłane i sprzedawane w USA, oczywiście pod marką SYRACUSE KNIFE CO i taki właśnie kod fabryczny, poza wyglądem i sygnaturami miał je odróżniać od produkcji krajowej.
Prawdopodobnie jednak oznaczenie NK 306 przeznaczone było wyłącznie dla krajowych odbiorców ponieważ na ricasso głowni do skórowania ("ostrze specjalne") nanoszono 390 PRODUCT OF POLAND i zapewne pod takim oznaczeniem noże były dystrybuowane przez Camillusa w USA.

Scyzoryki te, zgodnie z ulotką wytwarzano ze stali nierdzewnej (głownia z 4H13, inne narzędzia z 3H13, korkociągi z H17) oraz celuloidu i innych tworzyw sztucznych.
Nóż kosztował wtenczas 247 złotych i był prawie dwukrotnie droższy od znanego nam wszystkim noża wędkarskiego, kosztującego 126 zł, ale co ciekawe, tańszy od znacznie mniejszego scyzoryka NK 610, którego cena wynosiła 305 zł. Możemy sobie przełożyć to na dzisiejsze relacje cenowe i porównać, jak się to zmieniło.



Katalog "MEDOM" 1975-76. Od góry do dołu: NK 376 N (wędkarski), NK 306 (myśliwski), NK 610 ("amerykański").


W tym miejscu zatrzymam się na chwilę by wspomnieć o "legendarnej jakości PRL". Jest to zwrot, który w różnych modyfikacjach pojawił się kilkukrotnie w opisach aukcji internetowych, na których sprzedawano scyzoryki myśliwskie Gerlacha, oczywiście użyty w celu podniesienia wartości towaru i który wyjątkowo utkwił mi w głowie, zwłaszcza w kontekście noża, o którym za moment napiszę.

Mniej więcej w połowie lat siedemdziesiątych Gerlach nawiązał współpracę z amerykańską wytwórnią noży "Camillus Cutlery Co." i rozpoczął dla nich produkcję noży sprzedawanych w USA pod marką "Camillusa", "Syracuse Knife Co.". Noże te obecne są w katalogu firmowym "Camillus Cutlery Co." na rok 1973-1974 (w katalogach na lata następne już ich nie znalazłem) oraz w krajowych ulotkach reklamowych firmowanych przez "Medom" na lata 1975-76.
Wydawać by się mogło, że skoro Gerlach rozpoczął współpracę z firmą zza "Żelaznej kurtyny", w dodatku płacącą za towar tak poszukiwanymi przez nasze socjalistyczne państwo dewizami, to noże wysłane przez nich na eksport będą naprawdę najwyższej jakości. Mnie też się tak wydawało dopóki nie trafił w moje ręce taki scyzoryk myśliwski i nie był to żaden odrzut sprzedawany w kraju, ale pełnowartościowy produkt eksportowy, sprowadzony z USA.
Pozwólcie, że zamiast się rozpisywać na jego temat pokażę tylko jedno zdjęcie okraszone krótkim komentarzem.



Jest to rzut boczny na pięcioczęściowy, eksportowy scyzoryk myśliwski. Nóż jest złożony fabrycznie w taki sposób, że niemożliwym jest wyciągnięcie głowni i piły bez wcześniejszego rozłożenia głowni do skórowania, a jak już je rozłożymy to i tak będziemy mieć trudności z wyciągnięciem ostrza głównego, które zapada bardzo głęboko. Po przejściu tych trudności zostaje nam jeszcze wydobycie piły, która nieznacznie tylko wystaje poza okładziny - potrzeba silnych i twardych paznokci, albo szczypiec. To podstawowy zarzut, do tego dochodzą jeszcze niechlujnie zaklepane nity, nierówno przycięta i wystająca poza obręb rękojeści tekstolitowa wstawka i kilka mniejszych błędów.


Według siódmej edycji "Guide Blades of Knives and Their Values" opracowanej w 2009 roku przez Steve'a Shackleforda, wartość noży sprzedawanych pod marką "Syracuse Knife Co." (zaznaczono, że to import z Polski w latach 1975-76) określona jest w czterostopniowej skali: H-high, M-midrange, L-low i V-varries - zmienna, różna - jako L, czyli niska. Co też daje do myślenia.

Cóż... z pewnością nie było tak, że wszystkie noże Gerlacha były źle wykonane lub fatalnie wykończone, niestety firma za czasów PRL dostosowała się do wymagań klienta, a skoro podstawowy jej klient, czyli my, kupował wszystko i to "z pocałowaniem w rękę" (ze znanych powodów), bez utyskiwań i narzekań na jakość wykończenia, ważne, żeby działało, to i producent nie musiał się zbytnio starać. Mieliśmy więc do czynienia w najlepszym razie z loterią, w której można było trafić na towary bardziej lub mniej wartościowe. Obawiam się jednak, że zagraniczny klient nie był aż tak wyrozumiały i dlatego współpraca z "Camillusem" zakończyła się dość szybko i trwała maksymalnie 2-3 lata (różne źródła). Niestety nie wiem, ile noży w ilu partiach wyeksportowano przed jej zakończeniem.



Katalog "Fabryki Nakryć Stołowych Gerlach w Drzewicy" 1978 r. Scyzoryk myśliwski NK 611.


Wracając do tematu ulotek i katalogów.
W ofercie "Fabryki Nakryć Stołowych Gerlach w Drzewicy" opisanej w ulotce reklamowej wydrukowanej w 1978 roku znaleźć możemy Scyzoryk NK 611 (myśliwski), jest to scyzoryk z czerwonymi okładzinami (celidor lub celuloid), ale bez "amerykańskiego" orła. Model ten odróżnia się od innych, przeznaczonych na krajowy rynek pięcioczęściowych scyzoryków myśliwskich wyłącznie kolorem okładzin (choć bardzo możliwe, że i materiałem, bo nie znalazłem informacji na temat tego, z czego konkretnie wytwarzano okładziny w kolorze czarnych, wiem tylko, że to było jakieś tworzywo sztuczne). 

Najciekawsze jest jednak to, że katalog przedstawiał najprawdopodobniej ofertę Gerlacha na rok 1978, co jest dowodem na to, że jeszcze w tym roku (lub najpóźniej w 1977 r.) scyzoryki myśliwskie oparte na modelu noża saperskiego II generacji były wytwarzane. Warto porównać ten fakt z informacjami pochodzącymi z II wydania książki Zbigniewa Gwoździa pt. "Noże Wojska Polskiego", w której to pisze on, że kolejna, trzecia już wersja wojskowych noży saperskich została wprowadzona do produkcji w roku 1976.
Szczerze jednak przyznać muszę, że nie widziałem żadnego scyzoryka myśliwskiego, który nosiłby sygnaturę wskazującą na lata produkcji 1977-1978.

Sygnatury nanoszone na scyzorykach myśliwskich z lat siedemdziesiątych.




GERLACH nierdzewne, wybite w dwóch rzędach oraz POLAND na głowni do skórowania. Nanoszona zarówno na nożach z czerwonymi, jak i czarnymi okładzinami - przeważnie w taki sposób, że napis "nierdzewne" przy otwartym noży chował się pod okładzinami.



SYRACUSE KNIFE CO. wybite w dwóch rzędach na głównej głowni oraz naniesione w trzech rzędach 390 PRODUCT OF POLAND na głowni do skórowania. Podstawowym scyzorykiem, na którym umieszczano tę sygnaturę była pięcioczęściowa wersja eksportowa NK 306, jednak widziałem również takie oznaczenia na ricasso pięcioczęściowego scyzoryka z czarnymi okładzinami oraz na nożu saperskim II generacji (w przypadku noża z czarną okładziną na głowni do skórowania umieszczono standardowy napis POLAND).
Oznaczać to może, że wszystkie te modele przeznaczano na eksport, chociaż równie dobrze mogło być i tak, że po prostu montowano w tych modelach wyprodukowane z nadwyżką głownie przeznaczone pierwotnie do wykonania scyzoryków eksportowych.



