Ten czas zatrzymał się 20.03.2017
Aktualności

Navaja.pl na Facebook

Nóż w Polsce

Scyzoryk myśliwski Gerlach

Więcej …

Żbik - Tajemniczy nóż żołnierzy Armii Krajowej


Noże wojskowe nigdy nie były głównym celem moich poszukiwań, choć oczywiście brałem je pod uwagę jeśli zostały wyprodukowane w Polsce. O ile jednak noże "cywilne" wzbudzały moje żywe zaciekawienie, to nad polskimi nożami wojskowymi szybko przechodziłem do "porządku dziennego", co przekładało się na zamieszczenie fotografii sygnatury producenta i krótki opis, bez specjalnych emocji.
Poszukując wiadomości na temat dawnego polskiego nożownictwa już kilka lat wstecz trafiałem na informacje, w których przewijał się wątek noży sprężynowych używanych w czasie II Wojny Światowej przez żołnierzy AK. Oczywiście w większości przypadków były to mity i legendy przekazywane przez miłośników noży rozmawiających na różnych forach internetowych. Faktem jest, że w okupowanej Polsce wytwarzano noże na potrzeby oddziałów dywersyjnych Armii Krajowej, jednak były to wyłącznie noże z głownią stałą, potwierdzenie tego można znaleźć w chyba najbardziej znanym i kompleksowym opracowaniu dotyczącym noży używanych przez Wojsko Polskie, czyli w książce autorstwa Zbigniewa Gwoździa pt. "Noże Wojska Polskiego".

Wspominając o tej pozycji można chyba podjąć próbę doszukania się początku mitu o nożu sprężynowym AK. Otóż na stronie nr 26 ww. książki autor opisał nóż sprężynowy marki "Żbik", który rzekomo, według właściciela, który był znajomym pana Gwoździa miał stanowić wyposażenie żołnierzy z oddziałów dywersyjnych AK. Pan Gwóźdź wprawdzie opisał ten nóż i nawet zamieścił zdjęcie, jednak lojalnie uprzedził, że nie znalazł na to żadnego potwierdzenia w źródłach. Wydawać by się mogło, że to powinno wystarczyć, ale wiadomo, książka sobie, a życie sobie. Najprawdopodobniej więc informacja o tym, że taki nóż istnieje "poszła w świat", gdzie podczas przekazywania jej sobie z ust do ust nabrała wiarygodności, a ewentualne wątpliwości zniknęły. Jest to bardzo możliwe, ponieważ osobiście poznałem kilka osób, które poszukiwały noża AK o nazwie "Żbik".



Zbigniew Gwóźdź "Noże Wojska Polskiego", str. 26



Jak widać na zdjęciu nóż wygląda całkiem współcześnie, potwierdzałoby to teorię, że nie miał on nic wspólnego z AK, jednocześnie jednak nie oznacza to, że przestał być narzędziem skrywającym tajemnicę. Przede wszystkim przez dłuższy czas nie udało mi się znaleźć żadnych informacji, które wskazywałyby trop prowadzący do polskiego twórcy tego noża, bo to, że jest to produkt polski nie ulega wątpliwości, sygnatura jednoznacznie na to wskazuje. Strzępy wyszukanych informacji prowadziły do Olsztyna, gdzie istniał sklep myśliwski o nazwie "Żbik", w którym ponoć sprzedawano noże pod tą samą nazwą, jednakże przez długi czas nie udało mi się nawiązać żadnego kontaktu z pracownikami sklepu, aż do zeszłego roku.