GERLACH STAINLESS wybite w dwóch rzędach oraz POLAND na głowni do skórowania. Widziałem tylko jeden nóż tak oznakowany, był to pięcioczęściowy model z okładzinami w kolorze czarnym.


GERLACH 76 nierdzewne, wybite w dwóch rzędach oraz POLAND na głowni do skórowania. Cyfry 76 oznaczają rok produkcji i są oczywiście zmienne. W tym przypadku, jak w podobnej sygnaturze już wcześniej opisanej (bez roku produkcji), napis "nierdzewne" w otwartym nożu skrywał się przeważnie w całości pod okładzinami.


Wymiary i waga.

Wymiary i waga są orientacyjnie i mogą się różnić nawet w zależności od konkretnego noża, nie mówiąc już o serii, proszę się więc ich kurczowo nie trzymać. Poza tym znaczna część mierzonych noży, chociaż wybierałem te, których stan był najbardziej zbliżony do pierwotnego, ma już swoje lata, nie są nowe.
Wymierzone zostały najpopularniejsze modele, czyli te z okładzinami wykonanymi z tworzyw sztucznych, jeśli rozpiętość np. wagowa w poszczególnych, niezniszczonych egzemplarzach była większa niż kilka gram, zaznaczyłem to.

Saperski II generacji





Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 98 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 16 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 13 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu z "płetwą"): 19 mm - 32 mm
Waga: 108 gr

Myśliwski jednoczęściowy





Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 98 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 16 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 11 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu z "płetwą"): 19 mm - 33 mm
Waga: 100 gr

Myśliwski trzyczęściowy




Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 97 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 16 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 13 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu z "płetwą"): 18 mm - 33 mm
Waga: 163 gr

Myśliwski pięcioczęściowy





Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 96 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 16 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 16 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu z "płetwą"): 18 mm - 33 mm
Waga: 189-206 gr


Różnice w wymiarach nie są duże, jak zapewne sami zauważyliście i nie powinny być ponieważ wzorzec każdego modelu był praktycznie taki sam. Podałem wymiary po zaokrągleniu do jednego milimetra, uznałem, że nie ma sensu w tym przypadku podawać części dziesiętnych i setnych.



Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.



Modele z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. II generacja scyzoryków myśliwskich.


Pierwsze noże tej serii powstały na pewno w 1979 roku i chociaż wojskowy nóż saperski III generacji, na którym się wzorowano opracowany został z pewnością już w roku 1976 to nie znalazłem dowodów na to, że zmodernizowane scyzoryki myśliwskie II generacji już w tym roku wytwarzano. Co więcej, pamiętać musimy o tym, że jeszcze w katalogu Gerlacha na rok 1978 znalazł się model z poprzedniej serii tych noży. I tylko on, jeśli idzie o scyzoryki myśliwskie.

Sposób działania blokad oraz budowę noży z tej serii opisałem już częściowo w poprzednich i opiszę bardziej szczegółowo w kolejnych rozdziałach. W tym miejscu skupię się na wymienieniu drobnych zmian konstrukcyjnych oraz na wersjach scyzoryków produkowanych w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
W skrócie tylko wspomnę o tym, że różniły się one znacznie od składanych noży myśliwskich, które królowały w latach siedemdziesiątych. Przede wszystkim znacznie zmodyfikowano w nich dźwignię blokady i sprężynę, usunięto charakterystyczną "płetwę" oraz wstawkę z tworzywa sztucznego, na której opierała się wcześniej sprężyna, okładziny zyskały nowy kształt dzięki obustronnemu podcięciu, a całość konstrukcji spajało pięć, a nie cztery nity jak u poprzedników. Przesunięto też uszko ze skrajnego, górnego nitu na sąsiedni, umieszczony bliżej podcięcia.



Widok od góry. Wersja pięcio, trzy i jednoczęściowa.


Ta seria noży, dzięki zmianom, była zdecydowanie bardziej wygodna i użytkowa, zyskała też wizualnie moim zdaniem.
Na przełomie lat 1983-1984 doszło do kolejnej, tym razem drobnej modyfikacji polegającej na "odchudzeniu" przekładek oddzielających poszczególne narzędzia, do roku 1983 były one pełnej wysokości, natomiast w wersjach noży z roku 1984 i późniejszych przekładki zostały wycięte. Widać to bardzo dobrze na zdjęciu, które zamieściłem jako ilustrację tekstu.
Warto też wspomnieć o tym, że w nożach produkowanych w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych montowano różne dwa rodzaje korkociągów. Pierwszy z nich, najpopularniejszy, wykonany został z okrągłego drutu, w drugiej wersji okrągły drut delikatnie zeszlifowano na całej długości, przez co korkociąg wydawał się bardziej "płaski". Nie zauważyłem jednak żadnej prawidłowości w ich montowaniu, noże, które posiadały "płaskie" korkociągi pochodziły często z tego samego roku, co ich odpowiednicy z korkociągami "okrągłymi". Ciężko jest mi więc powiedzieć, z czego to wynika.



Widok od strony narzędzi.


Z pewnością w omawianym okresie produkowano wszystkie wersje scyzoryków myśliwskich, ciekawostką jest dla mnie jednak to, że nie w każdej, jak się wydaje, serii.
Widziałem np. wersję trzyczęściową z czerwonymi okładzinami, ale był to zaledwie jeden nóż, wyprodukowany w 1979 roku; widziałem trzyczęściowe scyzoryki z mosiężnymi okładzinami (zaledwie kilka sztuk), ale nie widziałem żadnego trzyczęściowego noża z okładzinami z poroża. Wychodzi więc na to, że to właśnie trzyczęściowe wersje scyzoryków myśliwskich były modelami najrzadszymi.
Nie jestem w stanie jednak powiedzieć, czy w latach osiemdziesiątych w ogóle produkowano wersje trzyczęściowe (nie widziałem ani jednego takiego noża, w żadnej z odmian). Jak już wspominałem, wersja z czerwonymi okładzinami pochodziła z roku 1979, a wersje z mosiężnymi okładzinami, jak podejrzewam, z lat dziewięćdziesiątych.

W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zdecydowanie dominowały wersje pięcioczęściowe i w porównaniu do innych, są one bez wątpienia najpospolitsze. Na pewno wytarzano wtedy noże z okładzinami wykonanymi z czerwonego tworzywa sztucznego i rzadsze, z poroża.
Trudno jest orzec, czy wersje pięcioczęściowe z mosiężnymi okładzinami również wytwarzano w latach osiemdziesiątych ponieważ nie posiadają one sygnatur wskazujących na rok produkcji, bezpieczniej jest więc przyjąć, że powstały dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Podobnie rzecz się ma jeśli idzie o "mosiężne" noże w wersjach jedno i trzyczęściowych. 



U góry scyzoryk myśliwski z 1983 roku, u dołu z 1984 r.


Natomiast jeśli idzie o modele jednoczęściowe to, jak się wydaje, rozpoczęto ich produkcję w latach dziewięćdziesiątych. Wytwarzano z pewnością noże z okładzinami z poroża, mosiądzu oraz czerwonego i czarnego tworzywa sztucznego.
Według Zbigniewa Gwoździa scyzoryk NK 308 z czarnymi okładzinami był jednocześnie nożem wojskowym, następcą lub wersją noża saperskiego z tekstolitowymi okładzinami. W każdym razie z pewnością dostępny był w sprzedaży również i na rynku noży cywilnych.
I tu mamy kolejną ciekawostkę, bowiem z tego, co udało mi się zauważyć, nóż NK 308 oraz jednoczęściowa wersja noża "myśliwsko-wędkarskiego" (tu mam pewne wątpliwości, wyjaśniam to w rozdziale poświęconym nożom "myśliwsko-wędkarskim") były jedynymi scyzorykami z czarnymi okładzinami produkowanymi w ramach scyzoryków myśliwskich II generacji.

Zastanawiało mnie zawsze, czy scyzoryki myśliwskie z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych produkowane były rok w rok. Nie wydaje mi się, żeby zawieszano ich produkcję, bo to raczej byłoby ekonomicznie nieopłacalne, bardzo prawdopodobne jest natomiast, że wytarzano je w różnej ilości. 





Widok z przodu i z tyłu.


W latach osiemdziesiątych najpopularniejszą sygnaturą była ta z rokiem produkcji, pozwalało to określić, z którego roku dany egzemplarz pochodzi, i tak możemy zauważyć, że nawet dzisiaj najwięcej w sprzedaży dostępnych jest modeli z roku 1982, natomiast nie widziałem w ogóle scyzoryków z lat 1986 i 1989 - co nie oznacza rzecz jasna, że nie były wtedy produkowane, zwłaszcza, że np. noże saperskie z roku 1989 widziałem. A może po prostu używano w tych latach innych sygnatur?

Jeśli idzie o lata dziewięćdziesiąte to najstarszy, pięcioczęściowy scyzoryk z wybitym rokiem produkcji, który widziałem, pochodził z roku 1993. Czy w późniejszym okresie zmieniono sposób ich oznaczania? Słyszałem opinię, że w latach dziewięćdziesiątych powrócono do sygnowania głowni koroną i nazwą firmy, już bez roku produkcji - to bardzo możliwe, bo raczej nieprawdziwe byłoby stwierdzenie, że po 1993 roku zaprzestano produkcji scyzoryków myśliwskich we wszystkich wersjach. Mamy również kilka namacalnych dowodów na to, że tak się nie stało, pierwszy z nich to pięcioczęściowy scyzoryk okolicznościowy z sygnaturą GERLACH STAINLESS pochodzący z pewnością z roku 1996 (wskazywał na to pamiątkowy napis na okładzinie rękojeści).
Kolejnym dowodem jest jednoczęściowy model NK 308C noszący oznaczenie GERLACH 98 NIERDZEWNE - w tym przypadku mamy do czynienia z wybitym rokiem produkcji, co wydaje się rzadką praktyką, ponieważ nie widziałem ani jednego tak oznaczonego scyzoryka, w żadnej z wersji od 1994 do 1997 roku.
Zdecydowanie w latach dziewięćdziesiątych dominowała sygnatura z nazwą firmy i koroną.



Modele z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. II generacja scyzoryków myśliwskich.


Wydaje mi się, że w latach dziewięćdziesiątych zakończono produkcję wieloczęściowych scyzoryków tej serii, a dłużej produkowano jedynie wersje jednoczęściowe NK 308 i NK 308C. Wspominałem już jednak o wątpliwościach, które posiadam, więc proszę tego nie traktować jako informacji sprawdzonej, to zaledwie hipoteza.
W każdym razie to właśnie na tej, II generacji scyzoryków myśliwskich skończyła się historia całej, produkowanej od 1972 roku serii NK 611 (z jej odmianami), charakteryzującej się wspólnym kształtem rękojeści i niezaprzeczalnym podobieństwem wszystkich produkowanych wersji.
Kolejna, trzecia już generacja scyzoryków myśliwskich i "myśliwsko-wędkarskich" oznaczona kodem NK 612 i NK 612W, choć bez wątpienia wywodząca się i powiązana z poprzednimi, jest już na tyle odmienna wizualnie, że przestała się bezpośrednio kojarzyć ze starszymi modelami. Ale to oczywiście moja subiektywna opinia.


Sygnatury nanoszone na scyzorykach myśliwskich z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.



Standardowa sygnatura wybijana na głowniach scyzoryków z lat osiemdziesiątych. Zmieniał się tylko rok, zgodnie z datą produkcji. W tym przypadku wybito rok 1979, punca ta pochodzi z najstarszego noża II generacji, który widziałem.


Kolejna sygnatura dwurzędowa, nazwa firmy, rok produkcji i rodzaj stali.


Tego rodzaju sygnaturę widziałem wyłącznie na nożach wyprodukowanych w 1981 roku.


Punca wybita na głowni pięcioczęściowego scyzoryka II generacji, wyprodukowanego przed 1983 rokiem.


Sygnatura z pierwszego noża wyprodukowanego po zmianie konstrukcyjnej, jak widać nie wpłynęło to na sposób oznaczania głowni.


Sygnatura, w której oznaczenie "STAINLESS" zastąpiono polskim "NIERDZEWNE" nie była wyjątkowa, widziałem noże oznakowane w ten sposób, pochodzące z roku 1985, 1987, a nawet 1998.


I dla porównania punca z początku lat dziewięćdziesiątych.


Sygnatura GERLACH 98 NIERDZEWNE naniesiona była na głowni scyzoryka NK 308C, taką samą puncę wybijano na głowniach noży saperskich pochodzących z tego roku, bardzo możliwe więc, że wyposażano je w głownie pochodzące z tej samej serii produkcyjnej, bez rozdziału na wojskowe i cywilne. 
To najmłodsza sygnatura z wybitym rokiem produkcji, którą widziałem.


Sygnatura tego rodzaju umieszczona była na wielu scyzorykach, w tym na wszystkich z mosiężnymi okładzinami. Podejrzewam, że zaczęto ją stosować w latach dziewięćdziesiątych XX wieku ponieważ najczęściej nanoszona była właśnie na nożach pochodzących z tego dziesięciolecia.


Sygnatura ta umieszczona była tylko na jednym, jednoostrzowym scyzoryku z serii. Był to jeden z najmłodszych modeli z drewnianymi okładzinami.


Wymiary i waga.

Wymiary i waga są orientacyjnie i mogą się różnić nawet w zależności od konkretnego noża, nie mówiąc już o serii, proszę się więc ich kurczowo nie trzymać. Poza tym znaczna część mierzonych noży, chociaż wybierałem te, których stan był najbardziej zbliżony do pierwotnego, ma już swoje lata, nie są nowe.
Wymierzone zostały najpopularniejsze modele, czyli te z okładzinami wykonanymi z tworzyw sztucznych, jeśli rozpiętość np. wagowa w poszczególnych, niezniszczonych egzemplarzach była większa niż kilka gram, zaznaczyłem to.

Saperski III generacji





Długość całkowita: 232 mm
Długość głowni: 98 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 16 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 13 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu): 18 mm - 24 mm
Waga: 110 gr

Myśliwski jednoczęściowy





Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 98 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 15 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 10 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu): 18 mm - 24 mm
Waga: 80 gr

Myśliwski trzyczęściowy





Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 97 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 16 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 14 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu): 18 mm - 25 mm
Waga: 149 gr

Myśliwski pięcioczęściowy





Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 97 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 16 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 16 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu): 18 mm - 24 mm
Waga: 196 gr
Waga (po 1983 r.): 170 gr


Różnice w wymiarach nie są duże, jak zapewne sami zauważyliście i nie powinny być ponieważ wzorzec każdego modelu był praktycznie taki sam. Podałem wymiary po zaokrągleniu do jednego milimetra, uznałem, że nie ma sensu w tym przypadku podawać części dziesiętnych i setnych.