Jeden z kolegów z forum Knives.pl (Dziękuję Jast!) pojechał do Olsztyna i odwiedził ten sklep, okazało się, że ma on nowego właściciela, który nie ma nic wspólnego z nożownictwem, Jastowi udało się jednak zdobyć numer telefonu do poprzedniego właściciela sklepu i przekazał ten numer mnie. Skontaktowałem się z panem Kazimierzem Pawlakiem i wstępnie umówiłem się z nim na dłuższą rozmowę, potwierdził, że był właścicielem sklepu i że wytwarzał niegdyś noże. Nadal jednak nie znalazłem powiązania z nożem z książki, ponieważ pewnym było wyłącznie to, że istniały kiedyś noże "Żbik", ale wszystko wskazywało na to, że były to wyłącznie noże z głownią stałą. Sygnatury "Żbik", które znalazłem były na tyle niewyraźne, że nie dało się ich porównać z sygnaturą z książki Zbigniewa Gwoździa, czyli nadal nic.

Po jakimś czasie i kilku rozmowach z panem Pawlakiem udało mi się dowiedzieć więcej, między innymi tego, że wytwarzał on również noże sprężynowe - skojarzenie było więc oczywiste! Ponieważ nie miałem w swojej biblioteczce książki Zbigniewa Gwoździa, czym prędzej pożyczyłem ją od przyjaciela (Dziękuję RNL!) i zadzwoniłem ponownie do pana Pawlaka. Trzymając pozycję w ręku opisałem mu nóż, a pan Pawlak potwierdził, że to on jest nożownikiem, który go wykonał, dla pewności poprosiłem też o przesłanie zdjęć noża. Trochę to trwało, ale pośpiech nie był wskazany, wiadomo, że bez ostatecznego potwierdzenia nie ma sensu publicznie ogłaszać końca poszukiwań. W końcu jednak zdjęcia przyszły i okazało się, że nóż z książki pana Gwoździa i nóż pana Pawlaka są identyczne. Mając więc taki dowód mogłem podzielić się tą informacją z kolegami z Knives.pl i to w zasadzie byłby koniec części pierwszej tego opracowania. Uśmiech



Zdjęcie noża wykonanego przez Kazimierza Pawlaka



Tajemnica została więc wyjaśniona, a ja cieszyłem się podwójnie, bo po pierwsze, udało się ustalić "tożsamość" noża, a po drugie... pan Pawlak postanowił sprezentować mi swój osobisty egzemplarz "Żbika"! Ha! Śmiech Czekałem niecierpliwie na paczkę, aż wreszcie przyszła. Rozpakowałem ją i... przeżyłem bardzo miłe chwile. Pan Pawlak wspominał, że nóż jest używany, co nie miało dla mnie żadnego znaczenia, byłem jednak pod wrażeniem innej rzeczy, o czym za chwilę. Na początek trochę historii.

Nóż sprężynowy "Żbik" jest projektem autorskim Kazimierza Pawlaka, na początek warto może wspomnieć, że nazwa noża jest rzeczą umowną, stosowaną na potrzeby tego opracowania gdyż pod taką nazwą figuruje on w książce pana Gwoździa. Tak naprawdę nóż ten nie ma nazwy własnej, a "Żbik" jest marką i sygnaturą, którą pan Pawlak oznaczał większość wykonanych przez siebie noży (większość, ponieważ znaczna część produkcji przeznaczona była na eksport do Niemiec, te noże sygnowane były marką "Jerome").
Pierwsze egzemplarze noża sprężynowego powstały pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku, ostatnie (w większej liczbie) w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, nóż ten produkowany był więc stosunkowo krótko z kilku prozaicznych powodów, które przytoczę poniżej.