Scyzoryki myśliwsko-wędkarskie



Modele myśliwsko-wędkarskie.


Nazwa, której używam do opisanie tej serii noży jest nazwą umowną, ponieważ w oficjalnej nomenklaturze nie funkcjonowały one nigdy jako scyzoryki "myśliwsko-wędkarskie". To określenie stosowane jest w gronie kolekcjonerów w celu odróżnienia tych noży, posiadających głownię o tożsamym kształcie, od serii scyzoryków myśliwskich zbudowanych w oparciu o wspólną z nożami "myśliwsko-wędkarskimi" konstrukcję rękojeści. I oczywiście od scyzoryków wędkarskich NK 376.

W zasadzie nie wiem jakie było ich firmowe oznaczenie, ale podejrzewam, że skoro następcy tej serii nosili symbol NK 612W, to zapewne pierwowzór, analogicznie do scyzoryków myśliwskich gdzie następcą serii NK 611 były noże NK 612, opisywany był jako NK 611W (W - wędkarski).

Przez długi czas sądziłem, że noże myśliwsko-wędkarskie zaprojektowano w drugiej połowie lat osiemdziesiątych oraz, że produkowano je wyłącznie w jednej wersji, trzyczęściowej - tych noży jest zdecydowanie najwięcej na rynku.
Dlatego też dużym zaskoczeniem był dla mnie moment, kiedy po raz pierwszy ujrzałem scyzoryk myśliwski z głownią od noża myśliwsko-wędkarskiego - celowo napisałem "scyzoryk myśliwski", ponieważ poza głownią niczym nie odróżniał się on od produkowanych seryjnie noży ze wspomnianej wersji.
Z początku sądziłem, że ktoś po prostu wymienił w tym nożu oryginalną głownię na taką właśnie, ale gdy zobaczyłem kolejne modele o takim kształcie klingi, uznałem, że być może również i takie noże produkowano seryjnie.

Uważam jednak, że montowanie głowni "wędkarskiej" w modelach pięcioczęściowych nie jest dobrym pomysłem. Inny jej kształt z opadającym gwałtowniej grzbietem powoduje, że podcięcie pod paznokieć w większości scyzoryków zasłonięte jest przez ostrze do skórowania. To niezbyt użytkowe rozwiązanie.



Najpopularniejsza, trzyczęściowa wersja scyzoryka "myśliwsko-wędkarskiego". Narzędzie widoczne nad grzbietem noża to właśnie "haczyk", o którym piszę poniżej.


Kolejnym zaskoczeniem było dla mnie odnalezienie jednoczęściowego noża z tej serii i to w dodatku z niezwykle rzadko spotykanymi czarnymi okładzinami. Nóż został wyprodukowany prawdopodobnie w latach dziewięćdziesiątych XX wieku i według sprzedawcy, który nie był raczej internetowym handlarzem, zakupiony został przez niego w sklepie. Oczywiście sam fakt kupienia noża w sklepie o niczym dzisiaj nie świadczy, ponieważ słyszałem o przypadkach gdy w stacjonarnych sklepikach handlowano nożami dostarczonymi przez "składaczy".

W zasadzie "jedynym prawdziwym" nożem wędkarskim w tej serii jest model trzyczęściowy, wyposażony w wypychacz do haczyków stanowiący zakończenie piły zintegrowanej z otwieraczem i odrębny "haczyk", który według opinii kilku wędkarzy, których spytałem o zdanie, może być, albo igłą do przekłuwania "żywca" choć raczej jest na to za krótki, albo... nie wiadomo czym,  szydłem może? W zależności od noża jest mniej lub bardziej ostry, płaski lub zaokrąglony - moja żona podsunęła pomysł, że może on służyć do rozplątywania żyłki, lub przeciągania jej i nie miała wątpliwości, że to szydło, a raczej szydełko. W każdym razie, dopóki nie znajdę oryginalnego opisu, nie dowiem się tego.

Ten właśnie model posiada chociaż narzędzia wiążące go z wędkarstwem, bo na pytanie, czy jest to dobry nóż wędkarski można raczej odpowiedzieć negatywnie i porównać go ze scyzorykiem wędkarskim Gerlacha NK 376, który posiada skrobak do ryb, a nie piłę, smuklejsze narzędzia i pełnowartościowy wypychacz do haczyków.
Scyzoryk "myśliwsko-wędkarski" to moim zdaniem po prostu kolejny nóż turystyczny, bardzo luźno powiązany z wędkarstwem.



Wersja trzyczęściowa.


Jeśli idzie o budowę rękojeści, blokady i narzędzia, to jedno i pięcioczęściowe modele "myśliwsko-wędkarskie" nie różniły się w zasadzie niczym, poza kształtem głowni, od scyzoryków myśliwskich z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, a każdy z tych modeli miał swój odpowiednik wśród noży serii NK 611. Model trzyczęściowy poza głownią wyróżniały też zamontowane w nim narzędzia, o czym napisałem już wyżej. 

Znając jednak kreatywność niektórych pracowników Gerlacha zastanawiać się można nad tym, czy modele jedno i pięcioczęściowe faktycznie stanowiły część seryjnej produkcji firmy, czy może też powstały w wyniku zamontowania głowni od modelu "myśliwsko-wędkarskiego" w standardowych scyzorykach myśliwskich, w ramach "prac dodatkowych". To bardzo prawdopodobna teoria - na tę chwilę przyjmijmy jednak z braku dowodów, że faktycznie istniały trzy wersje produkcyjne w tej serii.



Dwa scyzoryki trzyczęściowe. U góry model wyprodukowany teoretycznie przed 1984 rokiem, u dołu model młodszy.


Jak długo produkowane były scyzoryki "myśliwsko-wędkarskie"?
W jednym z modeli trzyczęściowych, który posiadam, zamontowano przekładkę o wysokości równej linersom, co wskazywałoby na to, że wyprodukowany został przed 1984 rokiem - tym samym byłby to najstarszy model tej serii i jednocześnie jedyny, jaki widziałem pochodzący z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych. Czy jednak faktycznie już wtedy noże z tej serii produkowano? Należy zachować daleko idącą ostrożność w tej kwestii i pamiętać o tym, że nóż mógł być zmontowany później, z części pochodzących z różnych lat.

Wydaje mi się, że większość scyzoryków "myśliwsko-wędkarskich" powstała w drugiej połowie lat osiemdziesiątych i w latach dziewięćdziesiątych, ale najbezpieczniej byłoby przyjąć i ograniczyć się do lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Prawdopodobnie też właśnie pod koniec tego dziesięciolecia przestano je produkować.
W przypadku tych noży mamy do czynienia z podobnymi wątpliwościami, jak w scyzorykach myśliwskich. Nie ma żadnej pewności co do tego, czy faktycznie wraz z końcem XX wieku ustała ich produkcja, wiemy też o tym, że już w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku doczekały się następcy, czyli serii NK 612W wytwarzanej do dzisiaj przez firmę "Polmag".

Sygnatury nanoszone na scyzorykach myśliwsko-wędkarskich.



Na większości scyzoryków mysliwsko-wędkarskich nanoszono tego rodzaju sygnatury.


Sygnaturę GERLACH umieszczoną pod koroną widziałem tylko na dwóch egzemplarzach tych noży.



Wymiary i waga.

Wymiary i waga są orientacyjnie i mogą się różnić nawet w zależności od konkretnego noża, nie mówiąc już o serii, proszę się więc ich kurczowo nie trzymać. Poza tym znaczna część mierzonych noży, chociaż wybierałem te, których stan był najbardziej zbliżony do pierwotnego, ma już swoje lata, nie są nowe.
Wymierzone zostały najpopularniejsze modele, czyli te z okładzinami wykonanymi z tworzyw sztucznych, jeśli rozpiętość np. wagowa w poszczególnych, niezniszczonych egzemplarzach była większa niż kilka gram, zaznaczyłem to.

Myśliwsko-wędkarski jednoczęściowy





Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 100 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 16 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 11 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu): 19 mm - 25 mm
Waga: 101 gr

Myśliwsko-wędkarski trzyczęściowy





Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 99 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 16 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 13 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu): 18 mm - 24 mm
Waga: 111-137 gr

Myśliwsko-wędkarski pięcioczęściowy





Długość całkowita: 230 mm
Długość głowni: 98 mm
Szerokość głowni (na wysokości podcięcia pod paznokieć): 15 mm
Szerokość rękojeści (mierzona pośrodku): 15 mm
Wysokość rękojeści (w najwęższym i najszerszym miejscu): 18 mm - 24 mm
Waga: 189 gr


Różnice w wymiarach nie są duże, jak zapewne sami zauważyliście i nie powinny być ponieważ wzorzec każdego modelu był praktycznie taki sam. Podałem wymiary po zaokrągleniu do jednego milimetra, uznałem, że nie ma sensu w tym przypadku podawać części dziesiętnych i setnych.



Scyzoryki "malowane"

Bezsprzecznie scyzoryki myśliwskie dekorowane w ten sposób są wyjątkowe pod kilkoma względami.
Przede wszystkim są rzadsze niż inne modele tej serii, chociaż nie aż tak wyjątkowe w skali całej produkcji noży składanych Gerlacha, widziałem już sporo ozdobionych w ten sposób scyzoryków tej firmy. Niemniej jednak, jeśli idzie o składane noże myśliwskie, to można chyba powiedzieć, że wyprodukowano ich najmniej. Ile?
Ciężko jest to określić ponieważ scyzoryki te powstawały, jak udało mi się dowiedzieć z nieoficjalnych źródeł, na specjalne zamówienie i trafiały zazwyczaj do wybranych osób, które raczej niechętnie się ich pozbywały sądząc po tym, ile egzemplarzy tak ozdobionych noży trafiło później na otwarty rynek. Wiemy więc, że są rzadkie, ale nie wiemy na ile.

Kolejnym wyróżnikiem jest właśnie sam sposób ich zdobienia. Dekoracje żłobione były ręcznie rylcami (żłobikami) w przeźroczystym tworzywie (od wewnętrznej strony) i następnie zalewane farbą, tak przygotowane okładziny montowano na nożach. Same noże nie były wyjątkowe i stanowiły część aktualnej oferty firmy. W niektórych przypadkach różnica między nimi, a zwykłymi modelami polegała jedynie na tym, że głownie poddawano dodatkowemu polerowaniu.
Cały proces był dość praco i czasochłonny chociażby dlatego, że sama farba, którą wypełniano żłobienia schła kilka godzin.

Przez jaki czas wytwarzano takie noże? Wydaje się, że bardzo długo. Najstarszy z tak ozdobionych modeli, który widziałem nosił na sobie sygnaturę z oznaczeniem 72, czyli początkowym rokiem produkcji całej serii scyzoryków myśliwskich NK 611, kolejny egzemplarz pochodził z drugiej połowy lat osiemdziesiątych, a ostatni z roku 1992. Z pewnością więc wytwarzano je przez 30 lat. W tym okresie mogło ich powstać naprawdę sporo, ale z powodów przytoczonych już przeze mnie wcześniej, nieliczne trafiły na ogólnodostępny rynek. 
Natomiast potwierdzeniem przypuszczenia, że scyzoryków "malowanych" mogło być znacznie więcej jest to, że jak udało mi się dowiedzieć, w Gerlachu zatrudnieni byli pracownicy, którzy właśnie takim dekorowaniem noży się zajmowali. Nie mam jednak żadnej pewności co do tego, czy zajmowali się tylko i wyłącznie tym.

Niektóre z tych noży były dodatkowo personalizowane, np. imieniem i nazwiskiem osoby obdarowanej, egzemplarz taki możecie obejrzeć na zdjęciach zamieszczonych poniżej tekstu.



1972 r.


1987 r.


1992 r. Dodatkowo personalizowany.


1992 r. Rewers.


1992 r. Awers.




Budowa

Zanim przejdziemy do budowy scyzoryków myśliwskich wypadałoby napisać kilka słów o materiałach, z których te noże produkowano.
Nie znalazłem niestety informacji na temat tego, z jakiej konkretnie stali nierdzewnej wykonywano scyzoryki myśliwskie i myśliwsko-wędkarskie, natomiast punktem odniesienia mogą tu być katalogi dotyczące innych, mniejszych scyzoryków. Najczęściej więc najważniejszą i największą głownię wytwarzano ze stali 4H13, pozostałe narzędzia (mniejsze głownie, otwieracze, nożyczki, etc.) ze stali 3H13. Do produkcji korkociągów używano stali H17.
Okładziny rękojeści wytwarzano w różnych okresach z celuloidu, celidoru i innych tworzyw sztucznych oraz rzadziej z poroża, mosiądzu i drewna.

Pierwsze scyzoryki myśliwskie oparte były na konstrukcji noża saperskiego II generacji, miały więc identyczną budowę - jeśli idzie o noże jednoczęściowe.
Nóż składał się z głowni, dwóch linersów oraz zintegrowanej ze sprężyną dźwigni blokady opartej na tekstolitowej, najczęściej, wstawce, która zamocowana była pomiędzy okładzinami i linersami w tylnej części noża. Zakończenie dźwigni blokady typu "backlock" było rozdwojone na kształt niesymetrycznego jaskółczego ogona, którego dolna część pełniła rolę sprężyny (zapierała się na wstawce, o której przed chwilą wspomniałem), a znacznie masywniejsza górna, zakończona wystającą ponad grzbiet rękojeści "płetwą", rolę dźwigni.
Okładziny z tworzywa sztucznego montowano oczywiście po obu stronach linersów.



Tak wygląda zintegrowana ze sprężyną dźwignia blokady w modelach pochodzących z lat siedemdziesiątych.


W wersji trzyczęściowej do opisanych wyżej elementów dochodziła piła oraz korkociąg, które posiadały własną sprężynę działającą jak w nożach z blokadą typu "slipjoint". Od głowni oddzielała je metalowa przekładka. "Sekcja" z piłą i korkociągiem montowana była zawsze po prawej stronie od centrycznie umieszczonej głowni. Oba narzędzia obsługiwała jedna sprężyna.

Najbardziej rozbudowaną, pięcioczęściową wersję uzupełniały głownia do skórowania i otwieracz umieszczone wraz z osobną sprężyną blokady typu slipjoint w odrębnej "sekcji" oddzielonej od pozostałych narzędzi kolejną, stalową przekładką. Jedna sprężyna obsługiwała oba narzędzia. Ta "sekcja" znajdowała się po lewej stronie zawsze centralnie montowanej głowni podstawowej.
Całość konstrukcji we wszystkich wersjach spajały 4 nity, z których największy pełnił jednocześnie rolę piwota, środkowy utrzymywał sprężyny i dźwignię blokady, dolny stanowił oś obrotu dla korkociągu, a na skrajnym, górnym montowano uszko na linkę. Oba tylne nity utrzymywały też wstawkę z tworzywa sztucznego.



Przekrój jednoczęściowego scyzoryka myśliwskiego na przykładzie noża z 1988 r. 
Na zdjęciu nie umieściłem uszka, okładzin oraz oczywiście nitów.