Pan Pawlak z początku wykonywał wyłącznie noże sprężynowe, a ich głównymi odbiorcami byli myśliwi. Okazało się jednak, że noże tego typu, jakkolwiek bardzo chwalone przez odbiorców za jakość wykonania i solidność konstrukcji słabo sprawdzały się podczas czynności typowo łowieckich, po prostu skomplikowany mechanizm noża sprężynowego łatwo zapychał się i przestawał spełniać swoją rolę. Pan Pawlak sam będąc myśliwym, zrezygnował więc z ich wytwarzania na rzecz bardziej praktycznych w myślistwie noży z głownią stałą. Sam twórca szacuje, że ogółem wykonał około 130 noży sprężynowych. Większość z nich powstała na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ale nie wszystkie, ponieważ to, że noże sprężynowe średnio sprawdzały się w myślistwie nie oznaczało, że były złe. Wręcz przeciwnie, znajdowały odbiorców przez całą karierę nożowniczą pana Pawlaka i były bardzo chwalone przez klientów. Śmiało można jednak napisać, że ich "złotym wiekiem" był właśnie przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, po tym okresie twórca wykonywał wyłącznie pojedyncze egzemplarze.

Mój nóż to jeden z pierwszych egzemplarzy wykonanych przez pana Pawlaka, używany był przez niego osobiście. Twórca szacuje, że ma ponad 30 lat. W tym miejscu mogę powrócić do chwili, w której rozpakowałem paczkę i po raz pierwszy go zobaczyłem. Szczegóły dotyczące wyglądu i konstrukcji przytoczę za moment, a teraz chciałbym po prostu opisać pierwsze wrażenia. Na początek zdumiało mnie to, że jest taki duży i ciężki, sądziłem, że będzie mniejszy i lżejszy. Drugą rzeczą, która mnie zaskoczyła była jakość wykonania. Spodziewałem się, że nóż wykonany w małej manufakturze i to w przaśnych czasach PRL wykonany będzie... no... tak sobie, tymczasem wszystkie elementy spasowane były bardzo dokładnie, nie zauważyłem też żadnych niedoróbek, jedynym mankamentem był bladeplay, typowy dla większości noży sprężynowych. Ciężko jest mi jednak powiedzieć, czy wspomniany luz wynikał ze zużycia (wiek noża) czy też może tak już było od początku. W każdym razie, gdy podzieliłem się moimi spostrzeżeniami z twórcą noża, wyrażając się o sprężynowcu nader pochlebnie, pan Pawlak stwierdził że ten egzemplarz był jednym z pierwszych i że kolejne były znacznie lepsze.





Przejdźmy do szczegółów. Jak już wspominałem, nóż jest masywny i ciężki, waży 470 gram, ponieważ jednak lubię masywne noże więc osobiście daleki jestem od tego, by uznać to za wadę. Długość całkowita to 23,5 cm, z czego na głownię przypada 11 cm. Rękojeść jest naprawdę spora (miejsce na dłoń ma długość 11,5 cm), zakończona obustronnie stalowymi bolsterami z minijelcami zapobiegającymi wysunięciu się noża z ręki (bolstery tłoczone były za pomocą ręcznej prasy). Okładziny wykonano z poroża jelenia, krawędzie okładzin i bolsterów zostały wyoblone - jedynym miejscem, które, moim zdaniem, mogłoby być bardziej dopracowane są zakończenia minijelców, są dość ostre i uwierają przy silniejszym na nie nacisku. Całość konstrukcji oparta jest na stalowych linersach. Nóż pewnie leży w dłoni i wypełnia ją całkowicie. 