Kolejna seria scyzoryków myśliwskich wywodząca się od noża saperskiego III generacji poddana została identycznej jak ten nóż modyfikacji, dotyczyła ona jednak przede wszystkim podstawowej głowni i elementów scyzoryka z nią związanych. Choć bez wątpienia zauważalnych zmian było więcej.
Nadal więc w modelu jednoczęściowym mamy do czynienia z głownią utrzymywaną w pozycji otwartej przez blokadę typu "backlock", jednak na tym podobieństwa się kończą. W tej generacji scyzoryków myśliwskich rozdzielono dźwignię blokady od sprężyny, od tej chwili stanowiły one dwa odrębne elementy. Usunięto też wstawkę z tworzywa, zamiast tego nadano sprężynie kształt przypominający połączenie wcześniejszej części sprężynującej z wstawką i zamocowano ją na osobnym nicie.
Zrezygnowano również z niepraktycznej "płetwy", aby jednak umożliwić dźwigni blokady prawidłowe działanie podcięto w tym celu obustronnie linersy i okładziny.



Przekrój trzyczęściowego scyzoryka myśliwskiego na przykładzie noża z 1988 r.
Na zdjęciu nie umieściłem korkociągu, uszka, okładzin oraz oczywiście nitów.


"Sekcje", w których montowano pozostałe narzędzia nie uległy zmianie, nie zmienił się też sposób działania oraz typ zastosowanych blokad. Nadal też głownia podstawowa była centralnie zamontowana względem pozostałych narzędzi.

Konstrukcję utrzymywało w całości pięć nitów, największy pełni również rolę piwota, na środkowym montowano sprężyny blokad "slipjoint" oraz dźwignię blokady "backlock", dolny utrzymywał sprężynę oraz korkociąg, skrajny górny nit (tylny) napinał sprężynę, a nit umieszczony tuż obok spajał konstrukcję i stanowił podstawę do montażu uszka. 

Pierwotnie w nożach obu generacji stosowano przekładki równej wysokości, takiej samej jak linersy, ale na przełomie 1983 i 1984 roku dokonano drobnej modyfikacji mającej zapewne na celu odciążenie konstrukcji i ograniczenie ilości zużywanego do produkcji materiału. Wtedy też je podcięto, a jak to wygląda można zaobserwować na załączonych do tekstu zdjęciach.



Przekrój pięcioczęściowego scyzoryka myśliwskiego na przykładzie noża z 1988 r.
Na zdjęciu nie umieściłem korkociągu, uszka, okładzin oraz oczywiście nitów.



Uwagi dodatkowe.

Po rozebraniu noża można zauważyć, że stosowane do łączenia poszczególnych elementów mosiężne nity (pręty), "dostosowywały się" ułożeniem i kształtem do stalowych narzędzi i przekładek (niektóre przybierały fantazyjne, faliste kształty), co jest zrozumiałe ponieważ mosiądz jest stopem znacznie bardziej miękkim niż stal - ma to tę wadę, że złożenie noża z użyciem tych samych nitów jest praktycznie niemożliwe ponieważ podczas rozbiórki ulegają one zniszczeniu.

Mosiężny piwot jest grubym prętem zaklepywanym na szerszej, mosiężnej podkładce zagłębionej w okładzinie. I podobnie jak w przypadku pozostałych nitów, raczej nie sposób go uratować i zamontować jeszcze raz. Może się to jednak udać taka sztuka w odniesieniu do podkładki, należy pamiętać jednak o tym, by rozbierać nóż bardzo ostrożnie i że jeśli chcemy zachować podkładkę w stanie umożliwiającym jej ponowne zastosowanie to nieuchronne jest zniszczenie piwota.

Ciekawostką są te niektóre korkociągi montowane w scyzorykach myśliwskich, głównie w nożach z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Jakkolwiek zdecydowana większość korkociągów powstała z okrągłego drutu i taki właśnie ma kształt, to w kilku korkociągach zeszlifowano na całej długości krawędzie drutu nadając im kształt spłaszczony. Nie dopatrzyłem się tu jednak żadnej prawidłowości, narzędzia "okrągłe" przeplatają się na przestrzeni lat z narzędziami "spłaszczonymi".

I na koniec jeszcze jedna informacja, którą powinienem zamieścić w tym rozdziale - w modelach "mosiężnych" okładziny pełniły również rolę linersów.

Porównanie wyglądu scyzoryków myśliwskich wyprodukowanych w różnych latach.



Lata siedemdziesiąte.


Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.


Lata siedemdziesiąte.


Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.


Lata siedemdziesiąte.


Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.


Lata siedemdziesiąte.


Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.


Lata siedemdziesiąte.


Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.


Lata siedemdziesiąte.


Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.




Narzędzia


Przegląd narzędzi montowanych w scyzorykach myśliwskich i myśliwsko-wędkarskich na przestrzeni lat.
Do porównania wybrałem noże pochodzące z różnych roczników, ale najlepiej zachowane, takie, na podstawie których można by ocenić jak zmieniały się kształty i detale konstrukcyjne.

Jak zauważycie sami, różnice w modelach wyprodukowanych w ramach jednej generacji nie są zbyt duże i wynikają raczej z naturalnych i dla innych noży seryjnych, nieznacznych zazwyczaj zmian charakterystycznych dla serii wytwarzanych w różnych latach, a nie z radykalnej zmiany koncepcji i kształtu w obrębie jednej wersji (generacji) noży - i jeśli już takowe zmiany występują, to dotyczą raczej detali.

Największe różnice widać, co jest dość oczywiste, pomiędzy modelami z lat siedemdziesiątych, a tymi z lat późniejszych. Jak pamiętacie, własnie w drugiej połowie lat siedemdziesiątych mocno zmodyfikowano konstrukcję samych noży w ślad za tym poszła, co widać na zdjęciach dość znaczna modyfikacja kształtu poszczególnych narzędzi, np. głowni. 
Pomiędzy scyzorykami z lat osiemdziesiątych (zwłaszcza tymi wyprodukowanymi po 1983 roku), a tymi z lat dziewięćdziesiątych nie widać już tak znaczących różnic.

Wydaje mi się, że podcięcia pod paznokieć wycinane w narzędziach z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych są bardziej wyraziste i głębsze, dotyczy to zwłaszcza noży wyprodukowanych po 1983 roku.

Dodałem również narzędzia, w które wyposażono noże myśliwsko-wędkarskie, choć w tym przypadku raczej trudno je porównywać bezpośrednio ze scyzorykami myśliwskimi ponieważ przeznaczone były do innych celów i dlatego, co oczywiste, wyposażone zostały w narzędzia innego typu.  



Głownie z różnych lat produkcji. Lata siedemdziesiąte.


Głownie z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
Jeśli przyjrzycie się głowni z roku 1998 to zauważycie, że jej kształt nawiązuje do kształtu głowni z lat siedemdziesiątych.


Głownie scyzoryków myśliwsko-wędkarskich z różnych lat produkcji.
Łatwo zauważyć, że w przypadku tej serii noży różniły się one od siebie znacznie, nie tylko wielkością. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że w starszych wersjach podcięcia pod paznokieć umieszczano bliżej czubka noża.


Piły z różnych lat produkcji. Lata siedemdziesiąte.


Piły z różnych lat produkcji. Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.


Wersja trzyczęściowa scyzoryków "myśliwsko-wędkarskich". Piły zintegrowane z otwieraczem i wypychaczem do haczyków.


Głownie do skórowania z różnych lat produkcji. Lata siedemdziesiąte.


Głownie do skórowania z różnych lat produkcji. Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.


Korkociągi z różnych lat produkcji. Lata siedemdziesiąte.


Korkociągi z różnych lat produkcji. Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.


Wersja trzyczęściowa scyzoryków "myśliwsko-wędkarskich". Szydło - jak można zauważyć, szydła różniły się od siebie, pierwsze z lewej jest tępe i płaskie, środkowe ostre i płaskie, a to po prawej zaokrąglone na kształt drutu i bardzo ostre. Ostatni model jest reklamówką wykonaną na zamówienie firmy "AGAT", być może z tego powodu ma odmienny kształt.


Otwieracze do butelek z różnych lat produkcji. Lata siedemdziesiąte.
Różnią się one od siebie głównie wyciętym w otwieraczach noży z okładzinami w kolorze czerwonym, niewielkim, półkolistym podcięciem. Dzięki temu zabiegowi narzędzia te wydają się być mniej masywne i smuklejsze. 


Otwieracze z różnych lat produkcji. Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.




Przegląd noży



1972 r.


1972 r. Personalizowany, najprawdopodobniej przez właściciela.


1972 r.


1973 r.


1974 r. Korkociąg niewidoczny na tym zdjęciu.


Syracuse Knife Co. Z pewnością wytwarzane w latach 1974-75, bardzo możliwe, że również w 1976 r.


Syracuse Knife Co. Z pewnością wytwarzane w latach 1974-75, bardzo możliwe, że również w 1976 r.


1976 r.


1976 r.


NK 611 z katalogu Gerlacha wydrukowanego w 1978 roku.


Lata siedemdziesiąte.


Lata siedemdziesiąte.


1979 r.


1980 r.


1981 r.


1982 r.


1982 r.


1983 r.


1984 r.


1985 r.


1985 r.


1987 r.


1987 r.


1987 r.


1988 r.


1990 r.


1990 r. (ułamany korkociąg)


1996 r.


Prawdopodobnie lata dziewięćdziesiąte.


1992 r.


Rewers.


1998 r.


Lata dziewięćdziesiąte lub pierwsze dziesięciolecie XXI w.


Korona oraz sygnatura GERLACH STAINLESS Prawdopodobnie lata dziewięćdziesiąte.


Korona oraz sygnatura GERLACH STAINLESS Prawdopodobnie lata dziewięćdziesiąte.


Korona oraz sygnatura GERLACH STAINLESS Prawdopodobnie lata dziewięćdziesiąte.


Korona oraz sygnatura GERLACH STAINLESS Prawdopodobnie lata dziewięćdziesiąte.


Lata dziewięćdziesiąte lub pierwsze dziesięciolecie XXI w.


Lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte.


Scyzoryki myśliwskie w różnych wersjach, pochodzące z różnych lat, ostatni model po prawej to nóż saperski. Zwróćcie uwagę na to, że noże z mosiężnymi okładzinami mają tu stalowe, a nie mosiężne uszka.


"Gwiazda filmowa".
Scyzoryk myśliwski Gerlacha w roli podręcznego narzędzia Franza Maurera, głównego bohatera filmu "Psy II". 1994 r.


Myśliwsko-wędkarskie


Nie jestem w stanie określić, z którego roku pochodzi ten nóż.


Prawdopodobnie lata dziewięćdziesiąte lub pierwsze dziesięciolecie XXI wieku.


Prawdopodobnie lata dziewięćdziesiąte lub pierwsze dziesięciolecie XXI wieku.


Następcy, czyli seria 612


Noże z serii 612 produkowane przed 2010 rokiem przez firmę Gerlach.


Noże z serii 612 produkowane przed 2010 rokiem przez firmę Gerlach.


Noże z serii 612 produkowane przed 2010 rokiem przez firmę Gerlach.


Noże wytwarzane od 2010 roku przez firmę Pol-mag (obecnie pod marką "Oskard") po przejęciu praw do wzorów i linii produkcyjnych od Gerlacha.


Noże wytwarzane od 2010 roku przez firmę Pol-mag (obecnie pod marką "Oskard") po przejęciu praw do wzorów i linii produkcyjnych od Gerlacha.





Wynalazki

Na zakończenie tego artykułu kilka informacji o "nowych Gerlachach", bo niestety im więcej czasu upływa od zakończenia produkcji tej serii tym częściej pojawiają się one na rynku w zaskakujących odsłonach. Nie są to klasyczne podróbki, do których dziś jesteśmy przyzwyczajeni, czyli kopie wątpliwego pochodzenia, najczęściej azjatyckiego, a raczej owoc fantazji współczesnych, rodzimych "producentów".

Tworzenie "Gerlacha" najczęściej polega na tym, że z różnych oryginalnych, fabrycznych części montowane są nowe noże, lub na tym, że w miejsce uszkodzonych narzędzi w starych, podniszczonych egzemplarzach wstawiane są nowe, a same noże są poddawane renowacji.
Pisałem już o tym wcześniej - absolutnie nie przeszkadza mi to, że ktoś sprzedaje nóż złożony z części, czy też, że uzupełnia części brakujące. Nie przeszkadza mi, że ktoś odnawia nóż i uzupełnia ubytki i braki - to wręcz zasługuje na pochwałę. Nie przeszkadza mi, o ile spełnione zostanie kilka podstawowych warunków.
  
Przede wszystkim nóż powinien być złożony zgodnie ze sztuką i przeważnie tak jest, ponieważ "składacze" to nie są osoby przypadkowe, zdecydowanie dysponują umiejętnościami, narzędziami oraz wiedzą umożliwiającą im stworzenie nowego noża w taki sposób, że wygląda jak oryginalny.
Dalej, nóż taki powinien być zgodny ze wzorem faktycznie wytwarzanym przez Gerlacha i jeśli tak jest to, moim zdaniem, można go za oryginał uważać ponieważ nowe noże składane są przeważnie z oryginalnych części. Oczywiście nie powstał on w fabryce Gerlacha, co ortodoksyjnym kolekcjonerom może przeszkadzać, ale jak wiemy, nie wszystkie noże tej firmy wyłącznie w fabryce montowano.
I teoretycznie spełnienie tych warunków zapewne usatysfakcjonowałoby większość hobbystów, jednak czasami pojawia się problem.

Otóż "składaczom" ewidentnie zaczyna brakować oryginalnych części, a zwłaszcza korkociągów, które nie były zbyt dobrej jakości i gięły się (lub prostowały) oraz łamały na potęgę. Zasada mówi jednak, że jeśli jest popyt to musi być też i podaż, więc "składacze", niespecjalnie przejmując się prawdą i przejawiając dość luźne do niej podejście, dalekie od "ortodoksji" i wierności oryginałom, zaopatrują składane przez siebie noże w różne cudeńka. Widziałem już zatem wstawione w miejsce korkociągów szydła, śrubokręty i inne narzędzia, zamiast oryginalnych pił, piły z podobnych modeli, etc. Zresztą ocenić to możecie sami oglądając zdjęcia zamieszczone pod tekstem.

I tak jak chylę czoła przed wiedzą, doświadczeniem i umiejętnościami niektórych "składaczy" to ogromny niesmak budzi we mnie takie właśnie postępowanie części z nich. To jest po prostu oszustwo Panowie...

Istotna sprawa, która proszę wziąć pod uwagę.
Wciąż jeszcze zbyt mało wiem by uważać się za rzeczoznawcę w tej tematyce i w żadnym razie nie roszczę sobie pretensji do pełnienia takiej roli, niemniej jednak widziałem już ponad setkę scyzoryków myśliwskich w rozmaitych wersjach i pochodzących z różnych lat, mniej lub bardziej zniszczonych i wydaje mi się, że kilka niepasujących detali mogę dzięki temu wychwycić.

Pamiętajcie jednak proszę o tym, że dostęp do źródeł mogących potwierdzić jakiekolwiek przypuszczenia jest, jeśli idzie o firmę Gerlach i o konkretne modele ich noży, znacznie ograniczony, może więc zdarzyć się, że jeszcze nie raz coś nas niezmiernie zaskoczy.