Jako, że jest to nóż sprężynowy, należałoby napisać kilka słów o tym jak działa. Nóż posiada dwie, połączone ze sobą sprężyny, górną (zewnętrzną, zakończoną w moim egzemplarzu oczkiem przez które można przewlec cienką linkę), która jest widoczna i wewnętrzną (dolną) podobną kształtem i działającą w sposób znany chociażby z automatów Mikova. Sprężyny te umieszczone są pomiędzy linersami, jedna pod drugą. Głownia, w tylnej części posiada dwa wcięcia (górne i dolne), w które zapada fragment sprężyny górnej unieruchamiając ją zarówno w pozycji otwartej, jak i zamkniętej. Wysunięcie głowni inicjujemy naciskając na przycisk, zamocowany w lewym bolsterze (patrząc od góry), przycisk ten unosi sprężynę górną, co powoduje odblokowanie głowni i uwolnienie sprężyny dolnej, która wypycha klingę. Kiedy już głownia znajduje się w pozycji otwartej, część sprężyny górnej zapada we wcięcie, o którym wspominałem, unieruchamiając ją. Aby zamknąć nóż należy ponownie nacisnąć na przycisk unoszący sprężynę górną, głownia zostaje uwolniona i można ją swobodnie zamknąć. Chowając się pomiędzy linersy głownia jednocześnie unosi i napina sprężynę wewnętrzną, a po wykonaniu obrotu o 180 stopni znajduje się w pozycji, w której zapadka sprężyny górnej wpada we wcięcie głowni unieruchamiając ją w pozycji zamkniętej. Opis być może skomplikowany, ale przy odrobinie wyobraźni łatwo sobie będzie wyobrazić, jak to działa, zwłaszcza, jeśli przypatrzycie się zdjęciu zamieszczonemu poniżej.

Pomimo tego, że od produkcji tego noża minęło już ponad trzydzieści lat, nóż działa bez zarzutu. Sprężyny wyrzucają głownię błyskawicznie, zapadka blokuje ją bez zacięć, wszystko działa jak należy. Oznacza to, że konstrukcja została starannie przemyślana oraz bardzo dobrze wykonana i jest to sukcesem twórcy, zwłaszcza, że mamy do czynienia z nożem, który bynajmniej nie leżał w szufladzie tylko był intensywnie używany.



Na powyższym zdjęciu brakuje istotnych elementów noża, między innymi sprężyny wewnętrznej i przycisku.



Podsumowując opis należy pamiętać o tym, by nie oceniać tego noża z dzisiejszej perspektywy. Dlaczego? Ano dlatego, że współcześnie dostępność do technologii i materiałów jest nieporównywalnie większa niż w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, a co może i istotniejsze, chroniczne niedobory wszystkiego z czasów PRL bezpowrotnie przeszły już do historii. Można się zgodzić z kimś, kto zarzuci, że konstrukcja jest już być może przestarzała, materiały takie sobie, chociaż... Przyznam się szczerze, że gdybym dostał ten nóż w okresie, w którym był on produkowany, to byłbym nieprawdopodobnie szczęśliwy, co więcej, podejrzewam, że zazdrościliby mi go wszyscy. To byłoby COŚ. Sięgając pamięcią wstecz nie znajduję dla niego godnej konkurencji w kategorii noży sprężynowych, a porównywanie go z dostępnymi w latach osiemdziesiątych nożami sprężynowymi typu Stiletto zakrawa na świętokradztwo. Podejrzewam, że i dzisiaj nóż ten, poddany drobnym modyfikacjom, po wymianie części materiałów na nowocześniejsze, znalazłby nabywców na rynku.
Pomijając powyższe jest to nóż, który działa bez zarzutu pomimo upływu lat i który nadal jest narzędziem w pełni użytkowym. A to chyba o to w tym wszystkim chodzi.





Zapraszam do obejrzenia krótkiego filmu będącego uzupełnieniem tego tekstu:






Chciałbym serdecznie podziękować za pomoc Jastowi, RNLowi oraz oczywiście panu Kazimierzowi Pawlakowi.

Janusz Łangowski

Utworzony: czwartek, 04 czerwca 2015 19:34 | Poprawiony: środa, 10 czerwca 2015 07:28
Żbik - Tajemniczy nóż żołnierzy Armii Krajowej
Drukuj
 
Ocena użytkowników: / 21
SłabyŚwietny 
Projekt i realizacja: wdmm.eu .

Pliki cookies! Ta strona używa plików cookies aby lepiej spełniała Twoje oczekiwania oraz do prowadzenia statystyk odwiedzin.
Można zablokować zapisywanie plików cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej szczegółów o plikach cookies tutaj -> wszystkoociasteczkach.pl.
OK, rozumiem!