Kilka przykładów noży, które można było kupić w ostatnich latach za niemałe pieniądze na jednym ze znanych, polskich portali aukcyjnych. Oczywiście każdy z nich opisany został jako Gerlach, często dodawano też przy okazji, że to "oryginał" i żeby nie mylić go z podróbkami.



Dowód potwierdzający tezę, że w fabryce Gerlacha powstawały również noże poza oficjalną, seryjną produkcją. Scyzoryk ten z pewnością wykonano pod koniec lat osiemdziesiątych, na pewno też został złożony w fabryce, przez pracowników firmy i z części fabrycznych. Dedykowany był Edmundowi Żyłowskiemu.
Główne ostrze nosi sygnaturę GERLACH 87 NIERDZEWNE, bardzo możliwe, że pochodzi od noża saperskiego ponieważ w scyzorykach myśliwskich z tego okresu montowano zazwyczaj głownie z oznaczeniem STAINLESS.
Poza standardowymi narzędziami zamontowano w nim dodatkowo dwuczęściowy otwieracz oraz małą głownią pochodzące z mniejszych scyzoryków innego typu. Również otwieracz do kapsli nie pochodzi z seryjnego modelu myśliwskiego. Istotnym wyróżnikiem tego noża są także mosiężne bolstery.

Wynalazki współczesne


Piękny, pięcioczęściowy scyzoryk myśliwski, sądząc po budowie wyprodukowany po 1983 roku, można by więc powiedzieć, że to gratka dla zbieraczy i kolekcjonerów gdyby nie jedno "ale". Najpewniej "składaczowi" zabrakło korkociągu więc wyposażył go w szydło, którego nie montowano w tych modelach. Warto też przy takiej okazji zwrócić uwagę na idealny stan okładzin, głowni i mosiężnych części, może to oznaczać, że nóż został niedawno zmontowany (np. mosiądz dość szybko nabiera patyny), albo, że został po prostu odnowiony, co akurat mnie osobiście nie przeszkadza, oczywiście o ile montaż lub renowacja przeprowadzone zostały umiejętnie i zgodnie z prawdą historyczną. 


Pięcioczęściowy scyzoryk myśliwski z mosiężnymi okładzinami, jeśli dobrze pamiętam to sprzedany został za grubo ponad 200 zł. Kupujący zapewne uważał, że kupuje unikat - z pewnością tak uważał sprzedawca, z którym miałem okazję porozmawiać i który poinformował mnie, że kupił go kilka lat wstecz na polskim portalu aukcyjnym.
"Składaczowi" ewidentnie w tym przypadku zabrakło części dlatego też w miejsce brakującego korkociągu i piły wstawił narzędzia pochodzące z noży myśliwsko-wędkarskich. Nie mam natomiast pewności co do tego, jakie uszko powinno być zamontowane w tych "mosiężnych" Gerlachach, widziałem bowiem wiarygodne modele zarówno z uszkiem mosiężnym, jak i stalowym.


Pięcioczęściowy scyzoryk z okładzinami z poroża, który kupiłem osobiście na początku kompletowania kolekcji.  Pierwotnie miał on zamontowany śrubokręt krzyżakowy, sądziłem wtedy, że to jakiś unikatowy model. Po tym jak się okazało, że to nie jest zgodne z prawdą poprosiłem sprzedawcę o wymianę - nóż opisany był jako model oryginalny, fabryczny, autentyczny Gerlach.
No to przysłał mi to, co na zdjęciu... ostatecznie więc zrezygnowałem z zakupu. 


Tak wyglądał ten scyzoryk od góry.


A tak wyglądał od góry pierwszy ze scyzoryków, o którym wspominałem. Fatalnie wykonany, śrubokręt był półfabrykatem bez naciętego krzyżaka, nierówno spasowane i powyginane linersy. Tragedia... Oczywiście na zdjęciach nie było tego widać.


Kolejny nóż, do którego powstania przyczyniły się części z kilku innych modeli scyzoryków. Piła to część noża z najnowszej serii, już ze zmodyfikowaną rękojeścią (model 612), natomiast śrubokrętu krzyżakowego nigdy nie montowano oryginalnie w tych modelach. Należy zwrócić też uwagę na nity, które są wykonane z różnych materiałów, mosiądzu i stali.


A tu jeszcze jeden "nowy, oryginalny Gerlach". Zamontowana w nim piła pochodzi ze scyzoryka najnowszej serii, ze zmodyfikowaną rękojeścią (model myśliwsko-wędkarski 612W), a zamiast korkociągu wstawiono śrubokręt krzyżakowy. W tym przypadku większość nitów jest stalowa, a tylko jeden mosiężny.


W tym przypadku mam pewne wątpliwości, ale z tego, co udało mi się ustalić, Gerlach nie produkował modeli w zestawieniu: głownia od noża myśliwsko-wędkarskiego z mosiężnymi okładzinami. Na uwagę zwraca także fakt, że w miejsce klasycznego uszka wstawiono tu zwykły drut.


Ten model z pewnością nie jest oryginalny. Nie znalazłem dowodów na to, że Gerlach wytwarzał scyzoryki myśliwsko-wędkarskie z mosiężnymi okładzinami, choć, jak wiadomo, zbyt mało jeszcze wiem by stwierdzić to autorytarnie. Podstawową wątpliwość budzi sens umieszczania w pięcioczęściowych scyzorykach głowni od noża wędkarskiego ponieważ jej kształt powoduje, że po zamknięciu narzędzi podcięcie pod paznokieć zasłonięte jest przez głownię do skórowania, co znacznie utrudnia jej wyciągnięcie. W tym nożu zamontowano niepasujące do niego narzędzia oraz uszko pochodzące z najnowszych modeli.


Głownia do skórowania to najprawdopodobniej część noża myśliwskiego z najnowszej serii, nóż posiadał głownię stałą, a dodatkowe, składane narzędzia zamontowane były w jego głowicy (model 616). 


Piła również pochodzi ze scyzoryka z najnowszej serii, ze zmodyfikowaną rękojeścią (model 612).




Janusz Łangowski
Współpraca: Jan Jedliński

Źródła informacji i zdjęć:

http://www.navaja.pl/
https://knives.pl/
http://allegro.pl/
https://www.olx.pl/
http://www.kosa.net.pl/
https://www.facebook.com/

Gwóźdź Zbigniew "Noże Wojska Polskiego" wyd. I i II
Ulotka reklamowa "Medom" 1975-76 r. 
Katalog Fabryki Nakryć Stołowych "Gerlach" w Drzewicy 1978 r.
Katalog "Camillus Cutlery Co." 1973-74 r.
"Guide Blades of Knives and Their Values" Steve Shackleford 2009 r.

Zdjęcia pochodzą również ze zbiorów własnych autora oraz: Janka Jedlińskiego, Arka Ossowskiego, Jakuba Czyżyckiego, Jacka Jackiewicza i Leszka Maruszczyka, którym serdecznie dziękuję z pomoc i zgodę na ich udostępnienie.





Utworzony: czwartek, 03 listopada 2016 10:58 | Poprawiony: sobota, 25 lutego 2017 10:25
Scyzoryk myśliwski Gerlach
Drukuj
 
Ocena użytkowników: / 27
SłabyŚwietny 
Projekt i realizacja: na6.eu

Pliki cookies! Ta strona używa plików cookies aby lepiej spełniała Twoje oczekiwania oraz do prowadzenia statystyk odwiedzin.
Można zablokować zapisywanie plików cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej szczegółów o plikach cookies tutaj -> wszystkoociasteczkach.pl.
OK, rozumiem!